| słodki zapach brudu | |
marzec 2009 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
Czy spośród wszystkich dziewcząt z tulipanem, wyróżniono was dzisiaj tulipanem? niedziela, 08-03-2009 [20:38:15] | komentarze [0] | komentuj Osiągnąć wszystko, nie robiąc nic. wtorek, 10-03-2009 [17:08:07] | komentarze [2] | komentuj miłość w czasach internetu czwartek, 12-03-2009 [13:12:36] | komentarze [4] | komentuj Proszę, nie mówcie "oliwa z oliwek", o ile nie mówicie na przykład "masło z mleka" (co akurak dzisiaj byłoby bardziej na miejscu, bo w maśle są przeróżne rzeczy). Oliwa z definicji jest z oliwek. By za wszelką cenę podkreślić szlachetność i egzotyczność surowca, lepiej już powiedzieć "olej z oliwek". poniedziałek, 16-03-2009 [15:04:19] | komentarze [1] | komentuj Reklama wkrada się w najbardziej intymne zakamarki życia. W sali do jogi zawisł baner z moim ulubionym ostatnio hasłem: "Cellulit nie śpi". I wy czuwajcie! wtorek, 17-03-2009 [12:26:59] | komentarze [9] | komentuj Marcin uznał, że mój blog czytany z rozpędu jest fajny i gdyby mnie nie znał, na pewno by go zabawnie komentował. Po to, żebym go zauważyła. A tak to nie musi. środa, 18-03-2009 [11:39:48] | komentarze [4] | komentuj W stanie pomiędzy snem a jawą pojawiają się wiersze rymowane albo różne dziwne zdania, na przykład: "Co będzie, gdy stare kamienice w Lizbonie upadną? Świat składa się z sequeli". Dzieci mogą mówić takie rzeczy, kiedy im przyjdzie ochota. A my zamierzamy jesienią znów jechać do Lizbony. Ekscytuje mnie myśl, że zupełnie nie wiem, co wtedy będzie się działo w moim życiu. Kryzys zagraża mi rychłą utratą pracy - przyjmuję to na wpół z niepokojem, na wpół z ciekawością i takim dreszczem podniecenia, że zamieszanie przyniesie coś dobrego i odkrywczego. Co będę robić w październiku, o której będę wstawać, czy będę uważać, że wolność jest dalej czy bliżej, jak będę ubrana, czy włosy da się już wiązać w kucyk, co będę jeść na śniadanie, ile będę mieć pieniędzy, co nowego wymyślę, dokąd będę jeździć metrem albo autobusem, co napiszę na blogu. Mój chłopak twierdzi, że jeśli teraz kupimy bilety na październik, "wszechświat będzie współpracował". To znaczy, jesienią będziemy mieć dość pieniędzy na godziwy kwaterunek i te wszystkie portugalskie ciasteczka. Lubię zabawy, które mają zaklinać los - jeśli dojdę krawężnikiem przy trawniku do następnej przecznicy i nie stracę równowagi, wszystko się uda. A równowagi już tak łatwo nie tracę. Marcin mówi też, że musi pojechać do Lizbony zanim wchłonie ją Zachód i przestanie być tym, czym jest, a już przeciez nie jest tym, czym była wcześniej. Nic wprawdzie nie jest tym, czym było wcześniej, ale wiem, o co mu chodzi - od czasu, gdy tam byliśmy pięć miesięcy temu, koło ciastkarni w Belem powstał Starbucks. Wiecie, co Tom Hodgkinson pisze o takich miejscach? "To punkty serwisowe dla pracujących maszyn, stacje benzynowe dla ludzi." "Wydzielają nieprzyjemny aromat operatywności". A ja naprawdę nie lubię aromatu operatywności. piątek, 20-03-2009 [12:27:23] | komentarze [3] | komentuj Kupiłam sobie bluzę w maleńkie japonki. Dzisiaj w pracy: EPILOG: piątek, 20-03-2009 [15:41:12] | komentarze [3] | komentuj |
![]() |
|