słodki zapach brudu
 

wrzesień 2005

kochany pamietniczku,
wyglada na to ze w mojej nowej pracy, gdyby tylko byly tu pecety, moglabym zostac specjalista informatykiem. dzisiaj pokazywalam jednemu koledze, jak sie w maila wkleja linka na strone w necie. wszyscy sa tu niszowi i nikt nie wie jak obsluguje sie makintoszowego excela, lacznie z szefami. wczoraj wszyscy byli zaangazowani w utworzenie nowej kolumny w tabelce, ale udalo sie dopiero dzis. jak ci ludzie beda w stanie odprowadzac moje skladki do zusu?

czwartek, 01-09-2005 [13:06:31] | komentarze [5] | komentuj


kochany pamietniczku,
jest mi przykro bo swiete sa slowa, ktore slyszalam niedawno: "poglaszcz chama, to cie kopnie, kopnij chama, to cie poglaszcze". twoja uprzejmosc wezmie za slabosc i ani sie obejrzysz, a juz robi ci na glowe swoja wstretna, zarobaczona, plebejska kupe. ot taki arkadiusz-kolporter. trzy dni niezasluzonej uprzejmosci, a ten juz poczul sie cywilizacyjnie rowny, a nawet wiekszy, juz przyssal sie do koryta, w ktorym upatrzyl sobie mozliwosc poczucia sie kims, juz trzoda udziela czlowiekowi reprymendy! ja jestem zdania ze miejsce trzody jest w oborze i tam powinna ona pozostac, najlepiej pozbawiona prawa do glosowania w wyborach. ewentualnie moglaby zostac wydalona na inna planete, po wczensiejszym poddaniu zabiegowi sterylizacji. wypusc trzode z obory, to zaraz zaczyna szarzowac, jak durny kundel z lancucha spuszczony, co kasa pana w lydke.
i jak mam dosyc siebie i swojego poznego refleksu, ktory mnie pozostawia zawsze z idiotycznie zdzwiona mina, zamiast szybko jakis odzew skroic na miare trzody i jej mozliwosci pojmowania.
moze ogladaliscie taki film allena "zycie i cala reszta". tam byla fajna scena, jak allen z mlodszym kolega czekaja w samochodzie az zwolni sie miejsce do zaparkowania. no i jak sie zwalnia to nagle droge zajezdzaja im dwa rednecki w wielkiej furze. allen troche protestuje, ale wtedy z fury wychodza te opasle bysiory i kaza mu spadac, wiec allen spada. potem jada samochodem, mlodszy kolega allena mowi, ze tamci maja tylko sile, a oni maja za to intelekt i beda mogli o tamtych napisac potem cos smiesznego i zrywac boki do rozpuku. ale allena to nie przekonuje, zawraca, wysiada, wyciaga lom i rozpierdala fure grubasow. to mi sie podobalo.

piątek, 02-09-2005 [11:39:10] | komentarze [4] | komentuj


kochany pamietniczku,
jestem skonczonym cieciem, ktory przyciaga kaprawe jednostki, wybierajace mnie, by cwiczyc sobie swoje zapchlone poczucie wlasnej wartosci. mam juz w zyciu prawie wszystko co jest wazne: dom, zdrowie i milosc. teraz musze tylko starac sie, zeby moc zostawic za soba cala menazerie i robic to co lubie naprawde.

piątek, 02-09-2005 [14:47:26] | komentarze [2] | komentuj


kochany pamietniczku,
weekendy mijaja za szybko. zdazylam przejrzec pisma, pojsc na basen i miec NEURALGIE MIEDZYZEBROWE przez cale trzy dni. to prawda ze czlowiek po 25 roku zycia zaczyna sie sypac.
na basenie siedzialam na masazach wodnych, to byl ten mniejszy basen dla dzieci z podgrzewana woda. patrzylam na pary z niemowletami, tatusiow robiacych zdjecia niemowletom, na mamy tulace niemowleta, na roznych rozmiarow rozesmiane szkraby. nie bylo wsrod tych ludzi ani jednego chamskiego, zlowrogiego pyska. byla mloda dziewuszka z morelowym cialem, co stala pod wodospadem i trzymala sie za piersi, bo woda sciagala jej ramiaczka od stanika.wszystko wygladalo nierealnie, jak scena biblijna z raju na kabatach, tyle czulosci, smiechu i wody naraz. wstyd sie przyznac, zatesknilam za niemozliwym spoleczenstwem przyszlosci, pelnym harmonii i milosci blizniego.

poniedziałek, 05-09-2005 [10:05:16] | komentarze [0] | komentuj


juz wiem, na NEURALGIE jest magnez. przeszlo jak reka odjal, choc z poradnikow medycznych wynikalo, ze moge miec rozedme albo raka.
a widzieliscie to badziewie "kasia i tomek"? wczoraj zrobilam KOLACJE PRZY SWIECACH, jakies cukinie i orientalne weglowodany, a moj chlopak przyszedl od swojego bigsoccer.com czy uefa.com i spytal czy bedziemy jesc PO CIEMKU. moge im to sprzedac do serialu.

wtorek, 06-09-2005 [09:12:32] | komentarze [6] | komentuj


kochany pamietniczku, oto moje nowe przygody:
1. snilo mi sie ze mialam sweter z golfem i jakis kolega powiedzial, ze to dobrze ze mam taki sweter, bo golf swiadczy o wartosciach duchowych, a dziewczyny bez golfa, tylko z odkrytym, sa puste i nadrabiaja to ekspozycja ciala. w realu nie mam niczego z golfem, nie znosze wrecz golfow i raczej nadrabiam brak wartosci ekspozycja szyi. na pewno snilo mi sie tak dlatego, ze cale zycie staram sie udowodnic sobie ze nie jestem calkiem glupia i beznadziejna, a najbardziej to chyba udowodnic innym, a najbardziej chyba chlopakom. to znowu wina mojego tatki, ktory na przemian mowil mi, ze jestem zdolna i na przemian ze debilka, glabem, polglowkiem i kretynem, ktory bedzie w przyszlosci zamiatal ulice.
2. znowu jest duszno i rano w tramwaju dziewczyna zemdlala prosto na mnie. wszyscy pomagali i jedna pani dala jej jakies tabletki. ja nigdy nie zemdlalam.
3. w pracy tocza sie futbolowe dysputy. moj ulubieniec wyglasza teorie, ktore nawet ja umiem poddac w watpliwosc, ale wszyscy mu przytakuja. mowi mianowicie, ze karnego dobrze jest strzelac w srodek bramy, jak to czyni zurawski, gdyz daje to 90% szansy na zdobycie gola, jako ze bramkarz zawsze rzuci sie wte albo we wte. strzaly w rog natomiast to po 50% szansy. co gorsza moj ulubieniec opowiada dowcipy, z ktorych wszyscy sie zasmiewaja do lez, a mi one jakos oscia w gardle staja.

czwartek, 08-09-2005 [09:55:30] | komentarze [6] | komentuj


jesli chodzi o przeszczepy mozgu, to juz chyba apokalipsa moi drodzy. ja gine w wypadku i moj mozg idzie dla stetryczalego alzheimera. no i wytlumaczcie mi jesli wiecie lepiej, bo na moj chlopski rozum, to nie tak, ze alzheimer dostaje nowy mozg, tylko ze JA dostaje stare cialo alzheimera I moge w sloneczne dni jak dzis przechadzac sie na swoj grob sadzic kwiatki.

ps. no przyjdzcie do mnie na czata.

czwartek, 08-09-2005 [13:27:52] | komentarze [3] | komentuj


kochany pamietniczku,
chorujemy. przed nami tydzien wakacji w domowych pieleszach, wsrod eterycznych woni glutow, czonsku i mikrobow. mam zamiar pic mnostwo herbaty z miodem, czytac ksiazki i ogladac pouczajace programy o przyrodzie, zwierzetach i neurobiologii. o walczacych chrzaszczach, mrowkach skladajacych jaja w cialach gasniennic, glistach zastawiajacych pulapki z piasku, biedronkach pozerajacych mszyce i o skradzionym mozgu einsteina, podejrzanego o autyzm.  

poniedziałek, 12-09-2005 [21:59:21] | komentarze [4] | komentuj


smieszy mnie, ze w kraju zajebanym problemami taka kinga dunin swiatek, piatek czy okres przedwyborczy bedzie do wyrzygania abarot i priorytetowo  bulwersowala sie tym akurat, ze ten czy tamtem nie lubi parady pedalow.

wtorek, 13-09-2005 [13:19:13] | komentarze [6] | komentuj


kochany pamietniczku,
w nocy stala sie rzecz mroczna i transcendentna. spie w najlepsze i snia mi sie rozmaite historie, miedzy innymi ze mam mnostwo rodzenstwa i wszyscy jedziemy limuzyna na wakacje jak jedna wielka szczesliwa rodzina, a ja trzymam na kolanach mala urocza dziewczynke, jestesmy nagie i okrywamy sie pomaranczowym przescieradlem. no wiec snia mi sie rozne rzeczy, kiedy nagle ni z tego ni z owego budze sie gwaltownie jak na komende, odwracam leb w strone m. a on lezy na boku nieruchomo i zwyczajnie gapi sie na mnie. ogarnia mnie psychodeliczna groza wiec pytam sie "co?".  a on na to, ze normalnie budzi sie i patrzy, a ja leze i gapie sie na niego. no jak to, jak odwrotnie? troche sie spieramy w tym temacie i rozwiazanie jest jedno. skoro pamietam jako zywo, ze obudzilam sie, a on juz sie gapil na mnie i on tez obudzil sie, a ja juz gapilam sie na niego, to znaczy ze obudzilismy sie i zaczelismy gapic sobie w oczy z dokladnoscia do tysiecznej sekundy i jego otwarte oczy byly pierwszym obrazem, ktory padl mi na siatkowke i wzajemnie.
czy to mozliwe, ze kiedy spimy nasze mozgi wyciagaja ku sobie elektryczne klacza?

piątek, 16-09-2005 [22:16:19] | komentarze [10] | komentuj


ale podobal mi sie killbill, ktory w  nocy polecial na hbo. blondynka uma thurman wywijajaca japonskim mieczem byla fajniejsza nawet od czarnuli Xeny-wojowniczej ksiezniczki. wystapily moje ulubione sceny z grand theft auto, te z odstrzeliwaniem konczyn i tryskajaca sie krwia, tyle ze tutaj byli prawdziwi aktorzy i jeszcze wieksza ilosc krwi, ktora eksplodowala z kikutow niczym ze sprzetu przeciwpozarowego. cudna uma mscicielka rozcinala zlych mezczyzn, co upodobalam sobie szczegolnie. moze to pozostalosc mlodzienczych fantazji, w ktorych wchodzilam do domu z karabinem maszynowym, ubrana w skorzana katane ( skorzana! ), moje kroki rozlegaly sie zlowieszczym echem, a w scenie finalnej rozstrzeliwalam mego tatke, ktory swym zwyczajem lezal na zapadnietej sofie i czytal prase codzienna.

sobota, 17-09-2005 [14:12:25] | komentarze [6] | komentuj


dzisiaj sladami slynnych podroznikow udalam sie na spacer po lazienkach krolewskich. chlod jesienny ciagnal po nerkach, pawie byly tam gdzie dwadziescia lat temu, stare chlopy nacieraly na wiewiorki aparatami cyfrowymi, dzieci darly sie BASIA BASIA BASIA,  a ja ubrana w dresik czulam sie niczym swinia przed perlami, wobec zdobnych  zakietow, niedzielnych szali, swiatecznych pomadek i innej galanterii. krolowaly pary i niektore z nich wygladaly calkiem romantycznie, ale co najmniej polowa, wierzcie mi, ucielesniala apogeum niedzielnej nudy. dziewczyny i chlopaki  szli przy sobie sztywno, bez oznak entuzjazmu lub sladow zaciekawienia soba wzajemnie albo otaczajaca ich fauna i flora, jakby uznali za stosowne, ze zanim zaloza wspolne konto w banku i stworza komorke spoleczna ( koniecznie musi byc parka; dziewczynka i chlopiec ) musza odpowiednio wiele razy odbyc niedzielny spacer po lazienkach. wrocilam do domu pamietajac ludowe porzekadlo my home is my castle. telewizja kablowa oferowala weekend z herkulesem poirot, idolem mojego dzieciectwa.

niedziela, 18-09-2005 [20:55:14] | komentarze [18] | komentuj


1. trzoda w pracy znowu do mnie fika. poznanska tuz pod nosem, a w swiecie tyle niepotrzebnego cierpienia spowodowanego nadwyzkami testosteronu.
2. przede mna ponad siedem przeznaczonych na marnacje godzin. moze polecicie mi strony z pieknymi jesiennymi wierszami, moze filmowa grupe dyskusyjno-recenzencka, moze blogi wrazliwych rzezbiarzy folkowych, moze zaprzyjazni sie ze mna ktos, kto interesuje sie malarstwem flamandzkim, garncarstwem balkanskim, starymi podworkami, zardzewialymi hustawkami, klimatycznymi kawiarniami, francuskimi perfumami, portugalskimi kafelkami, warszawskimi dandysami? zapraszam http://www.polchat.pl/chat/?room=blog.chat I'M WAITING FOR YOU, CALL ME NOW.

poniedziałek, 19-09-2005 [10:42:57] | komentarze [8] | komentuj


kochany pamietniczku,
w jakiez to osobliwe miejsca prowadza nas meandry losu. dzisiejszy lunch jadlam bowiem w mariocie, krainie krysztalow i dywanow. odbywalo sie tam branzowe spotkanie z okazji wykladow jakiegos amerykanskiego guru, ktory przez dwie godziny mowil o zaletach optymizmu i wizualizacji. bilety na wyklad mialy kosztowac mnostwo dolarow, ale nawet otrzymanie mnostwa dolarow w postaci biletu nie sklonilo mnie by dolaczyc do licznej publiki. "dziendobry, jestem z gazety", huhu, kochany pamietniczku, zebys mogl to zobaczyc, moje nazwisko jest w naszej gazetce, imperialistycznie wykaligrafowane "Martha-Subscription Dept."
no wiec zamiast na wyklad, zwyczajnie i po chamsku poszlam tylko sie najesc. stoly byly zastawione takimi jakby srebrnymi korytkami z pokrywka, a w nich potrawy typu biff strogonoff, ryz i pierogi. w saleterkach byly salatki, a na paterach malenkie ciastka. wszystko wygladalo przepieknie i naprawde nigdy jeszcze nie jadlam ze srebrnych korytek. spodziewalam sie wiec nadzwyczajnych doznan zmyslowych, ale szczerze mowiac salatka belwederska pelna majonezu nie smakowala w polowie tak dobrze jak chociazby ta z rokpolem i awokado, co zrobilam w niedziele. moj ryz curry tez byl lepszy od tego tutaj. i moj placek z brzoskwiniami i beza byl lepszy od tych tlustych minaiturek. nie chce byc pyszna, ale mowie prawde. dystyngowane panie jadly salatki i rozmawialy, gestykulujac z namaszczeniem i elegancja jak krolowe albo prezydentowe. gdzie one sie tego ucza?
dostalam za to ksiazke pod tytulem "ziarna wielkosci czyli dziesiec tajemnic sukcesu". inni dostali nawet autograf. mam zamiar przestudiowac kazda strone. ani sie obejrzysz a moje zycie zamieni sie w istny american dream, arizona dream, szanse na sukces czy costam, z mnostwem usmiechow pelnych bialych zebow.

czwartek, 22-09-2005 [16:05:17] | komentarze [11] | komentuj


kochany pamietniczku,
mam PMSa i szefa pojeba, ktory wrzeszczy, przeklina i wali piescia w biurko albo w swoja lewa otwarta dlon, wygladajac jak kibic arsenalu wychowany na parowkach, tostach i fasoli w tomacie. na szczescie popelnia przestepstwa gospodarcze, wiec z luboscia obmyslam kolejna krwawa zemste.

poniedziałek, 26-09-2005 [17:57:35] | komentarze [5] | komentuj


środa, 28-09-2005 [18:58:44] | komentarze [0] | komentuj


nie podobal wam sie moj rysunek, co? narysowal go moj chlopak, warszawski dizajner, stylista grzywek i tworca rzezb z papier mache. rysunek przedstawia mnie, jego muze, zone i kochanke. powstal w naszym atelier na poddaszu mokotowksiej kamienicy, gdy czytalismy glosno "zycie seksualne dzikich" malinowskiego i jedlismy truskawki. jest wspolnym projektem wyrazajacym nasze emocje wzgledem roli wegetarianizmu w kapitalistycznym i komercyjnym swiecie.

piątek, 30-09-2005 [16:58:30] | komentarze [1] | komentuj