słodki zapach brudu
 

luty 2008

hej, mówcie mi pani redaktor, a za trzy lata pani redaktor magister. żeby uczcić to wydarzenie, na moim blogusiu po raz pierwszy pojawiają się polskie znaki.

czwartek, 07-02-2008 [12:55:18] | komentarze [12] | komentuj


o okazji sralentynek mam znowu zle wyniki analizy szczyny. winna jest podobno prawa nerka. czy czasem myslicie o tym, jak wazne w zyciu jest rodzenstwo?

czwartek, 14-02-2008 [17:27:54] | komentarze [2] | komentuj


bardzo ciężko jest napić się w damskim gronie. w pewnym wieku dziewczęta zaczynają chcieć chodzić na kawę i ciastko. ja bardzo lubię ciastko, ale na podwieczorek. poza tym, da się wyróznić kilka podstawowych grup. dziewczyny, o których w ogóle można zapomnieć i wywalić z komóry, bo odkąd związały się ze swoimi misiaczkami, przestały istnieć dla świata. żeby znowu zaistniały, musiałoby się wydarzyć coś, czego wcale im nie życzymy. są też takie, które nie przestały istnieć całkowicie, ale w dużej części i to w tej ciekawszej części- libacja to bez przesady, ale uda im się wpasować cię w grafik zakupów w galerii centrum, kiedy misio będzie gdzieś za miastem albo dłużej zostanie w pracy. są jeszcze te, które po jednym muszą iść spać albo na obiad albo zenek właśnie przejeżdża autem w pobliżu. no i w końcu są koleżanki, które dopiero szukają swojego misia, no ale do czego ja bym im była potrzebna, jak idą sprawdzić, czy znajdą go dziś wieczorem na mieście.
świat jednak należy akceptować takim, jakim on jest i ja, szczególnie jako taoista akceptuję go i nie roszczę żadnych pretensji. cieszę się rownież tym, że wiele miłych dziewcząt chce ze mną jeść ciastko albo kupować buty albo nawet wypić jedno małe piwo (z sokiem!). chociaż to troche tak, jak iść spać po grze wstępnej. to się skończy w ten sposób, że na babskie libacje będę musiała jeździć do mojej matki. to jest jednak silniejsze pokolenie no i dobry wiek, w którym się już rozumie, ze misiaczek to nie wszystko.

poniedziałek, 18-02-2008 [16:01:22] | komentarze [12] | komentuj