słodki zapach brudu
 

październik 2005

poniedzialek
najgorsze jest piwo w rockmetal.pl. kwasny, rozcienczony okocim. wypilam malo, ale jest mi slabo. moze flavour dnia nastepnego tego okocimia dodaje jakiegos spleenu dlugowlosym dzieciom, ktore na ogol tam pija. budzik dzisiaj dzwoni co piec minut w nieskonczonosc. nie dziala najlepiej i ciezko go ustawic na wlasciwa godzine, wiec na wszelki wypadek dzwoni juz od szostej. tam gdzie spie nie ma zaluzji ani firanek, od razu widac co i jak. wylaze z lozka ze wstretem. w tramwaju mi slabo. w pracy mi slabo. moj chlopak mowi, ze jestem seksowna jak stara wyliniala pluszowa zabawka, wrzucona do szafy pelnej naftaliny.

poniedziałek, 03-10-2005 [10:33:30] | komentarze [2] | komentuj


w moim zyciu zmienila sie jedna rzecz; zaczelam brac udzial w konkursach. moze to oznacza ze dojrzewam i wiara zajmuje miejsce cynizmu. a moze znaczy ze mam zadatki na starowine wydajaca pol emerytury na kupony totka, w nadziei, ze zostawi cos wnuczusiom, zeby mogly postawic jej solidny nagrobek. ale nie mysle. nie jest to zreszta totek, ale drobne konkursy w stylu wygraj ksiazke na onet.pl albo kuracje anti-age w drazetkach na gazeta.pl, albo bilety do kina na czymstam. oczywiscie ksiazke moge sobie sama kupic w empiku, a bilety w kinie, ale dzieki temu szansa na wygrana staje sie realna. nic jeszcze nie wygralam, ale jest to mily sposob zeby spedzic kolejne pol godziny w pracy. jest w tym mozliwosc bycia zwyciezca, ale i pewna skromnosc. jak cos wygram to wam opowiem. a wam sie kiedys udalo?

wtorek, 04-10-2005 [10:17:53] | komentarze [11] | komentuj


koniec swiata i bioenergoterapia
czytalam dzisiaj ten tekst na gw na temat konca swiata. efekt cieplarniany, kataklizmy, symulacje przeprowadzane przez UE, pole magnetyczne ziemi, proroctwa, zaglada i inne rzeczy, ktorych juz nie zrozumiem. z poczatku sie zaniepokoilam, ale chyba tylko dlatego, ze przypomnialo mi sie zwyczajnie, ze w koncu tak czy owak umre. w pracy rozgorzala dyskusja na temat niepojetych dla mnie zjawisk fizycznych i kosmicznych, nostradamusa, inkwizycji, hitlera, roznych pol, osi,  lodowcow i ukladow planetarnych,  wynikow badan naukowych utrzymywanych w tajemnicy, egipskich piramid i wyliczen numerologow. wszystko to tchnelo danikenem. zreszta, jaka tam tajemnica piramid moze sie rownac z tajemnica zycia i smierci. pomyslalam ze skoro tak, to dobrze, ze ani w glowie mi rodzenie dzieci. to nic nie szkodzi, ze nie skonczylam studiow. to nic, ze nie zrobilam kariery, nie kupilam mieszkania i nie wykonalam nigdy mammografii. pomyslalam tez o tym, jak w niedziele podczas spaceru musielismy do kibla i poszlismy do BUWu, ktory jest najladniejsza budowla jaka znam. i jak poszlismy do tego ogrodu na dachu i jak lezelismy na trawie. ten BUW  stanowi dla mnie taka wizje przyszlosci, w ktorej czlowiek zyje w zgodzie z natura i swiat jest madry i pelen harmonii. przyznam, ze w podstawowce czytalam whartona i w jednej ksiazce bylo o takim wlasnie futurystycznym swiecie, ktory po kataklizmie stal sie czyms jak BUW. ludzie wstapili na wyzszy poziom swiadomosci, a zaawansowana technologia polaczyla sie z pierwotna wiedza i bliskoscia natury.

a potem mam taka przygode. kolega z pracy przychodzi do mnie, powiedzmy pozyczyc klej. siega po niego reka za moimi plecami i pyta czy mam astme. no to mowie, ze mam i patrze jak ciele w malowane wrota. a on mowi, ze pewnie mam problemy z uzewnetrznianiem emocji, ze wiele nerwow w wieku mlodocianym i takie tam historie natury medyczno-obyczajowej. to ci cos pokaze, mowi i wyciaga rece przed siebie. jedna trzyma za moimi plecami, a druga przede mna. robi mi sie strasznie goraco, tam gdzie toczy mnie zaraza. tak goraco i dziwacznie, mowie wam, no mowie wam, ze mam ochote placic ludziom, zeby wypedzali ze mnie demony. jutro spytam tego kolegi, czy nie mam nigdzie raka.

środa, 05-10-2005 [21:04:51] | komentarze [2] | komentuj


jedna rzecz jakiej szczerze nienawidze, to bialo-granatowy skurwiel, ktory co rano robi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pi pipi-pi-pi-pi-pi-pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi- pi-pi PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI- PI-PI-PI-PI-PI-PI-PI-PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIII PIIIIIIIIIII PIIIIIIII PIIIIII PIIIIIIII PIIIIIIII PIIIIIII PIIIIIII PIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII

uwolnienie sie od toksycznego zwiazku ze skurwielem z jego codziennymi rutynowymi patologiami jest moim marzeniem. jesli komus sie udalo, prosze o cenne wskazowki. chetnie zajme sie tez prowadzeniem terapeutycznej grupy wsparcia.

poniedziałek, 10-10-2005 [09:50:16] | komentarze [8] | komentuj


ciag dalszy w temacie konca swiata i budzika
kiedy ludzie, ktorzy przetrwali zaglade planety, budowaliby nowy lepszy swiat, dostosowaliby codzienne zycie do naturalnego cyklu ludzkiego organizmu. ci ktorzy budza sie rzescy i pelni tworczej energii o 6 rano, mogliby wykorzystywac swoj potencjal spelniajac swoje obowiazki rano, bo swiat wsluchalby sie w swoja wlasna nature. z tego samego powodu, ci ktorzy nawet o 8 rano budza sie w stanie neurozy, w poczuciu sieroctwa, odrzucenia, wypedzenia z raju, z lona pelnego cieplej pierzyny, mogliby wypelniac swoje obowiazki nieco pozniej, kiedy osiagna stadium pelnego zregenerowania. dzien pracy trwalby 6 godzin. jak wiadomo, badania wykazuja, ze w ciagu osmiogodzinnego dnia pracy, czlowiek faktycznie pracuje mniej wiecej godzin piec. reszta jest wiec czystym marnotrawieniem czasu, pieniedzy i sil witalnych zywych organizmow i maszyn. w ten sposob pracownik zyskalby harmonie ze swoim cialem, spelniajac jego naturalne potrzeby, a z zamian otrzymujac pelnowartosciowa energie fizyczna i intelektualna. pracodawca zyskalby pracownika szczesliwego, czyli bardziej wydajnego oraz zdrowego i energicznego, czyli bardziej wydajnego. zaklad ubezpieczen zdrowotnych oszczedzilby na zwolnieniach lekarskich. dalszy ciag lancucha takich globalnych przemian pozostawiam domyslom i sercom pelnym wiary w lepsze jutro.

poniedziałek, 10-10-2005 [16:14:50] | komentarze [14] | komentuj


rano jade tramwajem nr 4 z mokotowa do centrum. tramwaj jest lepszy od metra, bo mozna patrzec przez okno i nie wybuchaja w nim bomby. i lepszy od autobusu, bo nie stoi w korkach. im blizej centrum, tym wiecej w tramwaju roznych dam biurowych, toczacych swoje biurowe rozmowy. niektore maja tipsy, niektore obgryzione paznokcie. ja nie jestem w niczym lepsza, ale chociaz nie musze nosic garsonki. w pracy nie jest wlasciwie najgorzej, bo calymi dniami rozmawia sie o futbolu, polityce i wydarzeniach. wczoraj bylo o wczesniaku z katowic, kurskim i rokowanich na mecz pol-ang. dzisiaj o wyniku meczu pol-ang. podczas przerwy ide cos zjesc i w barach toczy sie dalszy ciag biurowych rozmow. wczesniej chodzilam na skwerek przy wspolnej, czyli pigalak. to jest strefa wolna od biura, pelna staruszek, pijakow, przechodzonych kurew i matek z dziecmi. teraz bedzie za zimno zeby tam przesiadywac. do domu wracam czesto z pania ela, tak juz wyszlo. cala droge mowi o swoich konraktach. stara sie byc swiadoma; cwiczy joge i wierzy w karme. przesuwa sobie okres, pijac sok z cytryny. ale nad tym wszystkim goruje jej pazernosc na prowizje od kontraktow.

dom to najlepsza czesc dnia. wlasciwie resztka dnia i nie wiadomo kiedy znowu sie budze i spiesze na tramwaj. w tramwaju przygladam sie dloniom, bransoletkom, zaspanym twarzom z kiepsko rozsmarowanym pudrem, kozakom i mokasynom. kiedys wyobrazalam sobie, ze moze sie uda i bede KIMS, choc nie wiadomo, jak wlasciwie mialoby do tego dojsc, i bede robic COS. to mialo byc cos waznego i na pewno nie bylo tym tworzenie baz danych.

czwartek, 13-10-2005 [10:53:28] | komentarze [9] | komentuj


wyruchali nas angole
imperialistyczne swinie eksploatuja mnie w miejscu pracy, wygrywaja z nami mecze, a na koniec dostaja nobla za postawy antyislamskie. a kapuscinski co? szwedzkie tetryki powinny wracac uprawiac jogging i jesc swoje lososie, zanim wyladuja w domu starcow, gdzie islamy bede im zmieniac pieluchy. tyle wam powiem.

czwartek, 13-10-2005 [13:41:24] | komentarze [13] | komentuj


w pracy idzie mi coraz lepiej w trafianiu skorkami od pomaranczy do smietnika w przeciwleglym kacie pokoju.

środa, 19-10-2005 [10:07:16] | komentarze [1] | komentuj


seasonal affective disorder
kupilam herbatniki z czekolada i to jest zly znak. tylko slabe jednostki uciekaja w nalogi, samobiczowanie i czekolade, podczas gdy swiadome korzystaja z szerokiego spektrum mozliwosci jakie daja sukces i fitness, sport, ruch, rekreacja i kondycja pod roznymi postaciami; hatajoga, tajczi, kamasutra, pilates, krykiet lub plywanie synchroniczne. pod uwage tez nalezy brac kondycje inteligencji intelektualnej, czemu sluzyc moga kwizy, szarady, pasjansy, rebusy oraz kontakt ze swiatem sztuki i nauki: pomnik, rzezba, tablica pamiatkowa, happening, ikebana.
pani ela w pracy powiedziala mi dzis: "wygladasz na chora". mogla rowniez powiedziec: "wygladasz na brzydka i nieuczesana". tak naprawde wygladalam, jakbym zwyczajnie nie chciala sluchac historii jej kontraktow.

środa, 19-10-2005 [16:12:32] | komentarze [0] | komentuj


rano w tramwaju nr 35 sa dwa pijaki i jest dziewczyna w czarnych ubraniach i bialej czapce. raczej w stylu mlodziezowym niz gotyckim. ma cos w sobie ze przyjemnie na nia patrzec. pijaki nie sa jeszcze takie zeby klac glosno, ani klocic sie i godzin przemiennie, ani juz nie takie, zeby pozostawiali watpliwosci. potem jeden chce ustepowac dziewczynie miejsca, mysle ze moze mu sie podoba, ze taki rycerski, ale widze wtedy dopiero ze ona pod czarnym swetrem ma dzidziusia w brzuchu. i wtedy mowi glosem jasnym i mocnym: "nie dziekuje, pan jest na pewno bardziej zmeczony ode mnie". na pewno. kiedy wielkie tluste robaki beda wchlaniac resztki jego przegnilej watroby, ona bedzie patrzec jak wesolo dokazuje jej rumiane bobo.
a na przerwie kupuje sobie bulke w spozywczym. jakis inny pijak stoi przy drugiej kasie: "poprosze setke i galaretke".

czwartek, 20-10-2005 [17:16:46] | komentarze [9] | komentuj


nie chce mi sie dzielic wlosa na czworo, ale mam wrazenie ze w polsce nieodmiennie wygrywa sie obietnicami na wyrost i ze narod do obietnic nadal lepi sie jak mucha do gnoju, a gorycz kolejnych rozczarowac nic w sposobie myslenia nie zmienia. wrecz przeciwnie, nowe obietnice jawia sie jako kojacy oklad na te poprzednie niespelnione. oczywiscie jak bysmy byli tacy glupi, to by wygral lepper i ze tacy glupi nie jestesmy to sie ciesze. ale po co opowiadac, ze polska czeka na madrego czlowieka, co zmierzy zamiary na sily i postawi sprawy jasno od poczatku. wazniejsze zeby plan byl przyjemny dla ucha, a ze jest ponad stan to wiekszosc nie bedzie dociekac. jak ktos bardziej umiarkowanie kresli te swietlana przyszlosc narodu, to widac dostatecznej liczbie osob nie zaimponuje. na przyklad po co zainwestowac w usprawnienie organow sprawiedliwosci juz istniejacych, jak mozna efektownie utworzyc jakiegos nowego molocha pelnego nowych etatow, oczywiscie dac biednym, oczywiscie zlikwidowac kasy chorych i niech wszystko bedzie za darmo, a za pieniadze w ten sposob zaoszczedzone postawi sie trzy miliony mieszkan.
ale teraz na serio, moi drodzy. ja mysle ze tusk na taki urzad byl za chudy i w ogole nazbyt niewygledny. a jak ma pusto w spizarce, to i poddanych by nie obdzielil sprawiedliwie. do wyobrazni slowianskiej przemawia za to karyplowaty model tlustego szlachcica z zascianka, zazywnego jegomoscia z jego muzeum, pasacym narodowa mitologie. zal mi tuska, bo jest przystojniejszy i uroczo wymawia "r", za to nie ufam mezczyznie, ktory zostajac prezydentem najpierw dziekuje mamusi, a potem zonie dopiero, tego mu nie zapomne.

poniedziałek, 24-10-2005 [09:47:29] | komentarze [6] | komentuj