this shit is fucked

Wygląda na to, że uczyniłem sobie zawód z wywalania swoich wnętrzności na stół i przebieraniu w nich z naturalnym obrzydzeniem, żywionym przez wszystkich normalnych ludzi, którym nie dane było w życiu zostać rzeźnikami. Nie dane mi było zostać rzeźnikiem i choć staram się nie jeść mięsa, to nie przeszkadza mi babranie się w nim. To trochę jak z tą całą moralnością. Staram się być dobry. Ale ponieważ nie bardzo wiem, co to znaczy, to robię różne rzeczy z podobną mieszanką ciekawości i obrzydzenia. Przebieram więc we wnętrznościach - głównie swoich, ale nie tylko - i mówię: a fe. Czy można z tego żyć? Czy można tym żyć? Sam jestem ciekaw. Na razie jakoś sobie radzę. Ale czy "jakoś" to właśnie ten stan, który mi odpowiada? Czy już zawsze będę musiał "sobie radzić", "łączyć koniec z końcem"? I dlaczego nie potrafię o tym mówić bez cudzysłowu? Słowa zbyt zużyte są? To dlaczego się nimi zajmuję? Bo nikt inni za mnie tego nie zrobi? Znaczy, że jest we mnie nie tylko obrzydzenia, ale też pycha? Trochę jej musi się być, skoro decyduję się dzielić swoimi flakami, czy raczej tym z nich, co da się ubrać w słowa. Zresztą z tą dobrocią to też nie jest tak do końca. Wrażliwy na pewne niuanse niezauważalne dla wielu, jednocześnie najwyraźniej potrafię bez bólu, czy nawet zająknięcia, czynić rzeczy sprzeczne z popularnie pojęta moralnością. Więc może nie chodzi o dobroć, tylko o to, co potrafię? Do czego jestem zdolny jako biologiczny organizm uwarunkowany przez swoją fizyczność, ale też historię. Zrobiło się patetycznie, ale tak się zastanawiam, do czego jestem zdolny i czy to dobrze. A do czego nie i czy to źle. Niektórzy mówią, że źle. Czasami sam myślę, że źle. A następnie sprowadzam swoje życie do maksym w rodzaju: ludzie częściej żałują tego, czego nie zrobili, niż tego, co zrobili. Co już zupełnie mnie dobija. Marksizm to była jednak piękna nauka. Że pozwolę sobie przytoczyć zdania sztuki "Kwadratura koła" Katajewa, które jej bohater kierował pod własnym adresem, kontrolując swój stosunek do wybranki serca: "Uświadomienie klasowe jest? Kontakt proletariacki jest? Czegóż więc właściwie brakuje?"

niedziela, 05-07-2009 [23:00:16] | chcę ci powiedzieć że cię kocham


wyznania miłości i wiary:

.oh tam
poniedziałek, 06-07-2009 [20:43:40]
ja bym chciała tak wiecej na temat tej przemiany słabości w siłę swą. bo nie ogarniam, choć myślę na ten temat ,ale z żałosnym skutkiem.
jaś>.oh tam
poniedziałek, 06-07-2009 [22:26:38]
no, ale to właśnie o tym trochę było. że można żyć wywalaniem własnych nędznych flaków i nie jest to takie złe życie. a przynajmniej nie gorsze niż inne.
.oh tam
wtorek, 07-07-2009 [04:34:16]
dla mnie bomba. też sobie wywalę coś, a!
pk
wtorek, 07-07-2009 [11:43:55]
Skąd wiesz jakie jest inne?
jaś>pk
wtorek, 07-07-2009 [13:14:29]
Z relacji świadków.
życie
poniedziałek, 13-07-2009 [16:12:27]
no to gratulacje
życie
poniedziałek, 13-07-2009 [16:56:05]
i piękne jakuckie przysłowie: Dziecko sytego człowieka jest bezczelne, bogatego – zarozumiałe, a średniego stanu – gderliwe.
łodziarz
wtorek, 21-07-2009 [20:33:25]
Jasio jest teraz jeszcze bardziej rozpopularyzowanym popularyzatorem niepopularnej popkultury, oczywiście mody na: niemodę, Kingę i KP!
Jasiu, to kiedy idziemy na wódkę?
jaś>łodziarz
środa, 22-07-2009 [00:31:55]
Jeśli naprawdę jest z Łodzi, to pewnie nieprędko.
nb [strona]
wtorek, 28-07-2009 [07:20:37]
wygląda na to, że uczyniłeś sobie wakacje :)
jaś>nb
wtorek, 28-07-2009 [10:36:13]
trochę tak. a trochę wykańcza mnie pisanie dla polityki i krytyki. i jeszcze próbuję coś poza tym skrobać, więc trochę o zapomniałem o tym tu moim ukochanym blogasku.

ja ciebie też
dowal mi:
nick:
e-mail:
strona www:
wyznanie miłości i wiary (nie używaj HTML)