| słodki zapach brudu | |
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
Kochana, Lizbona jest cudowna, trudno właściwie ją w skrócie opisać. To prawdziwy kraniec Europy, trochę jakby się tam czas zatrzymał. Jest nowoczesność, ale w taki subtelny, nieinwazyjny sposób. Na ulicach nie rzucają się w oczy nowe trendy, ludzie noszą się skromnie i zwyczajnie. Nawet trochę staroświecko - faceci zawsze w długich spodniach, starsi w koszulach. Jak zobaczysz szorty, to wiadomo, że turysta. W czasie wczesnego obiadu i kolacji całe miasto nagle zaczyna pachnieć dymem i grillowaną rybą. W knajpianej dzielnicy Bairro Alto wieczorami ludzie po prostu stoją z piwem na ulicy albo siedzą na krawężnikach. Wszystko bezpretensjonalne i zwykłe: kawa z mlekiem nie ma żadnej pianki, na talerzu dostajesz furę mięsa i ziemniaki albo frytki a do nich jeszcze ryż, trochę sałaty, pomidora, cebuli i tyle. Żadnych dekoracji ani wymyślnych dodatków. Ale nawet cebula jest pyszna i słodka. No i mają tam najlepsze ciastka na świecie, z migdałami, z cynamonem. A jak poprosisz o herbatę, to często nie wiedzą, o czym mówisz. Może ice-tea? A może wydobędą z najciemniejszego kąta zleżałą torebkę rumianku. Starsi ludzie siedzą wciąż w tych barach i kawiarniach, nie są tacy wykluczeni jak u nas. A w barach zupełny brak dbałości o nastrój - białe oświetlenie, stoły plastikowe albo aluminiowe, lada, w której pucharek z budyniem stoi obok kawałka mięsa i nikt się nie przejmuje, jednorazowe papierowe obrusy (hurra, można wszystko ubrudzić), ale i tak jest przyjemnie. Do obiadu oczywiście karafka wina. I powalające, zakurzone piękno miasta. Wszystko misternie zdobione, ale zniszczone. Może na zdjęciach to widać. Wrzucę ich jeszcze więcej, jak będę miała chwilę. Ale wiecie, co jest najważniejsze? Że wszystko jest tak białe od słońca, aż bolą oczy. Światło dnia jest całkiem białe, oprószone jasnym dymem z tych ulicznych wózków, w których pieką kasztany, a dopiero światło wieczora robi się złote. Rzeka nie jest niebieska, ale całkiem srebrna i roziskrzona. Choć domy są odrapane, brudnopastelowe, całe miasto lśni. Nawet kremowy bruk, gladki i śliski jak kostka lodu, odbija światło i lśni. piątek, 06-11-2009 [18:46:14] | skomentuj komentarze:
meluZine
piątek, 06-11-2009 [21:06:10]
pełno żarcia na Twoich zdjęciach!! :)
marta piątek, 06-11-2009 [21:45:49]
bo ja uwielbiam żreć :)
anka sobota, 07-11-2009 [12:09:13]
podobno maja tam, w portugalii 365 potraw z dorsza
melusZine sobota, 19-12-2009 [21:31:30]
merry xmas :)
|
![]() |
|