| słodki zapach brudu | |
styczeń 2009 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
Wczoraj wróciliśmy z Kazimierza, mekki zakochanych, gdzie świętowaliśmy piątą rocznicę na ogół zgodnego pożycia. Jednak lubię miasto - zimą na wsi zimno jest wszędzie i nie ma ucieczki. Miasto przypomina dyskretnie oświetlony pokój, ciepłe są mieszkania otoczone innymi mieszkaniami jak pingwiny. Po powrocie tak mnie zachwycił dom, że zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle wyjeżdżam, kiedy tutaj jest wszystko, czego potrzebuję. No bo właściwie po co jechać gdzieś marznąć, kiedy w domu ma się ciepło, ładnie, ma się telewizor, play station, filmy na dvd, ma się ksiązki, komputer, laptopa, wybór herbat i alkoholi, duże łóżko, które nie skrzypi? Kiedy w pracy opowiedziałam o tym mojej koleżance Paulinie, oznajmiła, że niedługo będę tylko siedzieć w domu i w ogóle przestanę się rozwijać. Pfff! Na co odrzekłam sentencjonalnie: "Człowiek do rozwoju potrzebuje tylko siebie." No proszę was. Ludzie nic, tylko propagują tą swoją obsesyjną hiperaktywność, bo im wmówiono, że tak powinien człowiek ciekawy i inteligentny. Zresztą pojechanie tu czy tam wcale już nie wystarczy. Teraz nie jeździ się do Egipu, tylko do Egiptu nurkować, na Tajlandię ruchać, a do Chorwacji latać na paralotni - powojenny dreszczyk ryzyka w bonusie "ty wrócisz do domu, a twoje nogi zostaną u nas gratis". PS. Z okazji piątęj rocznicy pożycia składam sobie najserdeczniejsze życzenia. Przez pięć lat nie osiągnęlismy razem wiele. Ani ślubu ("rodzice się ucieszą i będzie łatwiej wypełniać pity!"), ani potomstwa ("muszę mieć jakiś sens życia we wtorki i czwartki, kiedy ty oglądasz mecze"), kredytu mieszkaniowego ("to inwestycja na przyszłość, bądź szczególnie miły dla szefa jeszcze tylko przez 60 lat, a w styczniu poproś o podwyżkę"), samochodu ("po drodze z kabat na mokotów podrzucisz mnie na żoliborz") , prawa jazdy ("przeciez nie musisz pić na imprezach"), kinkietów z leroy merlin, rodzinnej karty makro cash and carry ani wpólnego konta bankowego ("nie miejmy przed sobą tajemnic!"). poniedziałek, 05-01-2009 [15:37:50] | komentarze [8] | komentuj Tydzien pszczoły W niedzielę obejrzałam taką bajkę "Film o pszczołach". Naprawdę się uśmiałam, szczególnie kiedy młody bohater-pszczoła tuż po ukończeniu studiów i tuż przez pójściem do pracy (była to odległość jednego wolnego popołudnia) usłyszal: "Całe życie ciężko pracowaliście, żeby teraz przez resztę życia móc ciężko pracować". Tak to jest. Na szczęscie ta pszczoła znalazła swoje miejsce w świecie. Czego sobie i Wam życzę bardzo sedecznie. No a dzisiaj to: wtorek, 27-01-2009 [17:39:00] | komentarze [0] | komentuj Nie mam nic do opowiedzenia, ale mam wiersz: czwartek, 29-01-2009 [15:38:49] | komentarze [5] | komentuj |
![]() |
|