|<< rev /

Mam Windowsa w kolorze kupy i oldschoolowego WinAmpa. Książę Ze Bajki twierdzi, że Windows w odcieniach "klon" jest jesienno-nostalgiczny. W sumie sesja jest. Nie może być za kolorowo.

poniedziałek, 11-06-2007 [16:40:03] | komentarze [0] | ?



W napadzie manii prześladowczej podjęłam rozpaczliwą próbe zahasłowania blogaska. Skończyła się tym, że sama tego hasła nie znałam, a byłam przez ostatnie kilkadziesiąt godzin zbyt zmęczona, żeby coś z tym kombinować. Sytuacja została jednak opanowana. Zrobiłam straszne zakupy za straszne pieniądze i jest mi z tym dobrze. Podobnie jak z tym, że jest o kim myśleć i że ta myśl zjawia się z samego rana i sprawia, że dzień jest dobry.
Robie porządek w szafie. Nie przeszkadzać.
[np Arcade Fire - "Wake Up"]

piątek, 20-04-2007 [22:17:26] | komentarze [0] | ?



Zdawać by się mogło, iż jest pozytywnie, włączyłam Skalpela zakupinego dzisiaj za śmieszne pieniądze, otrzymuję smsy od kogoś, od kogo chciałabym je otrzymywać i o treści, jaką chciałabym czytać. Wreszcie. Gdyby nie katar, kaszel, łzawiące oczy, perspektywa nocki w robocie i trzech kolokwiów, byłoby całkiem w pytkę.
[np Skalpel - "1958 (Quantic remix)"]

wtorek, 17-04-2007 [23:26:35] | komentarze [1] | ?



Zaniedbuję blogaska w nawale spraw codziennych, nieoczekiwanych wyjść "na piwo" kończących się tarzaniem po polance o 3 w nocy oraz innych przygód. Przytłoczyły mnie wybory życia dorosłego, typu czy chę nosić aparat ortodontyczny przez najbliższe dwa i pół roku oraz przez moje cztery najbliższe wypłaty (w kwestii inwestycji). Czy chcę mieszkać gdzie indziej niż mieszkam i jeśli tak to za co i z kim. Niemniej jednak nie jest źle. Pieniądze przylatują chyba z kosmosu, bo od ostatnich kilku dni (tygodni?) nie zajmuję się niczym innym niż ich wydawaniem, a mimo to są i są. Nie ma co się jednak podniecać, bo do 29-tego wpiździec czasu. Załatwiłam dzisiaj dużo małych sprawek, wobec czego, pozwolicie Państwo, że padnę na ryj.
[np Mika - "Happy Ending"]

czwartek, 12-04-2007 [22:54:33] | komentarze [0] | ?



Nie ogarniam sytuacji. Generalnie fajnie. Śnię się facetowi który jest kolegą mojego kolegi i pół roku temu naprawiał mi komputer, i on o tym, że mu się śnię nie omieszkał napisać smsem. Sms miał wydźwięk zbliżony do smsów mojego byłego chłopca, kiedy byliśmy już razem ze dwa lata i wystarczający poziom intymności do takich smsów został osiągnięty. Nie uważam, że naprawianie komputera pół roku temu pozwoliło na osiągnięcie tegoż samego stopnia tejże. Taki wybryk jeszcze zniesę. Najgorzej jak późnym wieczorem dostaję smsa od kolegi z pracy (zwanego czasem kolegą z działu naprzeciwko) o treści, że mysli o mnie, i że chciałby się ze mną spotkać, i że tym podobne pierdy. Do stu tysiecy skwierczacych skwarek, nic z tego, moi państwo, wyjść nie może. Nie może, i już, i czuję się jak zimna suka, oschła kurew, wszystkie baby to są chuje, a ja jestem chuj chujów. I co ja mam im do kurwy nędzy odpisywać. Że owszem, to miłe? Że spierdalaj? Że rozważę podanie w ciągu czternastu dni roboczych, że abonent jest czasowo niedostępny? Generalnie ssij kij. Ogólnie jestem w dupie, w łóżku czeka na mnie kot i w tej akurat chwili fakt ten mnie niezmiernie cieszy.

środa, 28-03-2007 [00:15:12] | komentarze [0] | ?



W związku z ogólnopolską akcją "nie boimy się różu" kupiłam dziś dwie różowe koszule. I torebkę, nie rózową, ale w kwiatki. I nie ubolewam, że jutro w pracy wystąpię jako różowa, kwiaciasta blond-psita.
Śniło mi się dzisiaj, że znalazłam w lesie całe pudło tandetnej, plastikowej biżuterii, kolorowej, kiczowatej, czyli takiej, jaką luibimy najbardziej. Przebierałam w koralikach, tasiemkach i bransoletkach pół nocy, i było to jedno z fajniejszych pół nocy, jakie ostatnio spędziłam. Ogólnie, polecam.
Muszę zrobić porządek w empetrójkach na Zenonie, bo nie mam czego słuchać. Z założenia nie słucham nieotagowanych piosenek albo jeśli są nie po kolei, jeżeli chodzi o albumy. Po prostu nie i już, niektórzy nie chodzą po złączeniach płyt chodnikowych, ja nie słucham nieotagowanych piosenek. BTW, zapodziałam gdzieś słuchawki za 199 złotych polskich, i ubolewam. Naprawdę.
[np Head Automatica - "Beating Heart Baby"]

wtorek, 27-03-2007 [22:41:49] | komentarze [0] | ?



Znalazłam letnią torebkę, którą bardzo lubię, o której często zapominam, ale za każdym razem tak samo cieszę się z jej znaleznienia. Mam do niej kapelusz o którym też zapominam, i który zdążył się już zniszczyć, mimo, że go nie nosiłam. A jutro i tak nie wezmę tej torebki, ani nie założę kapeusza. I narta.
[np Mylo - "Paris Four Hundred"]

środa, 21-03-2007 [00:18:16] | komentarze [1] | ?



Za dużo pierdoliłam, że niby to "szukam dupy", za ładnie się ubierałam, używałam zbyt drogich perfum i mam za swoje. Oto, pominąwszy kolegę z działu obok, przybiegającego co 10 minut, żeby niby skorzystać z mojego systemu, bo on nie ma uprawnień, pominąwszy kolegę z działu naprzeciwko, snującego za mną wzrokiem głodnego spaniela, oto mam za swoje. W godzinach wieczornych dostaję od kolegi z działu smsy o treści ciężkiej. Smsy o treści kłopotliwej. Smsy z funkcją czerwienienia końcówek uszu. W sumie, mogłam się spodziewać. W sumie, mam za swoje. W życiu każdej kobiety przychodzi moment, kiedy musi odmówić na tyle umiejętnie, żeby niczego nie zepsuć. Musi na przykład odmówić stosunków tak, żeby nie zepsuć stosunków. W pracy, powiedzmy. Atmosfera będzie gęsta. Ale jak my nie damy rady to kto da.

środa, 14-03-2007 [00:34:09] | komentarze [1] | ?



Przez niego palę jak huta im. Lenina, pożeram co wieczór paczkę żelek, tabliczkę czekolady lub kubełek lodów, jestem zrzędliwa, humorzasta i nie do zniesienia. Znów mi wróćiło.
Dlatego że mnie nie chce, znajdę robotę w Media Markcie. Bo wszyscy już tam robią. I będę się żywiła wyłącznie w centrach handlowych.
Nie mam błyskotliwych przemyśleń. Nie mam porządku w życiu, na biurku, na podłodze, w głowie. Robią do mnie oczkiem nie ci, co trzeba, przytulają mnie nie ci, co bym chciała. Nie umiem docenić tego co mi podsuwa życie, rzeczy podsuwane mi przez życie mam w głębokiej dupie, ponieważ są właśnie podsuwane przez życie a nie wydrapywane pazurami z odchłani. Nie wszystko jednak da się wydrapać.
[np Goldfrapp - "Crystaline Green"]

czwartek, 01-03-2007 [01:31:48] | komentarze [0] | ?



Mialo mnie juz nic w zyciu nie dziwic - i nagle okazuje sie, ze moj byly chuopak stwierdza, ze zajebista laska ze mnie, moj kierownik wirtualnie placze mi w rekaw na gg, polowa mojego zacnego zakladu pracy jest pewna, ze krece z kolega z dzialu, inny kolega z innego dzialu oferuje mi sie jako pogotowie seksualne, a ja nic juz nie ogarniam. Ale za to przespie moze dzisiaj z szesc calych godzin, jol.

poniedziałek, 19-02-2007 [22:17:13] | komentarze [5] | ?





blog.art.pl