| słodki zapach brudu | |
maj 2007 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
oto jestem! cudem jakims bozym i palcem opatrznosci, ostatnim tchnieniem sil zyciowych dopelzlam do cywilizacji. pelzajac, broczac krwia i limfa, na ostatnim oddychaniu beztlenowym, z paskiem zycia bliskim zeru. i poprzysiegam, ze tego miasta, tego domu nie opuszcze juz nigdy bez wyraznego powodu. co tej nocy przeszly moje kanaliki oskrzelowe! zacznijmy od tego, ze zachcialo nam sie dzialkowac. w naszym wieku! i to jeszcze z grillem i przyprawa do grilla, wyobrazcie sobie tylko, to naprawde zalosne. wszystko szlo dobrze: herbatka na werandzie, lektury i partnerskie dyskusje z wymiana wzajemna opinii i pogladow, wszystko dobrze, dopoki nie trzeba bylo isc spac. a w tym domu sypial przeciez kot tesciow, ten rasowy, naburmuszony kastrat, przechadzajacy sie zawsze wyniosle jak spasiony basza po prywatnym haremie. ten, ktory chylkiem ugryzie was w noge i podrapie ponczochy. ale zrobi to cichcem pod stolem, bo nad stolem toczy sie niekonczaca sie opowiesc: to najdelikatniejszy kot bo taki delikatny, taki madry, czuly i subtelny, delikatny jak motyl cytrynek, to niemozliwe, zeby ugryzl, na pewno zabek mu sie zaczepil niechcacy, oby sie szkliwo nie ukruszylo, oby nie zglodnial przypadkiem, godzine juz nie nic do ust nie bral, lece pokroic mu sopockiej poledwiczki. a wiec ten bestalski czworonog, nazwijmy go dyskretnie "g." zamieszkiwal wczesniej na dzialce. dupa po katach wcieral swoje jady, wsaczal swoje szkodliwe trucizny. i jak nie zaczne dusic sie, rzezic, wkolo leje sie ze mnie posoka, na gardle zaciskaja sie jakies niewidzialne szpony. i nie ma dokad isc i nie ma dokad uciec, na zewnatrz zimno, a w srodku omal nie zejde. a marcin czuwal przy mnie jak ten duzy dobry pies, ktory jest w gazecie, ktory opiekuje sie chorymi dziecmi. a ja tak rzezilam, charczalam, dusilam sie, cos mi sie zaciskalo i nie wpuszczalo powietrza do srodka, w srodku pelno galarety i tak cala noc. a marcin wciaz pilnowal mnie jak duzy dobry pies. i tak do rana. a rano naprawde cudem bozym dopelzlam do cywilizacji do pekaesu, zasmarkana i slaba jak wydmuszka. a marcin prowadzil mnie przez las jak duzy dobry pies. a dom jawil mi sie jak raj utracony i slowo daje, juz mnie nic stad nie wykurzy. i kocham cywilizacje i was kocham, bo jestescie w cywilizacji, w komputerze, kocham fotel, w ktorym siedze, szlachetne zdrowie i oddychanie tlenowe. niedziela, 06-05-2007 [15:11:37] | komentarze [4] | komentuj opracowalam swietny patent. czasem pozwalam sobie na odrobine szalenstwa i na sniadanie zjadam orzechowa buleczke z tego eko sklepu pod biurowcami, w ktorym co rano wszystkie biurwy zaopatruja sie na caly dzien; w kanapki, salatki, napoje i batony. ja zaopatruje sie czasem wlasnie w ta orzechowa buleczke. no i w pracy robie sobie kapuczino z wypasiona pianka. w biurze rano jest przyjemnie, pusto i cicho, a nasz pokoj caly w bialym wiosennym swietle. z kapuczino i buleczka na sniadanie czuje sie jak dama z francuskiego filmu. oto spedzila noc ze swoim fiance jean jacquesem, ktory z samego rana wspanialomysnie przyniosl buleczki z boulangerie i le monde z kiosque, a potem odjechal do swego bureau, zostawiajac ja na tarasie sam na sam z kawusia, buleczkami i mnostwem skomplikowanych mysli. czwartek, 10-05-2007 [10:07:32] | komentarze [7] | komentuj orany, ale ten blogus sie glupawo nazywa. co to w ogole znaczy paupa, co? kojarzy sie z pulpa z papieru toaletowego albo mapetem jakims, taka pacynka. nadmienie, ze blogusia zakladal moj chlopak, bo ja sie za bardzo ociagalam, a on chcial miec jak najpredzej dziewczyne piszaca blogusia no i masz ci los. to znaczy zakladal asz, a chlopak tylko zarzadzal. i zarzadzil pierwsze z brzegu zmyslone slowo i teraz takie slowo kreuje moj wizerunek (calkiem slusznie- swoja droga- pokazujac, ze nic nie jest zbyt serio)
piątek, 11-05-2007 [17:14:36] | komentarze [2] | komentuj zostalam calkiem sama w naszym pokoju. czasem siedze przy swoim biurku, a czasem przy jej. teraz tylko dzieki mnie biointegrujace sie z koscia srubki trafiaja do najodleglejszych zakatkow swiata. lubie sledzic ich droge. EINDHOVEN 10:30 departure scan, KOELN 2:25 departure scan, DUBAI 1:00 pm arrival scan, BAHRAIN 4:45 pm arrival scan albo: BRNIK 4:40 am departure scan, SPATA 10:24 am destination scan, ATHENS 12:09 pm delivery niemal czuje zapach obcych miast, do ktorych przyjezdza sie rano. zapach jakichs innych chodnikow, innych drzew, benzyny i spalin na stacji autobusowej albo wiatru nasaczonego morska sola, zapach innej budki z kebabem, innej kawy, innej ziemi, zoltej albo czerwonej. srubki obiecaly ktoregos dnia zabrac mnie ze soba w daleka podroz. kiedy siedze przy jej biurku widze dach budynku naprzeciwko. przypomina mi sie bieganie po dachach z kolegami z podworka, wypatrywanie ufo, tajne bazy, strychy naszego bloku. wtedy na dachu swiat i przyszlosc byly nieogarniete, ale wcale nas to nie obchodzilo. piątek, 18-05-2007 [15:50:05] | komentarze [0] | komentuj o ja pierdole, w mojej pracy naprawde osiem kobiet odwala 90% mrowczej pracy dla trzech kolesi, ktorzy zgarniaja 90% kasy. tak mnie to zapienia, ze chyba zapisze sie do jakiejs babskiej bojowki i bede rzucac gownem w tych fagasow oraz wszystkie panienki, ktore tak rozkosznie odzegnuja sie od feminizmu i z minami kotow srajacych na puszczy staraja sie udowodnic swoim i nie swoim gachom, ze nie maja nic wspolnego z ta banda nieokrzesanych, brzydkich, lesbijskich wiedzm, zeby przypadkiem w oczach owych herosow nie stracic nic ze swej kobiecosci biernych kretynek i utrzymac ich ego na odpowiednim poziomie. chroniac tym samym opresje wlasnej plci jak kwoki wysiadywanych jaj. aha, zapomnialam. jest w naszej firmie jeszcze dziewiata kobieta. ta wykonuje 0% pracy, poniewaz wystarczajaco gleboko siedzi w dupie u facetow. w biurze tylko bywa, a wtedy glownie przechadza sie w te i wewte, podtykajac swoja robote co bardziej podatnym na presje. mam nadzieje, ze zaden z facetow nie zacznie w konsu siedziec w dupie u niej, bo wtedy bedziemy mialy przesrane. wtorek, 22-05-2007 [14:09:49] | komentarze [15] | komentuj kochany pamietniczku, czwartek, 24-05-2007 [13:47:39] | komentarze [9] | komentuj |
![]() |
|