| słodki zapach brudu | |
listopad 2005 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
kochany pamietniczku, oto kilka biezacych spraw: środa, 02-11-2005 [21:50:59] | komentarze [0] | komentuj wracalam do domu pozno i kurewsko glodna po mineralce i mandarynkach. w remie kupilam warzywa w roznych kolorach, piwo slaskie ksiazece i sol do kapieli algi morskie. szlam dalej w myslach komponujac kompozycje wielosmakowe i zapachowe w roznych bukietach i wachlarzach, az otworzylam z klucza drzwi mojego domu mojej fortecy, weszlam do kuchni, a tam po blacie zapierdala karaluch i juz mial zakitrac sie w jakas szpare, kiedy reka boska dosiegla go w tym mgnieniu nieksonczonosci, w okruchu czasu w kaprysie losu i zajebalam go butelka octu jablkowego kamisa. potem wzielam ze smieci siatke i pusta saszetke po maseczce miodowo-migdalowej daxa, ktora przy okazji polecam wszystkim paniom, i zgarnelam karalucha saszetka, a kiedy nabieralam trupa, ten nerwowo poruszal klaczami. wyszyscilam dokladnie blat kuchenny, ale wiedzialam juz ze smierc przeszla pomiedzy mna a karbowana salata i nic juz nie bedzie takie jak wczesniej. czwartek, 03-11-2005 [20:27:58] | komentarze [17] | komentuj wczoraj moj maz z lekcji angielskiego przyniosl jakies kserowki z czyms, co mozna nazwac horoskopem numerologicznym, to znaczy liczyl sie dzien urodzienia, w moim przypadku liczba 23. czytalismy sobie na glos charakterystyki nasze i roznych znajomych i wyszlo ze wszyscy sa indywidualistami, artystami, odkrywcami, pisarzami, neurotykami, pijakami i erudytami o niezmierzonych mozliwosciach wyobrazni i intelektu, ja natomiast bylam zasadniczo praktyczna. zbyt praktyczna na kontakt ze sztuka, lecz posiadajaca predyspozycje do kariery w sluzbie zdrowia. potwierdzil to ostrowski, przyznajac, ze znam sie na zdrowym jedzeniu i takich tam sprawach w stylu baklazan, cukinia, aromaterapia. piątek, 04-11-2005 [15:46:55] | komentarze [10] | komentuj moze dlatego ze marcin przed snem czytal mi nowego mikolajka, snilo mi sie potem ze patrycja zaprowadzila mnie do wielkiego przedszkola i tam rozmawialam z pania, ktora miala ocenic, czy nadaje sie do dzieci. w tym celu zlapala moj nos w specjalne szczypce, co troche bolalo, ale cieszylam sie, ze nie caly nos sie w te szczypce zmiescil, bo wiedzialam, ze ludzie z bardzo chudymi i spiczastymi nosami nie nadaja sie do dzieci. potem pani na podstawie wyniku badania nosa mieszala jakies mikstury w menzurkach, a kiedy w jedej z nich rosla i kipiala fioletowa pianka, powiedziala mi, ze jestem bardzo zdolna i umiem wymyslac rozne rzeczy z kalafiora. ucieszylam sie ze ma racje, bo przypomnialy mi sie zapiekanki z kalafiora, ktore kiedys robilam, a jedna z nich, zdaje sie, pochwalil sam kibuc bojembaum. potem pani powiedziala tez, ze mam chorobe ukladu oddechowego i troche sie zmartwilam, czy to nie zaszkodzi dzieciom. czwartek, 10-11-2005 [10:15:08] | komentarze [0] | komentuj to mnie dzisiaj wkurwia: wtorek, 15-11-2005 [11:57:59] | komentarze [41] | komentuj rano w tramwaju nr 4 stoi obok mnie dwoch policjantow. w tramwaju wygladaja niemal jak normalni ludzie, tyle ze w mundurach i z niebezpiecznymi narzedziami przy pasku. od razu mysle, ze to jakies karki, co marzyly tylko, zeby moc wozic sie po miescie, ale potem slysze jak mowia, ze w auchan promocja, costam costam 3.89 zl kilo, niedawno bylo jeszcze 3.99 zl. zastanawiaja sie czy to tak przed swietami tylko i czy po nowym roku bedzie znowu drozej, cztery zlote z czyms i co mowi minister finansow. mysle wtedy, ze moze oni jednak bardziej zajeci sa tym, zeby zona miala za co usmazyc schabowych. poniedziałek, 21-11-2005 [13:12:20] | komentarze [2] | komentuj kochany pamietniczku, catskill mansions buried screams wtorek, 22-11-2005 [11:12:40] | komentarze [1] | komentuj jedno wam powiem, dzis mijaja dwa lata od kiedy zaczepilam mego narzeczonego marcina w jednej z niszowych knajp, gdzie odczytywal swoja proze na glos publicznie, posrod dymu z gauloises blondow i westchnien podnieconych psychofanek w glebokich dekoltazach. tam zaproponowalam mu szklaneczke bourbona w mojej prywatnej alkowie w moim studio, na co on sie zgodzil i od tej pory zyjemy dlugo i szczesliwie. jemu dedykuje ten wpis na dowod mego afektu i mej przyjazni, z wyrazami szacunku, posluszenstwa i wiernosci w zdrowiu i w chorobie, w bogactwie i ubostwie, w sloncu i na deszczu, co podpisuje niniejszym wlasna krwia, czwartek, 24-11-2005 [14:08:07] | komentarze [12] | komentuj czesc, z okazji naszej rocznicy przedstawiam wam moje przygody. rysuje marcin ostrowski. a czasem ja. czwartek, 24-11-2005 [21:51:43] | komentarze [0] | komentuj dzisiaj marcin ma wolne. budzik dzwonil z tysiac razy i jak patrzylam jak on dalej beztrosko lezy w pierzynach, postanowilam zwagarowac, zeby bylo sprawiedliwie. napisalam angolowi maila o tym, jak podle sie czuje, co w sumie zaraz przestalo byc klamstwem, bo z nerwow rozbolal mnie brzuch i zachcialo sie rzygac. taki ze mnie cwok, ze biore wolne zeby bylo fajnie, a potem siedze i nieomal rzygam ze zmartwienia. marcin zamiast spac, denerwowal sie myslac o tym, czy juz jacys klienci dzwonili na sluzbowa komorke, ktora jest wylaczona i jakie beda mieli sprawy do zalatwienia. czasem az mi nas zal. poniedziałek, 28-11-2005 [10:10:09] | komentarze [4] | komentuj poszlam do altka kupic cos na sniadanie. kupilam sery, bagietki i szynke ( szynke! ). w altku lecialo joe le taxi vanessy paradis. zrobilo sie slodko. jak jadlam grzanki z bagietek, serow i szynki, joe le taxi juz sie sciagalo. potem bylam bardzo dumna i chcialam to pokazac m. , ale okazalo sie ze on to juz ma na dysku E, w pliku various, od lesia ma. no i tak to. poniedziałek, 28-11-2005 [13:14:44] | komentarze [2] | komentuj wczorajsze wagary to bylo cos. weekend to jedno, ale wagary to calkiem inna sprawa, luka w czasie. w weekend robi sie zakupy i rozmysla o tym, ze trzeba by odkurzyc, probuje sie ogarnac caly syf nagromadzony w tygodniu, wyciaga skarpety spod lozka, wyrzuca sterty starych gazet i butelki po piwie. oczywiscie nie trzeba tego robic, ale czlowiek woli miec juz z glowy. no a na wagarach nie robi sie w ogole niczego takiego. zamiast tego mozna sie niezle wysztyftowac do siedzenia w pieleszach, wyperfumowac ta sama escada, co na pierwszej randce i zaraz oboje myslimy ze jest dokladnie tak samo jak na poczatku, kiedy dla siedzenia w pieleszach jezdzilismy do k. i mielismy za darmo tyle energii, dystansu i swiezosci spojrzenia. czlowiek byl pelen zachwytu i chlonny na drobiazgi w stylu spacer na sniegu, ruskie pierogi, fajna plyta i jakie on ma ladne dlonie. jasne ze teraz te rzeczy tez sa fajne, ale czasem potrzeba wagarow, zeby je znow wyraznie zobaczyc czy uslyszec. m. mowi, ze jego starzy nie sluchali za bardzo muzyki. moi owszem, choc czasem nie bylo na czym. jak jeszcze siedzialam w brzuchu sluchalam duzo ELO z kasety mojej mamy. nie mylcie tego z hemp gru, bo chodzi o electric light orchestra. jeszcze jako smarkula to sobie puszczalam, bo nie mialam duzego wyboru, a winyle z panem kleksem i stenia kozlowska w koncu mi sie znudzily. byla tam taka piosenka "telephone line" i na poczatku niby przez telefon pan spiewa do sluchawki glosem kolesia, co to potrafi plakac i w ogole jest szalenie wzruszajacy " hello-how are you/have you been allright through all those loonely looonely looonely looooonely nights". marzylam sobie wtedy, ze kiedys ktos tak do mnie bedzie mowil, niekoniecznie po angielsku. te kasety byly cale nieprzezroczyste, z chropowatego, siermieznego plastyku. byl tez elvis tatka i t.rex mamy. "yeah I'm your boy, your 20th century toy". ona wolala stonesow od beatlesow. pochodze z proletariackiej rodziny, tatko znal wszystkich huliganow z zoliboza i musze przyznac ze nie nasiakalam za mlodu jazzem. jak gadalismy o tym, naszedl mnie taki lust for soulseek, ze posciagalam te wszystkie piosenki ELO, t.rexa, nawet cos beatlesow, pink floydow i aqualunga jethro tull. tak to jest na wagarach, czlowiek jara sie piosenkami, chce mu sie pisac bloga, przychodzi do glowy duzo pomyslow, duzo historyjek, ponoc nawet zaczyna inaczej wygladac. postanowilismy, ze postaramy sie zawsze tacy byc. wtorek, 29-11-2005 [12:11:29] | komentarze [14] | komentuj |
![]() |
|