|
chcesz wiersza? - zapytala. - chce wiersza, odparlem, marzac o jej zadbanych malych rekach, w bezblednym przekonaniu, ze nosi bransoletki. kazala opowiadac: co mysle o jakichs smieciach "chcialem wiersza - jeczalo mi w duszy cos malego a nie zbioru slow, ktory, przy okruchu szczescia bylby interesujacym dokumentem epoki, podniesiony po wielu latach ze srodka Marszalkowskiej" chcialem wiersza, ale takiego, ktory by dotykal - powiedzialem, choc przeciez nie wierzylem w dotyk. acha - i zamilkla. cisza nie byla prawdziwa, bo brakowalo liter tylko, dzwiekow bylo az nadto. ha, jesli ma dotykac, to chyba erotyk? wreszcie spytala, na co ja, slizgajac sie na fali, mowie - moze byc, byleby nie byl banalny. - doprawdy, a coz to znaczy: banalny? "och, nie pytaj, dzialaj!" - mysle sobie, chichoczac jak oszukany kobold. - No wiesz, taki, jakich bylo juz legion. - Legion? - mowiac to, zdejmuje peruke i pierscionki, odpina sztuczny biust, koniec z Tootsie, niech zyje krol. "O rany" - pojekuje mi w duszy cos malego. - O rany - mowie. - to nie tak mialo byc - mowie. - przykro mi - on na to - ryzyko zawodu. - Otoz to. - wybuchamy homeryckim smiechem, napiecie niszczeje jak tombak, ale gdzies podzwaniaja bransoletki, jeszcze je znajde.
piątek, 05-12-2003 [01:37:53] | komentarze [174] | komentuj
"A kiedy zbiegala po schodach, miekko jak facet, palce stop skierowane na zewnatrz, kolana ugiete, nie myslala juz o smutku, ktory zostawiala za soba. Przypominala sobie smak chilijskiego wina i klujacych w podniebienie slonych paluszkow. Wychodzac z klatki siegnela do kieszeni po telefon, zeby go wylaczyc."
środa, 03-12-2003 [14:47:53] | komentarze [980] | komentuj
"Czy piekno zawsze ma chodzic w parze z konserwatyzmem? Na koncu drabiny zawsze czyha Borges? Wiec piekno nie jest niczym innym niz marchewka napedzajaca przymus repetycji? - zapytala jeszcze szybko, zeby skonczyc rozmowe i schowac telefon, zanim wejdzie do domu, w ktorym..."
sobota, 22-11-2003 [20:13:25] | komentarze [1] | komentuj
Kiedy świat był jeszcze młody mówiliśmy "człowiek biegnie" o każdym biegaczu w danej chwili świata nie martwiąc się o jednoczesność. W końcu gdziekolwiek nie udał się Herodot przywoził ze sobą swój czas imperium. Mały chłopiec gigantyczną rączką machnąwszy na koniki żołnierzyki lalki "Chodźcie - mówi. - Chodźcie do mnie." Kiedy świat był wciąż jeszcze rozpaczliwie młody następni chłopcy porzucili figurki i z wymyślonych klocków zaczęli budować oblężnicze machiny do wyważania otwartych drzwi. Ontyczne zawiasy cicho skrzypiały jeszcze długo choć świat nie dorósł za bardzo po obu stronach pociągu względności. Starzeję się dzień po dniu.
sobota, 22-11-2003 [02:57:00] | komentarze [1167] | komentuj
W ciekłokrystalicznym lustrze oglądam się co rano i co wieczór W kolorowej pustce sprawdzam na ile zmieniła mnie ta noc ten dzień W płaszczyźnie obrazu zagłębiam krzywe alienacji autarkii zmarszczek Twarz zanika szarzeje młodnieją wyrabiają się coraz szybsze palce Cienie dłoni wykonują transatlantyckie loty kiedykolwiek pojawi się Poltergeist sobowtór Ja odbicie w butelce herbacianego wina kubku I nigdy nie będzie inaczej i zawsze jest tak samo bo ja się nie zmieniam Przecież lustro nie kłamie gdy upijam się słowami jest szczere jak bot
poniedziałek, 17-11-2003 [20:09:01] | komentarze [264] | komentuj
> miłość w czasach windozy > > używam ms windows systemu szatana żeby > powiedzieć jak bardzo kocham > > > > przestałam używać windows żeby udowodnić sobie potrafię żyć bez miłości bez wyglądania w przyszłość ale przecież mam Xy guest star - nie (see below for href)
poniedziałek, 17-11-2003 [14:19:25] | komentarze [604] | komentuj
> bob geldof > > jesz za trzech > murzynków z mozambiku > > > szalejesz: zamawiasz wodę z bąbelkami ręcznie nadmuchiwaną przez złote dzieci Indii guest star - nie
poniedziałek, 17-11-2003 [14:12:52] | komentarze [1452] | komentuj
|