| słodki zapach brudu | |
wrzesień 2006 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
ten moj pamietniczek to chyba jakis totalny gniot. kto go przeczytal, ten juz nic nie mowi. pani ela z pracy nawet zrobila sobie kserowke. moi drodzy, 8,90 zl wszak nie lezy na ulicy. nie zeby mnie to martwilo. my tez juz po druku nic nie mowilismy. glownie dlatego, ze perypetie poprzedzajace ten druk upierdolily nam sporo czasu. mowie "nam" bo przeciez naprzykrzalam sie tymi historiami wszystkim dookola, ktorzy chcieli i nie chcieli sluchac. szczegolnie narzeczonemu. to jest czlowiek o wrazliwych nerwach, wiec chyba zaprosze go sobote na obiad do wlocha, zeby mu te nerwowe nadwerezenie jakos wynagrodzic. w tym wszystkim fajny byl sam fakt, ze w ogole cos zrobilam. mam bowiem duze problemy z samodyscyplina, szczegolnie w czasie wolnym od pracy. potem bylo fajnie dowiedziec sie o nagrodzie. pojsc do wykwintnej restauracji na turystycznym trakcie warszawy i dowiedziec sie, ze dania po 60 zl sa tak samo pyszne, jak te po 20 zl tylko ze trzy razy mniejsze. wtedy zrozumialam, ze prestiz polega na tym, by placic trzy razy wiecej za trzy razy mniej, gdyz malosc swiadczy o jakosci, jakosc swiadczy o wartosci, wartosc swiadczy o malosci, a malosc swiadczy o wielkosci. o wielkosci jedzacego oczywiscie. dalszy ciag przygod pamietniczka jest duzo grozniejszy. wiaze sie on z nieustraszona walka z ciemnymi silami pismackiego dyktatu, terroru, manipulacji i pogardy, dazacymi do zawlaszczenia mojego mienia artystycznego i zamienienia mnie we wczuta pipke z kolka poetyckego w drucianych okularach i wlasnorecznie wydzierganej pelerynce z wloczki. ( na przyklad jesli chcesz napisac "cedek" zamiast "plyta CD", zapomnij o tym. ) na to wszystko nie moglo pozwolic moje poczucie wlasnosci ani tym bardziej proznosc i bitwe nieomal w calosci wygralam. teraz juz wiem, ze swiat ma dwa oblicza; dobre i zle, jasne i mroczne, prawdziwe i falszywe, lecz my musimy zawsze trwac odwaznie po stronie swiatlosci, wbrew faryzeuszom i piaskowi w oczy, nawet gdy wilcy w skorach owiec staja na naszej drodze i wodza na pokuszenie zlota drahma, jak uczy paolo coelho. środa, 06-09-2006 [12:17:45] | komentarze [0] | komentuj wkrotce zaczyna sie nowy rozdzial tej noweli, ktorej nigdy nie masz dosyc, jaka jest nasze zycie i nie chodzi tu o bialy welon, separacje ani powiekszenie rodziny o wesolego yorkshire terriera, ale sprawy duzo bardziej trywialne, a mianowicie nowa szkole i nowe mieszkanie. jesli idzie o edukacje, zamierzam przynosic same piatki i siedziec w lawce z narzyczonym, stanowiac z nim razem bande, ktora daje rade wszystkiemu i ktorej nikt nie podskoczy. w kwestii lokalowej to owszem, przeprowadzamy sie na te snobistyczne osiedle, owszem, bedziemy mieszkac w tym wyglansowanym kremowym domu, przed ktorym bedzie ladny trawnik ogrodzony bezdusznie rownym plotkiem. przenosimy sie do getta, bo -jak mawiaja lewacy- boimy sie chromych i biednych, a nie dlatego, ze chcemy uciec od kurzu, ktory jest wszedzie tam, gdzie jest prawdziwe zycie, od klimatycznych chlopcow, ktorzy kiedys nosili dresy, a teraz to juz nigdy nie wiadomo, od nieskrepowanej sztuki ulicy i nieortograficznych malowidel nasciennych, krzykow pod balkonem i alkoholowych rechotow przy piaskownicy, tej niepowtarzalnej poezji zaszczanej windy i wykreconej zarowki, tej nastrojowosci wieczornego blokowiska, glosow i przyczajonych cieni, okupujacych lawki, trawniki i place zabaw, tego literackiego smaczku zuli pod sklepem nocnym. czwartek, 21-09-2006 [15:24:29] | komentarze [5] | komentuj gromkie brawa dla czesia ( a mysle, ze mozna powiedziec czesiow ) i mojej mamy. wygrali konkurs na NORMALNA REAKCJE w obliczu cudzej radosci. czy naprawde na wiadomosc, ze znalezlismy mieszkanie, jakie sobie wymarzylismy, w naszej ulubionej okolicy, tylko dwie osoby moga powiedziec, ze git, a reszta musi usilowac znalezc dziure w calym? piątek, 22-09-2006 [10:43:15] | komentarze [14] | komentuj |
![]() |
|