słodki zapach brudu
 

sierpień 2006

kochany blogasku,
nie dzieje sie nic szczegolnego, ale cos tu napisze, abys nie czul sie samotny. powoli konczy sie lato i juz druga para japonek zniszczona w tym sezonie. nie jest goraco ani nie jest zimno, co daje czlowiekowi optymalne warunki bytowania i poczucie harmonii w kosmicznej czasoprzestrzeni. wczoraj wino, dzisiaj szachtar, a pojutrze piatek. a ja nadal spedzam dnie w krzaku odliczajac godziny i marzac o swym niedefiniowalnym przeznaczeniu. zaprzataja mnie rowniez nastepujace problemy: kiedy wytworza sie odpowiednie warunki by doszedl do skutki planowany od roku czy dwoch zakup laptopa, dlaczego zawsze trafiam na tesse i jej asystentke o intelekcie i ekspresji rozwielitki zamiast na nigelle, ktora jest super, czy na *uczelni* bedziemy najstarszymi pierwszakami i czy poznamy mnostwo fascynujacych osob o ciekawych interesowaniach, dlaczego po tym jak bylam u fryzjera, wszyscy zaczeli mowic "ale masz dugie wlosy".

środa, 23-08-2006 [14:45:10] | komentarze [2] | komentuj


w dniu dzisiejszym moi swiatli wspolpracownicy, zastanawiaja sie, czy w ogole jest jakis znany szkocki pisarz. doszli do wniosku, ze tylko sean connery i JAS WEDROWNICZEK. i przeciez oni NAWET NIE MAJA ZADNEGO PANSTWA. byliscie ciekawi, kto glosowal na pis?

piątek, 25-08-2006 [17:24:56] | komentarze [7] | komentuj


kochani czytelnicy,

jesli ktos z was jest zainteresowany moim pamietniczkiem w wersji papierowej, byc moze zechce przeznaczyc jedyne 8,90 zl na zakup wrzesniowego numeru ekskluzywnego magazynu dla kobiet "zwierciadlo".  zel pod prysznic dove z olejkiem drzewa rozanego i maslem kakaowym gratis. jakkolwiek uprzedzam lojalnie, ze doznania zapachowe, zamiast przenosic nas w bezkres orientu, przywodza ordynarne reminescencje z mydlarni.
oryginalny flavour pamietniczka rowniez doznal drobnego uszczerbku na rzecz spraw wyzszych, takich jak podciaganie do poziomu wyrobionego czytelnika ekskluzywnego magazynu dla kobiet, co ja przeciez swietnie rozumiem, ze jeszcze nie jestem na takim poziomie. rowniez "zapewne kultywowane przeze mnie potocznosci, blogowy, soczysty lecz przez to chaotyczny jezyk zostal wyczyszczony" tak wiec moj diariusz jest czysty, lsniacy i gotowy, byscie pograzyli sie w lekturze.

wlasciwie nie wiem, jak to jest, jak cie drukuja. slyszeliscie kiedys swoj wlasny nagrany glos i mieliscie to lewe uczucie? to mi jest tak jakos tedy. ciesze sie jednak, ze nadal jest blogus, ktoremu nie straszny brud, krew i jezyk rynsztoka, prawda i absolut, pot i lzy.
caluski.

czwartek, 31-08-2006 [18:39:45] | komentarze [9] | komentuj