słodki zapach brudu

Wczoraj cały dzień spędziłam z Pauliną w jej domu, a jednak postanowiłyśmy część czasu przeznaczyć na ubolewanie, czemu kobiety, kiedy już znajdą stałego partnera, tak drastycznie ograniczają czas poświęcany przyjaźni z innymi kobietami i czemu, kiedy twoja przyjaciółka singielka znajduje sobie chłopaka, to oprócz cieszenia się jej szczęściem i takich tam altruistycznych odruchów, często czujesz też, że można już ją wywalić z książki adresowej. Albo mniej dramatycznie: to se ne vrati, długie wieczory, siedzenie, łażenie bez celu (a ludziom sentymentalnym trudno się z tym pogodzić i jakoś tak tao zen zaakceptować przemijanie, zmiany i że teraz już będziemy mieć dzieci zamiast palić skręty w parku saskim).
Poza tym, umawianie się z *mężatkami* natychmiast nabiera znamiom imprez klasowych w podstawówce. To znaczy, nie popuszczamy zanadto cugli, bo o dwudziestej drugiej odbierają nas rodzice. Eee, to znaczy Krzysiu po mnie niedługo przyjedzie. Samochodem. Czekamy teraz na sms-a od Krzysia. Czy już przyjechał. Albo, jak mówi Paulina, po dwóch godzinach przyjaciółka zaczyna wiercić się niecierpliwie. Krzysiu chce wiedzieć, kiedy wracam. Muszę mu napisać, gdzie ma po mnie przyjechać. Podrzucimy cię (no wiecie, jak te bezpańskie zaniedbane dzieci z kluczami na szyi, których rodzice nie dość się o nie troszczą, by je odebrać ze szkolnej dyskoteki i mamy innych dzieci częstują je plackami ziemniaczanymi z troską, że może te nie dojadają w domu).
Możecie mieć zupełnie inne przyjaciółki i bardzo się z tego cieszę i może należy założyć odpowiednie stowarzyszenie na fejsbuku i poznawać tam koleżanki, z którymi można się schlać niezależnie od stanu cywilnego. Możecie też uznać, że się zawiesiłam na potrzebach dwudziestolatki i ludzie starsi zaczynają mieć inne priorytety i git. Możecie też się ze mnie śmiać, ale lepiej nie, bo to bardzo osobiste moje wyznanie.

niedziela, 31-01-2010 [15:53:29] | skomentuj


komentarze:

paulina
niedziela, 31-01-2010 [16:05:58]
Wiesz, z drugiej strony, dzięki tym wszystkim laskom nasza relacja nabiera nimbu wyjątkowości :-)
marta [strona]
niedziela, 31-01-2010 [16:07:42]
ale co będzie, jak wyjdziesz za mąż? nie chcę nawet o tym myśleć!
paulina
niedziela, 31-01-2010 [16:09:17]
wtedy Darek będzie po mnie przyjeżdżał, żebym nie zmarzła wracając do domu sama, po bezpańsku.
marsin
niedziela, 31-01-2010 [16:12:07]
może by mnie podrzucił przy okazji do domu ten Darek?
paulina
niedziela, 31-01-2010 [16:13:51]
1. najpierw musisz wpaść do mnie na zapiekankę, napój imbirowy i Anatola
2. i ja najpierw muszę znaleźć Darka

póki co pozostaje ZTM :)
londonflaneur.blog.com [strona]
niedziela, 31-01-2010 [16:54:44]
haha...
marta
niedziela, 31-01-2010 [17:02:24]
co haha?
londonflaneur.blog.com [strona]
niedziela, 31-01-2010 [17:31:33]
Rozterki kobiety niewolnej/zniewolonej.
marta
niedziela, 31-01-2010 [17:49:19]
Że kto jest zniewolony?
londonflaneur.blog.com [strona]
niedziela, 31-01-2010 [17:51:10]
No przecież tylko prowokuję.
marta
niedziela, 31-01-2010 [17:53:38]
oj co zaczynasz :)
mam
niedziela, 31-01-2010 [18:48:00]
Martus , moge Cie pocieszyc, ze kiedy bedziecie dobrze po 40ce wtedy wszystko powroci do normy o ile przyjazn przetrwa te zawirowania partnersko rodzinne. No bo meza juz sie tak nie pilnuje a i on juz nie pali sie zeby przyjechac po Ciebie samochodem.Bedzie wolal zagrac w brydza z kolesiami albo i wypic piwko ogladajac jakis mecz.Piskleta juz nie sa takie male i prawie wywfruwaja juz na dobre, a jesli nie to tylko sie ciesza, ze mamuski w domu nie ma.No i dopiero wtedy znowu mamy czas dla siebie i czasami tez mozemy sie zapomniec w saskim ogrodzie :)
londonflaneur.blog.com [strona]
niedziela, 31-01-2010 [19:12:53]
Marcin, musisz zrobić prawko!
marsin
niedziela, 31-01-2010 [19:44:25]
Nie mam czasu na takie głupoty, muszę doglądać nieruchomości
anka/swebe
niedziela, 31-01-2010 [20:19:42]
jako matka tez si edolacze do marzen o emeryturze i harcach z nia zwiazanych:)
londonflaneur.blog.com [strona]
niedziela, 31-01-2010 [20:44:34]
jak nie prawko, to pisklęta. wybieraj!
jolsko
niedziela, 31-01-2010 [21:23:21]
dziwną zgodność odczuwam z piszącą :)
ale sama jestem zniewolona trochę dareczkiem. wszak jesteśmy prawie zaręczeni ;)
to kiedy to babskie piwo? obiecuję, że nie będę ani zrzędzić, ani jęczeć, ani sapać, ani zerkać na telefon w oczekiwaniu na smysa od dareczka.
marta
niedziela, 31-01-2010 [23:01:19]
ale mamooo, w naszym pokoleniu ten moment nastąpi chyba po sześćdziesiątce! poza tym, marcin już teraz nie chce przyjeżdżać po mnie polonezem i woli pić piwo z kolegami i oglądać mecz, co ja też wolę!

michał, pisklęta są dobre pieczone na chrupko!

jola, kiedy bądź. ale bez przesady, trochę sapać będzie można ;)
marta
niedziela, 31-01-2010 [23:15:49]
PS. bez przesady z tym usprawiedliwianiem się dzieciakami. chyba facet może raz na dwa tygodnie zostać z nimi sam? chyba można się wymieniać? chyba w moim środowisku problemem nie są jeszcze dzieciaki, tylko syndrom czworonoga.
marcin > london [strona]
poniedziałek, 01-02-2010 [15:12:37]
na razie ty jesteś naszym piskęciem, sprawdziłeś samoloty?
marcin > london [strona]
poniedziałek, 01-02-2010 [15:12:55]
PISKLĘCIEM
y
poniedziałek, 01-02-2010 [16:56:37]
do nerwowego wiercenia sie w fotelu i czekania na smsa od dareczka trzeba miec predyspozycje, i one sie ujawniaja bez wzgledu na wiek. ale mowimy temu stanowcze nie! i parowkowym skrytozercom tez mowimy nie.
t [strona]
poniedziałek, 01-02-2010 [18:55:05]
a propos czworonogow, to wlasnie ja zauwazylam ze wsrod osob je posiadajacych to wlasnie czworonogi pelnia role Krzysiow czy Darkow: 'nie moge zostac dluzej bo musze wyprowadzic psa', 'nie, bo pies juz caly dzien w domu byl sam', 'nie, bo pies u mamy i musze go odebrac', 'nie, bo musze jechac do sklepu po karme' itd. NIe mam w sumie nic przeciwko czworonogom, jak i mezom, ale ;)

wróć
dodaj komentarz:
nick:
e-mail:
strona www:
komentarz (nie używaj HTML)