|
swieci slonce, mam sie dobrze. pani krystyna co kilka dni przypomina mi, jak okropnie jestem blada. taka blada, ze wlasciwie to zielona. puszczam to mimo uszu i co rano namaszczam sie filtrem przeciwslonecznym +50, by do poznych lat zachowac gladkosc i urode. jedyna moja faktyczna troska moze byc to, ze viewegh napisal az siedemnascie ksiazek, a na polski przetlumaczono tylko cztery. z czego jednej nie mozna nigdzie kupic, a trzy pozostale rzecz jasna juz przeczytalam. sa tym, co w moim przekonaniu, stanowi kwistesencje dobrej literatury a do tego jest kupa smiechu. no i ten ton cieplej ironii. musicie sami sie przekonac. trzeba bylo zamiast hiszpanskiego wziac lekcje czeskiego, a nie podniecac sie faktem, ze zrozumialo sie slowo "peluquero" na filmie almodovara. chlopak dogaduje, ze jak bede tak piac z zachwytu, to w koncu zaczne, swoim zwyczajem, chodzic z tym gosciem od ksiazek, ale to wykluczone. nie jestem mimo wszystko typem fanki, nie mowiac juz o tym, ze czechy nie posiadaja dostepu do morza. prawda jest taka, ze chlopak chcialby chodzic z zadie smith, ale jego rodzina jest wciaz zbyt konserwatywna na takie mieszanki rasowe. to tym bardziej przydaje jej podniecajacego nimbu zakazanej egzotyki.
czwartek, 09-11-2006 [14:10:46] | komentarze [3] | komentuj
w szkole jest dobrze. marcin zdazyl juz zapalac afektem do dwoch kobiet. najpierw byla swinda, to znaczy prosiaczek. pulchna i ledwie pelnoletnia blondynka z gofrownicy, o seksownym glosie dwunastolatki i cala w rozowym. potem ja olal i zakochal sie w chudej, opalonej joli, ktora ma bluzke zrobiona z cekin i ogromne zlote kolczyki z bazarku w tunisie, a do tego jest fachowcem po szkole rolniczej. chlopaki lubia roznorodnosc. nauczyciele sa raczej wszyscy mili. moim guru jest pani od komunikacji, ktora mowi wylacznie o rzeczach bardzo ciekawych i chyba moglaby byc psychologiem, socjologiem, antropologiem, zoologiem i ezoterykiem, bo zna sie na wszystkim. nawet na tajemnicach, wykletych przez swiat nauki. na zajeciach praktycznych, jak zwykle wydaje mi sie, ze bede miala napisane najgorzej ze wszystkich chociaz okazuje sie, ze wszyscy pisza w stylu "jak i zarowno" albo "rozne gatunki skrzeczaly" i tak dalej. pan od radia chwali marcina, ktory pisze krotkimi zdaniami. po heminglejowsku, mowi pan. wzorem mojej ulubionej pani, ja tez chce sie znac na wielu rzeczach. na razie czytam ksiazke o intuicji. na swoja nie moge narzekac, ale teraz to dopiero sie wyszkole. bede widziec wszystkich na wylot i gromadzic moc. w piatek mam randke z narzyczonym z okazji trzeciej rocznicy znajomosci. patrzcie panstwo, jak ten czas mija! a jeszcze wczoraj odprowadzalismy sie na przystanki tramwajowe i lotniska. jeszcze wczoraj plakalam w kajucie albo nocami pisalam smsy! a tu juz trzecia rocznica i dorobilismy sie nawet wspolnie wynajmowanej mebloscianki. jedno jest pewne, czas mija, a ja czuje sie tylko coraz bardziej zakochana.
poniedziałek, 20-11-2006 [15:08:00] | komentarze [5] | komentuj
w pracy lud prosty i prawy buntuje sie: -zadecydowaly komuchy z warszawy! no i dobrze. jeszcze tego brakowalo, zeby mi w moim miescie decydowal cep jeden z drugim, co mu sie obornik wylewa to z geby to z cholewki, a wszelka mysl juz w niemowlectwie rodzice mu z glowy motyka wybili. tych "komuchow" szczegolnie sobie upodobalam. ale jesli to ma mnie odroznic od tych krzepkich mlodziencow, ktorzy wybrali obecny rzad, nie slyszeli nigdy o dezodorancie i chcieliby "rozganiac parady rownosci" w stolicy, zamiast siedziec cicho na swoim zagonie burakow pastewnych w pierdziszewie dolnym, to rzeczywiscie, ja chce i lubie byc komuchem. ja po prostu jestem komuchem.
poniedziałek, 27-11-2006 [13:10:55] | komentarze [5] | komentuj
|