telenowela nieregularna [1/60/592]
poprzednie wpisy /
Zapraszam tu.

środa, 30-09-2009 [20:00:13] | komentarze [3] | komentuj | edycja wpisu


Ponieważ można powiedzieć, że się z Michaiłem zaprzyjaźniliśmy.

Można powiedzieć z "wujkiem Michaiłem". Na początku mnie ściemniał, że ma żonę, żebym nie bała się u niego mieszkać. Ale później stwierdził, że jestem "kriepka".
Zaprowadził mnie na plażę. Pobudka według ich standardów - 6.30. Co i tak nie było rekordem absurdu, bo nastepnego dnia zrobił mi kawał i obudził jeszcze wcześniej. Żeby zająć dobre miejsce. Początkowo na plaży rozdzieliliśmy się, choć Michaił jakby co zapraszał, bo koc ma duży. Nie skorzystałam, ale później dałam się namówić na herbatę z termosika i uznałam, że jego miejsce jest lepsze. A on się cieszył, że ludzie się patrzą, że taki stary przygruchał sobie młodą.
I tak sobie plażowaliśmy i rozmawialiśmy o różnych rzeczach, a później kontynuowaliśmy te rozmowy, zazwyczaj siedząc przy stole w kuchni. Michał mnie czasem karmił, a mi było miło, że nie jestem tam taka sama, mogę przyjść do domu i mam komu opowiedzieć swoje wrażenia.

A tak poza tym to było brzydko, bieda, komunizm i zaniedbanie i dopiero gdy się do tego przyzwyczaiłam, udało mi się docenić to co ładne.

piątek, 18-09-2009 [16:55:31] | komentarze [0] | komentuj | edycja wpisu


Zbieram się, by coś napisać, ale niełatwo. W ogóle myślę, żeby otworzyć się z blogiem w jakimś nowym miejscu, to może się odblokuję.

Może zacznę, to najwyżej później uzupełnię.

Na wakacjach byłam na Krymie. Mogłabym powiedzieć, że były to moje najgorsze wakacje. Choć mimo wszystko nie powiedziałabym, że nieudane. Niezależnie od tego, że jak tylko przyjechałam, to od razu chciałam wracać. I że nawet na koniec nie miałam ochoty zostać dłużej, to będę wspominać ten wyjazd z sentymentem.

Zaczęło się od tego, że pojechałam sama, choć tym razem nie chciałam. Próby dokooptowania towarzystwa z różnych przyczyn się nie powiodły.

Potem była historia pod tytułem "jak jedno słowo zmieniło wszystko", czyli nieudane negocjacje z kolesiem, który zaproponował mi transport. Nie miałam ochoty skorzystać z oferty, ale wobec jego sprytu zabrakło mi asertywności i z poczuciem porażki zamiast do uroczej Bałakławy trafiłam do brzydkiej Ałuszty. Można jednak powiedzieć, że tak widać miało być, bo dzięki temu wynajęłam pokój u Michaiła, który niechcąco okazał się "słońcem" mojego wyjazdu.

piątek, 11-09-2009 [16:45:00] | komentarze [2] | komentuj | edycja wpisu


W zasadzie są dwa tryby działania.
Albo wierzę, że mi się uda i wszystko sie ułoży.
Albo się boję i myślę, że wszystko nie ma sensu.
Podstawowy konflikt między wolnością i bezpieczeństwem.
Moja dusza niezależna chciałaby więcej wolności, ale bezpieczeństwo co miesiąc wpływającej pensji tez robi swoje. Stojąc w tym rozkroku, nie szukam zbytnio kolejnego etatu, ale gdy pojawia się coś w miarę interesującego, to jednak wysyłam papiery. Trochę liczę na to, że tej pracy nie dostanę, że minie czas i w końcu będę musiała zakasać rękawy i wziąć się za szukanie zleceń i wtedy zostanę tym wolnym strzelcem.

czwartek, 30-07-2009 [11:10:37] | komentarze [5] | komentuj | edycja wpisu


s: i jak wam minal weekend?
ja: nie twoja sprawa
m: chuj cie to obchodzi
k: gowno ci do tego

wyszłam na sofciarę

środa, 22-07-2009 [11:35:22] | komentarze [0] | komentuj | edycja wpisu


Nie moge narzekać na nudę. Sesja zbliżała się już do końca i liczyłam na miłe lenistwo, gdy tymczasem wirtualna ojczyzna postanowiła, że lepiej mi będzie bez niej. Tak mi zepsuli wakacje. Teraz muszę sie zastanawiać, co tak naprawdę chciałabym robić. A jak na razie to najchętniej bym robiła nic.

czwartek, 16-07-2009 [16:13:01] | komentarze [0] | komentuj | edycja wpisu


Rozmawiam z kontrahentem - panem prezesem.
- Olałam waszego dyrektora IT. Weź mnie ochrzań, to może wezmę się za to.
- A co miałaś dla niego zrobić?
- A kilka spraw.
- To czuj się ochrzaniona.
- Ok. To ja się zabieram do roboty.

środa, 15-07-2009 [22:55:44] | komentarze [0] | komentuj | edycja wpisu


Było bardzo na temat - medytowaliśmy nad czakrą serca.

wtorek, 16-06-2009 [20:41:16] | komentarze [0] | komentuj | edycja wpisu


Kompletne załamanie ideałów. Miałam być zen, miałam być kobietą z klasą. Nie tworzyć złej karmy. Tymczasem skoro mnie boli, to jego też będzie boleć. Czy zrobiłam coś strasznego? Nie wydaje mi się. Ale mężczyźni sa inni, dla nich krzyk to już tragedia. W każdym razie przestałam się przejmować, że robię z siebie idiotkę. Po raz pierwszy chyba w życiu poczułam, że zemsta jest faktycznie słodka. Poczułam się silna, niech nie mysli, że można mi robić takie rzeczy. To nie ja będę ofiarą. I wszystko wygląda od razu lepiej.

A w niedziele idę medytować. Jak to pogodzić?

środa, 10-06-2009 [17:13:24] | komentarze [0] | komentuj | edycja wpisu


Cudów jednak nie ma.
Mój cud zorganizował mi urodziny i imieniny. Na urodziny było różowe wino na plaży, kieliszki i jego ramiona osłaniające mnie od wiatru.
Na imieniny wyszedł ze swego domu, choć udawał, że go tam nie ma. W towarzystwie jakiejś panny, zionący alkiem i chłodnym tonem zapytał mnie: Co jest?
To ja się pytam, co jest.
Wróciłam do samochodu, odprawiłam go gestem, co beznamiętnie wykonał, wypłakałam się do telefonu, ochłonęłam i wróciłam do domu.
W ramach zemsty i solidarności kobiecej wpisałam mu się do księgi gości: wypróbowałam. nie polecam. problem alkoholowy albo coś w tym stylu.
W szkole zaliczyłam całkiem ciekawy wykład z komunikacji społecznej, w przerwach żywo dyskutowaliśmy o moim przypadku. Ja generalnie w świetnym humorze, żarty i te sprawy. Oni, że świetnie się trzymam, jestem twarda. Ja, że chyba w szoku, to histeria, ale tak mam, że nie pokazuję, jak mnie coś boli.
Całą akcję uczciliśmy szampanem na plaży. I tylko na koniec pomyslałam, że nie chcę wracac do domu i stawiać czoła rzeczywistości. Justyna zgodziła sie mi towarzyszyć i spędziłysmy girlie night w towarzystwie Jacka Danielsa, zakładając fałszywe konto na sympie i wymyślając kuszącą propozycję dla Cuda.
Cud zawiesił konto, a do mnie odezwała się jego miłość z Krakowa. Niestety nie byłam jedyna. Fajna dziewczyna, przynajmniej chłopak ma dobry gust.

Chyba czas wprowadzić plan B.

poniedziałek, 25-05-2009 [12:16:27] | komentarze [1] | komentuj | edycja wpisu


blog.chat

contact

don't touch

zdjecia


Archiwum

2006
01 02 03
04 05 06
07 08 09
10 11 12

2005
01 02 03
04 05 06
07 08 09
10 11 12

2004
01 02 03
04 05 06
07 08 09
10 11 12

2003
01 02 03
04 05
08 09
10 11 12

2002
01 02 03
04 05 06
07 08 09
01 11 12

2001
08 09
10 11 12

stare życie


pałered baj bleblog

MyStat