słodki zapach brudu
 

luty 2006

wczoraj co najmniej trzeci raz w sezonie *zaliczylam glebe*, tym razem wychodzac ze sklepu spozywczego "wies", gdzie kupowalam bulke i jogurt. moze to byc kwestia ciezkiej zimy, albo braku koordynacji ruchowej, a byc moze nawet moich trampek, w ktorych chodze od grudnia 2003.
po zjedzeniu bulki, przyznam ze nawet dwoch bulek, naszla mnie napawajaca wstretem refleksja nad bialym cialkiem, wylewajacym sie nad paskiem u spodni. kto by pomyslal, ze jako dziecko i mlodziez bylam chuda jak wykalaczka i marzylam, zeby przytyc. teraz czesc zostala mi normalna, na przyklad nogi, a reszta nabrala statecznych kraglosci matki polki. lekarze mowia, ze mam twarde miesnie sportowca. to musi byc genetyczne, a te miesnie i tak na razie siedza gleboko ukryte, bo moje ulubione sporty to komputer, wypozyczalnia filmow i jedzenie. no chyba ze jestem na wakacjach. dlatego podczas przerwy obiadowej poszlam do empiku i kupilam dvd z zestawem cwiczen wysmuklajacych. do tego doszlo.
nastepnie w domu wyprobowalam cwiczenia, korzystajac z faktu, ze kacperek byl u swojej mamy. co jak co, ale w malzenstwie trzeba miec pewna sfere intymnosci. dosc ze wlazi mi do lazienki, kiedy gole nogi, dosc ze uwaza, ze dziewczynie ladnie z geba cala w maseczce.
tutaj pojawia sie mysl taka, ze pod wplywem bliskosci duchowej i atmosfery zaufania, za daleko odchodzimy od pewnych prostych madrosci ludowych, ktore na pewno nie przewiduja wspolnego golenia nog, podobnie jak szlafroka i papilotow. bo czlowiek gotow tak rozplynac sie w klimacie wzajemnej akceptacji, ze ani sie obejrzy, a tu juz kacperek odchodzi z elegancka menadzer pijaru, mowiac "zegnaj, fladro". ciekawa jestem jak to jest w innych domostwach. czy dziewczyny przy swoich chlopakach gola nogi, pachy, bikini, depiluja brwi, maluja sie i zmywaja sie, czy bekaja, czkaja i puszczaja baki, czy w domu nosza ulubiony dresik. i co te chlopaki naprawde o tym mysla.
my umowilismy sie, ze kiedy ja bede cwiczyc zamknieta w salunie, kacperek bedzie musial grac w drugim pokoju w football managera.

środa, 01-02-2006 [13:19:28] | komentarze [18] | komentuj


01.02.2006 00:23
mipek. mipek.
maupoidalny mips.
je kek. zjada
ten kek.

poniedziałek, 06-02-2006 [10:30:16] | komentarze [0] | komentuj


jestem taka praktyczna, taka nowa i taka madra w tym nowym roku i taka zadbana, ze zaprowadzilam ksiazke wydatkow, taka ladna, schludna i zadbana. i ach tak rezolutnie wygladam gdy uzywam kalkulatora. zas to co widze budzi groze i od tej pory trzeba bedzie sie wziac z karby, zadnych plyt, ksiazek, gier do komputera i gier do PSa, zadnych czasopism zagranicznych za 40 zl ani krajowych za 10, zadnych dvd, zadnych kebabow na miescie, zadnego alkoholu, seksu i narkotykow, zadnej idiotycznej kawy z pianka i dluga lyzeczka. zaoszczedzony w ten sposob czas wykorzystamy jezdzac do tesco i leclerca, by porownywac ceny. poniewaz wiec od tej pory nie bedzie mi przybywac nowych rzeczy, musi mi przybyc starych, ktorych wczesniej ubylo. tutaj zaprowadzam nastepujacy komunikat:
upraszam sie niniejszym uprzejmie o zwrot wszelkich wypozyczonych pozycji z zakresu ksiazek, magazynow i plyt, wyjetych z naszej prywatnej biblioteczki.
drugi komunikat:
do lata sie wyprowadzamy, dlatego za jakis czas bedziemy szukac nowego mieszkania, najlepiej dwupokojowego, najlepiej na ursynowie lub mokotowie, najlepiej w *rozsadnej cenie*. jesli ktos cos slyszal, moze mi powiedziec, dziekuje.

papatki i caluski

poniedziałek, 06-02-2006 [13:23:01] | komentarze [1] | komentuj


to jest piekny film, ktory uwielbiam

w knajpie, gdzie pilam tyskie po trzy zlote, jakas brzydula wycierala sobie gebe sklepowej roznymi rezyserami, rozna kultura i to bylo naprawde wspaniale, to bylo nowe doswiadczenie, ktore cenie i szanuje, za ktorym szaleje.
"czy kawa i papierosy to oby jarmuscha? czy kawa i papierosy czy ten kultowy film ktory jest przepiekny jest cudowny? to jest piekny film, ktory uwielbiam. kochani, TO JEST PIEKNY FILM, KTORY UWIELBIAM. TO JEST WSPANIALE MIASTO, MULTIKULTUROWE. TO JEST WSPANIALE MIASTO, KTORE JEST MULTIKULTUROWE, KTORE UWIELBIAM, a moje gruczoly slinowe wykonuja nadprodukcje, gdy o tym pomysle, a moja wydzielina z pochwy plami moje ciasne czarne figi z syntetycznej koronki. a kiedy wieczorem robie sie sama pod koldra w serca, wyobrazam sobie ze moja cipa to postmodernistyczna instalacja na wernisazu, a krytycy sztuki i malarki lesbijki zlizuja z niej czerwonego sauvignona. ja tymczasem podszczypuje swoje cycki, myslac, ze sa one awangardowe, lecz w stylu art deco. wtedy zaczynam z siebie wydawac neolingwistyczne charczenie i szybko przywoluje obraz woody'ego allena, ze ja robie mu laske, a on opowiada o holocauscie i freudzie. jednoczesnie jim jarmusch i tom waits multikulturowo na zmiane posuwaja mnie od tylu i wtedy wlasnie szczytuje, sapiac i recytujac slowa TO MIASTO BEDZIE NALEZEC DO MNIE. a potem upuszczone w ten sposob plyny zbieram do pudeleczka po filmie 'listonosz zawsze puka dwa razy' i wszystko chowam do bielizniarki. to jest wspaniala noc, ktora uwielbiam i za ktora szaleje, bo jestem szalona".

czwartek, 09-02-2006 [11:38:11] | komentarze [6] | komentuj


dziendobry, jesli chcecie wiedziec niedziela minela mnie tak, ze pol dnia spalam i snily mnie sie wilkolaki i rozne historie. postanowilam ze spanie to bardzo dobry pomysl i bede przesypiac kazda wolna chwile, dopoki nie znajde nowej pracy, zeby nie konfrontowac bolu istnienia i nie tracic zbyt wiele energii na wysylanie impulsow elektrycznych z jednej do drugiej polkuli w tym temacie zawodowym, ktory mie sroma. potem obudzilam sie i zjadlam pierogi ruskie, a potem w lozku ogladalismy mecz juventus-inter mediolan, w ktorym wystepowal jakis brzydal nazwiskiem emerson, a mariusz ciagle wstawial mnie takie bajery, ze ten brzydal mie sie podoba i ja slinie sie do niego, i pokazywal go palcami, na co ja udawalam ze sie denerwuje i piskalam jak jaka podfruwajka. bo tak naprawde podobaja mie sie te biedne brazylijskie dzieci jak robinho, no i oczywiscie owen, co dudek pisze o nim, ze to czlowiek porzadny i skromny, ktorego cenie. potem mie jeszcze wkrecal, ze trener-jakis dlugowlosy pedal w szaliku to sedzia, a ze sedzia w zoltym ostrzegawczym skafandrze, co biega po boju, to trener, a ja znowu udawalam ze sie denerwuje. potem znowu spalam i snily mie sie rozne ciuchy, na przyklad kurtka w mape swiata, a potem wstalam zeby sie obtoknac w wannie, a potem znowu spalam i takie rozwiazanie, musze powiedziec, mie sie podoba na dzien dzisiejszy.

poniedziałek, 13-02-2006 [09:49:40] | komentarze [0] | komentuj


w tym nowym roku postawilam na gospodarnosc, szanse i sukces. po dwumiesiecznych bojach wyrwalam z gardla tych zlodziei, oszustow i malwersantow przyobiecana podwyzke. ponadto zaprowadzilam specjalny ekonomiczny pamietniczek, w ktorym zapisuje skrupulatnie wszystkie wydatki. dzieki temu moge juz odpowiedziec sobie na pytanie, czemu srodki koncza mi sie zazwyczaj w trzecim tygodniu miesiaca. nabralismy tez pewnej regularnosci w zmywaniu, praniu i sprzataniu. z przyjemnoscia i dziarskimi usmiechami na rumianych gebach oprozniamy nasze domostwo z rzeczy niepotrzebnych, pokrytych patyna czasu i plesnia. ostatnio nasze dlonie, zlaknione nowego ladu, dosiegly nawet szuflady z rzeczami waznymi, takimi jak wyladowane baterie, wezwanie do urzedu skarbowego z zeszlego roku czy irlandzkie centy oblepione guma do zucia. dzisiaj rozumiem, ze sprzatnelismy tez moje ostatnie banknoty przeznaczone na chleb, wode i skwarki do konca miesiaca tego lutego. w ten sposob pan jezus ukaral moje pozadanie by panowac nad materia. tego zaluje.

czwartek, 16-02-2006 [10:00:21] | komentarze [2] | komentuj


doszlam do miejsca w zyciu, gdzie moja skrzynka na smsy jest wypelniona kompletnie. jest to skrzynka bardzo pojemna, ale zaden sms  nie nadaje sie do skasowania. wszystkie pochodza od marcina, pierwszy jest ze stycznia 2004, a ostatni sprzed trzech minut. wszystkie maja wartosc sentymentalna i znacza istotne punkty w historii. wystepuja w nich glownie slowa: kocham, tesknie, uwielbiam, szczesliwy, love, mis.

czwartek, 16-02-2006 [21:18:07] | komentarze [2] | komentuj


piatek
dzisiaj rano jechalam sobie metrem czytajac w najlepsze, moja poranna chandre rozpromienial nieco fakt bycia piatku, a kiedy odwrocilam sie do drzwi aby wysiasc na stacji centrum mily dzentelmen, ktory cala droge stal za mna, oswiadczyl mie: ma Pani brudna kurtke na plecach. ach tak, dziekuje, odpowiedzialam. ani chybi jest to toksyczne golebie gowno skazone smiercionosmym wirusem H5N1, rozmyslalam idac do pracy glownymi arteriami warszawy, majac wrazenie, ze wszystkie dzieci, nastolatki, chuligani, a nawet staruszki, ktore nie maja juz nikogo do rozrywki, pokazuja mnie palcami i zasmiewaja sie w kulak. moje plecy plonely zas ze wstydu i ciekawosci. w pracy dokonalam ogledzin mego paltociku i ku mojemu nieskrywanemu zdumieniu okazalo sie ze bylo to toksyczne golebie gowno skazone smiercionosmym wirusem H5N1. nasmarowalam cale cialo kremem UVA UVB o faktorze 1258 a potem gencjana, zalozylam kalosze, bryczesy, kamizelke kuloodporna, rekawiczki chirurgiczne i jeszcze skoczylam do pobliskiego sex shopu po maske przeciwgazowa ze skaju. z piwnicy przynioslam wiertla, lutownice, jodyne, gaze i lizol i tak przysposobiona usunelam trujace skazenia poddajac je natychmiastowej utylizacji ogniem. potem poddalam siebie detoksykacji lizolem, przemylam oczy i usta spirytusem, a teraz czekam co mie sie przydarzy, bo kupa przeciez przynosi szczescie, jak mowi znane i lubiane porzekadlo ludowe.

piątek, 17-02-2006 [10:04:42] | komentarze [26] | komentuj