słodki zapach brudu
 

czerwiec 2005

dzisiaj taka cisza jest ze przerywaja ja tylko smsy z banku: kredyty, lokaty i smsy z heyah: akcja heniek, zlap rabusia, wygraj wypad do monte carlo, i maile od kontroli finansowej: dlugi, raty, tysiace.

czwartek, 02-06-2005 [15:14:16] | komentarze [0] | komentuj


poza tym, snilo mi sie ze pojechalismy do brazylii, marcin zagadywal do jakiejs panny i mowil ze jestem jego siostra, a ja sie nie wkurzalam, tylko myslalam dziwne, ze my jestesmy para i rodzenstwem, potem w tym snie spotkalam jole i mowie, opowiem ci co mi sie snilo, i opowiadam wszystko o tej brazylii, ale ja to nudzi raczej, jak to cudze sny.

czwartek, 02-06-2005 [15:47:04] | komentarze [8] | komentuj


w piatek sie spakowalam, zabawne jakie to bylo proste.
w sama pore, bo w sobote bylo POL-AZER grecja-costam i costam-costam, a to znaczy tysiac razy po 45 minut, podczas ktorych staralabym sie nie zasnac, albo nie poczytac sobie katalogu avonu, zeby nie byc potem wulgarnie wypunktowana za to, ze nie interesuja mnie jego hobby, albo ze jestem nazbyt plytka, bo w reku nie mialam rzeczypospolitej, a z polityki ogladam tylko komiksy.
w piatek zasnelam w swoim nowym lozku wsrod zapachu kwiatowego plynu do plukania, a nie sfermentowanego okocimia, w swoim nowym pokoju, w ktorym nie mozna sie wyjebac po ciemku na walajacych sie po podlodze skarpetach w rozmiarze 46,  ze sztywnym spodem. w sobote nosilam makijaz i kolczyki,  chociaz on nie lubil makijazu i kolczykow, pofarbowalam sobie wlosy, chociaz on lubil naturalne, nosilam swoje ulubione bluzki, a nie jego ulubione bluzki, kapalam sie dlugo, i nikt nie kazal mi wychodzic z lazienki, palilam narkotyki z przyjaciolkami i zylam nocnym bluesem miasta, pomalowalam sobie wszystkie paznokcie na wszystkich palcach nog i rak, ze zgryzot przez srode i czwartek schudlam 5 kilo, wiec juz w sobote wygladalam zajebiscie i tak tez sie czulam i wszyscy mnie chwalili, mimo ze on zawsze mi imputowal ze sie zaniedbalam i zapuscilam i tluszczem obroslam odkad zesmy sie poznali i walkami na brzuchu i cellulitem na podudziu, a takze zbednym owlosieniem tu i owdzie. teraz okazalo sie to nieprawda, bo liczni mlodziency patrzeli za mna na ulicy, czego wczesniej nie dostrzegalam, bo ona przeslanial mi caly kadr.  teraz moge sobie w swoim pokoju porozstawiac swoje swieczniki swobodnie i gadac na gg ile mi sie podoba, a nie tylko wtedy kiedy jemu sie football manager znudzi. wiec niech tak zostanie.

 

niedziela, 05-06-2005 [21:14:18] | komentarze [22] | komentuj


po trzech dniach separacji, moj chlopak blagal mnie i kajal sie i wil sie , zebym tylko dala mu szanse i wrocila do domu, bo dom beze mnie jest nieprzytulny i nieposprzatany, osdwiadczyl ze dobra moge sobie nosic wszystkie swoje kolczyki naraz, nawet te rozowe papugi dyndajace nawet po dwie w jednym uchu i moge malowac sie na calym ciele jesli zechce,  ile tylko starczy mi kredek i farbek, a takze dostaje godzine dziennie dostepu do jego komputera, najlepiej w czasie jego ablucji, oraz przyrzekl ze nie zrobi juz wiecej zadnej sceny zazdrosci z pobiciem o tych chlopakow, ktorzy sie we mnie kochaja nie z mojej winy przeciez. zgodzilam sie, bo kazdy czlowiek bladzi, lecz zasluguje na przebaczenie i chcialam powrocic wczoraj jeszcze, co mi bylo na reke ze wzgledow logistycznych, ale on mi kazal dzisiaj dopiero, bo wczoraj byl zajety tym nowym forum futbolowym, a dzisiaj, mowil, bedzie romantycznie i duzo czasu bedziemy miec dla siebie na przeprosiny w cztery oczy, kwiaty i obiady, truskawki i szampana i pocalunki i spacery. wiec sie ucieszylam i naszykowalam z rana elegancko, ale on juz stanal na nogi pewniej, przekonany ze ja wracam i ze juz mnie ma na zawsze i na wlasnosc i mowi mi teraz przez maila, ej marta wracaj do domu po robocie szybko i kombinuj jakas szame, bo przychodzi moj piwny brat Kibic i bedziemy we dwoch ogladac  polfinal pucharu polski legia warszawa v groclin grodzisk, a ty mozesz popatrzec i sie w koncu ze skladu podszkolic, wiec ja sobie mysle o ja pierdole, nigdzie nie wracam, mowy nie ma o tym i tyle i juz.

poniedziałek, 06-06-2005 [09:55:23] | komentarze [23] | komentuj


dobiegamy do setki na ostrowskim, jak wiadomo gwarantuje to obiad u derektorstwa, w sama pore, bo niedlugo wyjebia mnie z roboty i bedziemy cienko przedli, a w kazdym razie nici z lipcowego urlopu na bali.

wtorek, 07-06-2005 [11:15:38] | komentarze [9] | komentuj


nie moge dluzej tego ukrywac i powiem wam prawde, znowu chodze z ostrowskim, wczoraj znany fotografik podstepem zrobil nam zdjecia w sepii w perwersyjnych konstelacjach i konotacjach, dlatego mowie wam szczerze juz teraz, zanim zobaczycie te fotografie w ekspresie wieczornym, mowie wam otwarcie, abyscie nie czuli sie wykpieni i oszukani, jest on znowu moim narzeczonym i ten kto szykowal sie na jego stan kawalerski moze sobie o tym zapomniec juz teraz. dostalam wczoraj od Kibica bukiet kwiatow cietych ogrodowych w imieniu ostrowskiego, gdyz temu czasem braknie smialosci, a potem oni wszyscy zabrali mnie do restauracji na makaron, a nastepnie pozwolili ogladac wspolnie az dwa mecze pod rzad, wiec wybaczylam brudne skarpetki, bojki i awantury, szyby powybijane w szale rozstania i szklo porozrzucane a takze uwiedniete moje sadzonki doniczkowe, gdyz milosc cierpliwa jest i pycha sie nie unosi, to wam powiem.

wtorek, 07-06-2005 [12:02:11] | komentarze [61] | komentuj


moi drodzy, osadziliscie nas surowo za ten wybryk, ale pomyslcie tylko o ile gorsze rzeczy dzieja sie w swiecie, a w internecie szczegolnie. ludzie pisza calkiem fejkowe blogi, czy nie? albo wyobrazmy sobie taka historie. ze przypuscmy jest to mezczyzna i pisze fikcyjnego bloga przypuscmy kobiety. takiej kobiety, zeby dziewczyny chcialy z nia pojsc na kawe, a chlopaki na randke, a wiekszosc ludzi w ogole zeby chciala zyc jak ona, bo ona nie chodzi do biura, tylko je truskawki, pije wino, imprezuje i rozmysla. no wiec ludzie wiadomo zaczynaja ja lubic, a niektorym udaje sie zadzierzgnac blizsza nic porozumienia przez maile i na czatach.  niestety nikomu nie udaje sie jej zobaczyc, bo mimo iz jest ona szalona i spontaniczna i potrafi wsiasc w samochod i jechac do wloch tylko po to by zjesc loda i zatanczyc, to nigdy nie udaje jej sie wsiasc w samochod, zeby spotkac sie z netowymi kolegami w innym miescie. mezczyzna-stworca na blogu swojej bohaterki przedstawia siebie jako charyzmatycznego guru-przyjaciela-artyste o ktorym ona pisze z czcia i uwielbieniem, czym autor buduje swoje krzywe pojebane ego. 
my na przyklad zawinilismy, bo kilka osob szczerze przejelo sie naszym rozstaniem. ale w tamtej historii bylo gorzej. przypuscmy ze autor czasem nudzi sie swoja bohaterka. wiec wysyla ja w podroze. jak wiadomo, w dzisiejszym swiecie w dalekich podrozach ludzie sa odcieci od swiata i netu. ale zalozmy ze on w koncu nudzi sie na amen wiec oglasza jej samobojcza smierc  w niewyjasnionych okolicznosiach gdzies w egzotycznym buszu. sladu po niej nie ma, moze zjadly ja zaraz tropikalne mrowki czy bóg wie co.
potem zalozmy ze autor trafilby tutaj i nabral sie na naszego psikusa pelnego groteski i przerysowania ponad wszelka granice wiarygodnosci. wiec chuj by go strzelil ze sie nabral. poniewaz to on jest krolem manipulacji. a my bylismy poczciwi i zaraz powiedzielismy prawde.

pokazalam tu taka hipotetyczna sytuacje, zebyscie nie mysleli sobie ze jestesmy jacys najgorsi. calusy i papatki.

czwartek, 09-06-2005 [08:44:15] | komentarze [60] | komentuj


boje sie ze mnie wyjebia z pracy, a z drugiej strony nawet bym chciala. a z trzeciej strony wkurwia mnie ze czlowiek jest maly i zestrachany. i ze wladze nad strachem maja cygarowe japi-cwaniaczki z kalendarzami w gole baby i wlosami na banderasa. 

czwartek, 09-06-2005 [18:30:06] | komentarze [6] | komentuj


trzy razy w ciagu jednej nocy sni mi sie cos takiego:

najpierw spie,  a m. jeszcze siedzi w gabinecie i sciaga gwen stefani. i sni mi sie ze leze w tamtym lozku, a m. jest w gabinecie i slysze przy lozku kroki, ale kroki robi ktos niewidzialny, wiec chce wolac m. ale nie mam glosu i nie moge.

potem spimy razem i sni mi sie ze spimy razem a nagle widze jak drzwi w naszym pokoju zamykaja sie i otwieraja i chce budzic m. ale jakos nie moge.

potem tez spimy razem, jedno okno jest otwarte i sni mi sie ze spimy razem a nagle widze ze w tym oknie co jest otwarte naprawde rusza sie zaluzja, a potem przez zaluzja wchodzi jakas meska dlon i chce obudzic m. ale nie moge.

czwartek, 09-06-2005 [18:45:31] | komentarze [7] | komentuj


dotknal mnie palec bozy. swiat sztuki kultury i przyrody uchylil przede mna swe zdobne podwoje. moj skromny blogus wystepuje w periodyku. tylko czemu  te dzieci bohemy nie spytaly mnie o moje zdanie osobiste, czy moga sobie pozyczac moje wiaderka z mojej piaskownicy? tym bardziej ze to lopatke uznali za wiaderko, za dobra monete uznali, no i czy nie jest to zabawne, ze ktos to wzial calkiem na powaznie,  ze ja mysle na serio ze zatracam sie w konsupcjonizmie i pustce duchowej, dlatego tylko, ze popcorn w multikinie, ze krem do stop, ze zakupy w galerii? otoz omylili sie sromotnie, ale rowniez udowodnili mi moja kleske jako blogerki ostateczna i definitywna, ukazujac jakze chybione i nieczytelne sa moje zalosne proby ironii i wzbudzenia usmiechu, co tez wytkneli mi inni czytelnicy w ostatnich czasach, karajac slusznie moja pyche.

piątek, 10-06-2005 [09:07:34] | komentarze [17] | komentuj


wielka szkoda dla dorobku literackiego blogartu. nitro skasowal archiwa. na szczescie zachowalismy sobie wszystko i bedzie co dzieciom poczytac.

sobota, 11-06-2005 [11:07:24] | komentarze [14] | komentuj


na przyklad czasami moj ukochany nie interesuje sie tym, jak pieknie kwitna mi fiolki w doniczkach,  ani nie ma ochoty pojsc na spacer do sklepu zoologicznego, by przygladac sie papuzkom falistym i malenkim miekkim myszoskoczkom, woli obejrzec sobie w telewizorze mecz drugoligowy w stylu kujawiak hydrobudowa wloclawek-widzew lodz i ja popieram jego hobby z milym usmiechem, poniewaz nauczylam sie ostatnio, ze w dobrym zwiazku jako komorce spolecznej, kobieta kibicuje swemu mezczyznie zamiast stawac mu okoniem z kwasna mina, od ktorej zreszta brzydnie na niekorzysc dla zwiazku. wiec zamiast sie dasac przyrzadzilam zapiekanke warzywna, ktora on zjadl ze smakiem i komplementami pod jej adresem, co mnie rowniez dowartosciowalo jako dziewczyne i jako czlowieka, i potem zmywalam zadowola i pokrzepiona, z bloga swiadomoscia w mysli i w sercu, ze miejsce kobiety jest obok mezczyzny.

niedziela, 12-06-2005 [10:00:36] | komentarze [48] | komentuj


drodzy czytelnicy,
irytek pozakladal sobie maile  m_bogacka@hotmail.com, m_bogacka@gazeta.pl i tak dalej. z tych adresow napisal mi zabawny list o tresci:

"moi drodzy, moje dotychczasowe konto m_bogacka@yahoo.se przestalo

dzialac, bo wlamal sie do niego facet, od ktorego na 300 km klepie

jadem i

obledem; teraz rozsyla e-maile podszywajac sie pode mnie. facet grozi,

ze

ujawni moja korespondencje i rozmowy z marcinem. teraz piszcie do mnie

na

ten adres:

m_bogacka@hotmail.com

zmianie ulegnie tez nr gadu, albo poszukam bezpieczniejszego

komunikatora.

nie dajcie sie nabrac.

marta"

chcialabym wam powiedziec, ze moj stary mail m_bogacka@yahoo.se jest aktualny, a jakiekolwiek inne maile zawierajace moje nazwisko naleza do irytka i gdyby zechcial pod moim nazwiskiem z wami  korespondowac, to za tresc nie ponosze odpowiedzialnosci, mozecie go ewentualnie  scignac na wlasna reke.


 

poniedziałek, 13-06-2005 [11:38:16] | komentarze [18] | komentuj


It's a matter of time, we always get lost
By going very far, it's a matter of time.

wtorek, 14-06-2005 [09:09:30] | komentarze [0] | komentuj


niezle katharsis, wydaje mi sie ze nieformalnie koncze prace w tytanowych szpindlach, a jednoczesnie za oknem napierdala taka burza, ze ma sie wrazenie ze wszystkie srebrne wiezowce rozpekna sie na pol po pionie, a alarmy na parkingu wyja.

środa, 15-06-2005 [15:53:27] | komentarze [0] | komentuj


summertime
w pracy mam pandemonium jakies, ze bym zamknela sie w pokoju, pierdolnela telefon za okno i siadla i zaplakala prawdziwymi lzami, ale nie ma czasu na to i dobrze, nie ma czasu zeby sie  wysrac nawet. po pracy szukam pracy, wysylam ludziom takie rzeczy na pismie, ze jestem odpowiedzialna i ciekawa nowych doswiadczen zawodowych i przyjemnoscia bedzie to i tamto i wyzwaniem wspanialym oraz rozne jezyki i rozne programy itepe. a po mieszkaniu przetaczaja sie kleby kurzu, a za oknem przeciez lato jest, lato do cholery jest. panie w biurze mowia, ze to ma byc lato stulecia.

wtorek, 21-06-2005 [19:40:05] | komentarze [0] | komentuj


okazuje sie, ze jesli smazona rybe rozpapka sie na patelni i doda tradycyjnego sosu do spaghetti bolegnese marki dolmio, to wychodzi ryba po grecku. ryba byla z cotygodniowej wyprawki, ktora m. dostaje od swojej babci, przekonanej, ze jestem zla nowoczesna zona, co to nie potrafi zadbac o kulinaria w domostwie.
w pracy byl pot i lzy, a teraz zastanawiam sie czy powinnam reszte dnia przespac. bo nawet ta ryba mnie nie ozywia, a poranki sa coraz bardziej dramatyczne. czy powinnam sie wykapac, bo chyba nie kapalam sie ze dwa dni, zwyczajnie zapomnialam, w koncu nie jestem umorusana gnojem, zeby bylo znac. czy powinnam odniesc ksiazki do biblioteki, bo na bezrobociu nie bede mogla pozwolic sobie na kary. czy powinnam kupic proszek do prania w osiedlowym sklepie rema 1000 i zaczac sukcesywna walke z brudnymi zlogami w lazience, ktore zawieraja wiekszosc naszej garderoby. czy powinnam pozmywac. bo chcialabym pic piwo i zazywac narkotyki, ale lepiej tych aplikacji powysylam troche wiecej.

środa, 22-06-2005 [18:28:59] | komentarze [0] | komentuj


nie wywoluj wilka z lasu
hej, nic juz nie rozumiem. do niedawna wypalalam miliard fajek w miesiacu, pokaslywalam sobie co nieco, akurat tyle, zeby dalo sie z tym zyc i bylo w porzadku.  dwa miesiace temu jednak wyrwalam sie ze szponow nikczemnego nalogu,  a nawet zaczelam uprawiac sporty, to znaczy bylam na basenie juz dwa razy, na co skladalo sie plywanie zabka kryta, odkryta, zjezdzanie rura, masaze wodne i przeplywanie pod woda prawie calej dlugosci basenu. rowniez zglosilam sie do sluzby zdrowia,  gdzie kazano mi dmuchac w rurke i potem wypisano inhalacje na astme. tylko ze teraz gdy wiode rumiany, krzepki tryb zycia a takze pobieram medykamenty, tak mi sie rozkrecila ta zaraza trawiaca pluco, ze gruzlicze spazmy zaczynaja targac ma licha piersia w srodku bardzo waznych rozmow telefonicznych z bardzo waznymi klientami, przeciez tak nie sposob kariery robic, no nie?

 

czwartek, 23-06-2005 [16:02:31] | komentarze [0] | komentuj


fajnie. skasowalam komentarze i moge sobie na luzaku pisac o takich nudnych kwestiach jak moje choroby alergiczne moich drog oddechowych, i niewazne czy mi czytelnicy postawia plusa czy minusa za to, bo w haarcie to mnie i tak juz drugi raz nie zacytuja, piec minut moje minelo bezpowrotnie niczym motyl niczym tecza, wiec teraz bede juz tylko soba, odkryje swoje najprawdziwsze jedyne indywidualne ja, porozumiem sie z moim wewnetrznym dzieckiem, zgdodnie z zaleceniami czasopisma dla kobiet zwierciadlo, a potem to wszystko opisze z glebi szczerego serca.

czwartek, 23-06-2005 [18:38:41] | komentarze [1] | komentuj


pijemy

 

niedziela, 26-06-2005 [15:23:46] | komentarze [3] | komentuj


krwawa zemsta magazynierki
poniewaz dzis byl moj ostatni dzien w pracy, o czym dowiedzialam sie wlasnie dzis i to z maila, opuscilam biuro w slonecznych godzinach przedpoludniowych rzeska i pelna energii, zostawiajac za soba caly papierowy dramat ostatniego dnia miesiaca a przy tym polrocza, wszystkie te reklamacje, pietrzace sie do sufitu pudla ze zwrotami wszystkich malenkich srubek, faktury nieskorygowane i inne gowno, a przy tym nikogo, kto umialby zrobic to za mnie, ha. napisalam jeszcze maila do szefa na temat jego kultury i etyki pracy, a potem poszlam do galerii i nakupowalam sobie ekskluzywnych ciuchow, a takze kosmetykow, w tym wykwintna perfume dla uroczego malzonka. teraz bede pisac maile w egzotycznych jezykach do headquarter naszego preznego koncernu w szwecji i szwajcarii, w ktorych podpierdole mojego szefa za caly jego cwaniacki syf oraz szkody moralne jakie odnioslam. potem  zaloze ekologiczna farme kielkow zbozowych razem z pasieka i najlepiej browarem, gdzie zamieszkamy ze wspomnianym wyzej malzonkiem w pelnej harmonii dusz i cial.

czwartek, 30-06-2005 [13:34:17] | komentarze [11] | komentuj