słodki zapach brudu

Rano rowerem odwiozłam Marcina do pracy. Kenem do Doliny Służewieckiej i z powrotem. Kiedy wracałam, wierzcie lub nie, przed zakładem pogrzebowym kręcił się czarny kot. Pachniało powoli rozgrzewającym sie asfaltem, pomidorami, pierzem z topoli. Było ciepło i pochmurnie, zapowiedź wilgoci albo przeczucie słońca. Potem kluczyłam trochę Ursynowem, Rosoła, Hersbta, Ciszewskiego, Pizza Quatro, warzywa, kebab extra. Było jakby inne lato, inne osiedle.

czwartek, 21-05-2009 [12:15:26] | skomentuj


komentarze:

partacz1
czwartek, 21-05-2009 [12:30:42]
Marta, chcę żebyś kluczyła częściej i pisała tak genialne teksty.
marta
czwartek, 21-05-2009 [12:38:01]
Spoko, numer konta przesyłam na maila.
neospasmin
czwartek, 21-05-2009 [13:55:28]
Partacz:

a moze nigdy wiecej takich textow?

Swiadectw pobicia przez los kurewski

Sladow wlasnej zbednosci.

Jesli sie pan przyjzy temu blogowi to zobaczy ze tym gestszy/lepszy im gorzej w realu.Dokladnie to samo w blogu blizniaczym.
Czego wiec zyczyc: paralizu z HIV ale tak by mozna bylo jeszcze w kawiaturke stukac czy raczej pisania literatury,nie pamietnika?

ml
marta > neo
czwartek, 21-05-2009 [15:01:27]
Odkad pisze tego bloga, nie bylo mi ogolnie zle w realu, chyba ze "losem kurewskim" nazywac humory i zlosc, ze sie glupia prace ma, gorszy dzien, a pogoda brzydka. Dzisiejszy wpis jest za to swiadectwem zachwytu i rowniez zycze sobie wiecej takich dni i notek.
neospasmin
czwartek, 21-05-2009 [15:44:29]
odszczekuje!przepraszam
tomker [strona]
czwartek, 21-05-2009 [20:23:55]
rowerem do pracy, roumentik. zazdroszcze ovano

wróć
dodaj komentarz:
nick:
e-mail:
strona www:
komentarz (nie używaj HTML)