| słodki zapach brudu | |
lipiec 2006 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
chcecie wiedziec cos o najgorzej wydanej pieciozlotowce? to bylo piec zlotych zaprzepaszczonych na dvd z magicznym kultowym filmem 5x2, ktory upierdolil mi pol niedzielnego wieczoru swoja egzystencjalna mazia tak bardzo, ze musialam szybko reanimowac sie borewiczem. jakos nie moge powstrzymac wrazenia, ze o ile film o milosci homoseksualnej nakrecony przez hetero ( ang lee ) byl najpiekniejszy, o tyle film o milosci hetero nakrecony przez pedala byl zenada, przesiaknieta pedalska demagogia o tym, jak to seks kobiety i mezczyzny pelen jest cierpienia, krzywdy i ogolnej obslizlosci. wyglada to mniej wiecej tak: jako gra wstepna wystepuja na ogol cwiczenia silowe i ogolna przepychanka, poniewaz kobieta jest przedziwnym stworem, ktory nie tylko posiada o jeden otwor za duzo, ale tez nigdy nie wie czego chce. tak wiec od podejmowania decyzji musi ratowac ja krzepko kierujacy akcja mezczyzna. ona na przemian walczy i poddaje sie, a jesli poddaje, to tylko po to, zeby zniesc ciag dalszy w cichej mizerii ( dzwieki wystepuja tylko wtedy, kiedy mezczyzna przemoca forsuje jej odbyt ), ze wzrokiem tepo wpatrzonym w niedefiniowalna dal, ze lza powoli lecz sugestywnie sciekajaca po policzku, podczas gdy on miota sie w niezdrowej desperacji. tak wiec relacja kobiety i mezczyzny jest tragiczna i niezrozumiala, dla rezysera chyba jeszcze bardziej niz dla widza, unurzana we lzach i pozostalych wydzielinach. ale prosze bardzo, jesli dobrze pamietam, w recenzjach pisano cos o subtelnosciach psychologicznych, delikatnych mechanizmach wedle ktorych panowie i panie psuja swoje zwiazki i calym tym tajemniczym woalu niedopowiedzen jaki spowija meandry naszego losu. no przykro mi, ale ja nic tam takiego nie widzialam, na pewno jestem nie dosc wrazliwa i nie znam sie na psychologice. wyciagnelam za to zyciowe wnioski; jesli pojebana laska spotyka pojebanego kolesia, tworza pojebany zwiazek, gwalca sie w pupe, a na koncu rozwodza. caly film znioslam ze smiechem, bo co innego, jesli nie smiech ratuje nas w tych gorzkich chwilach. teraz jednak pisze, by pozbyc sie resztek niesmaku i przestrzec innych- bardziej wrazliwym film grozi trwala oziebloscia. poniedziałek, 03-07-2006 [10:35:38] | komentarze [1] | komentuj kochany pamietniczku, kochany blogarcie! ponad tydzien sie tu z wami nie spotykalam, bo wyjechalam do zagranicy, a blogus zostal w domu. tam gdzie bylam, to musze przyznac, ze krajoznawczo byl to kraj o ciekawych krajobrazach i malowniczych pejzazach, jednakze ludzie zachowywali sie tam bardzo dziwnie, jakby w ogole polskiego w szkole ich nie uczyli. takze ciesze sie, ze juz tu do was wrocilam i moge znow opowiadac wam o moich przemyslunkach, interesowaniach i nadziejach na przyszlosc, a wy mnie zrozumiecie. wklejam tutaj kilka ilustracji ze wczasow. pa! ps. niestety nic nie wyszlo z wklejania ilustracji, zalaczam wiec link poniedziałek, 17-07-2006 [14:09:37] | komentarze [2] | komentuj kochany pamietniczku, YOUR KEYBORD IS DISGUISTING, uslyszalam pogardliwe slowa z ust owego trzydziestoletniego anglika, ktorego podkoszulki sa lepiej wyprasowane niz potencjalny garniak slubny mojego narzyczonego, gdyby taki garniak mogl kiedykolwiek zaistniec, a nie zaistnieje. przyjrzalam sie mojej klawiaturze. ot, troche kurzu, kilka paprochow, zwykle slady egzystencji, ktorych przyzwoity mezczyzna nie powinien zauwazac. środa, 26-07-2006 [15:02:31] | komentarze [3] | komentuj wlasciwie, kiedy po urlopie wraca sie do pracy, moga byc milsze akcenty powitalne niz reprymenda pedantycznego anglika. na przyklad piecdziesiecioletnia samotna i bezdzietna pani, mowiaca: "marta, czy ty utylas, czy mi sie zdaje?'" środa, 26-07-2006 [17:51:13] | komentarze [4] | komentuj |
![]() |
|