| słodki zapach brudu | |
maj 2005 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
dobrze bylo w gorach przez tydzien w dresie i bez tuszu do rzes, dobre bylo piwo jedzenie i dobry chlopak, dobre wchodzenie pod gore i schodzenie w dol, nawet jak zginelismy w lesie, to dalismy rade, dobrze bylo miec duzo mysli i zakwasy w lydkach, udach i ramionach, niedobrze spotkac rodakow z przemysla bo wstyd, niedobrze bylo wstac dzisiaj o siodmej, pani monika od eksportu znow powie ze moje wlosy nie widzialy grzebienia. poniedziałek, 09-05-2005 [08:45:47] | komentarze [8] | komentuj bylam w przychodni. pani na recepcji miala wisniowe wlosy i mowila glosno. pan łatka, o jak slicznie, taka mała łata, a w domu pewnie jeszcze mniejsze łatki, zapewne, zapewne, zapraszam pana tutaj, prosze siedziec, albo stac i tutaj nasiusiac, o tu. a pani? poprosze ksiazeczke. rodzinna czy pracownicza? o, dziewczynka pracuje, ho ho, szczesciara, malo kto dzis pracuje, wielkie bezrobocie. a pan jeszcze nie nasiusial, no jak to pan nie nasiusial. dzien dobry, nie tu nie mamy odwykow, moze pod innym numerem. ja rzucilam papierosy tylko dla pieniedzy, i dziesiec kilo przytylam, teraz sobie w brode pluje. jezu, jak ja mam dosyc tych wrzaskow. środa, 11-05-2005 [21:09:05] | komentarze [11] | komentuj A jesli ona nazywa sie Barbara Bara? czwartek, 12-05-2005 [14:44:17] | komentarze [6] | komentuj wydawalo mi sie ze jestem po wlasciwej stronie, ale okazuje sie, ze jestem po stronie wroga, to mnie zalamalo calkowicie, skad moglam wiedziec. dopiero z lektury fragmentow ksiazki marty dzido dowiedzialam sie, w jaki gnoj zapadam sie kazdego dnia coraz glebiej, jak pochlonela mnie komercja i jak ten wspolczynnik komercji i plycizny duchowej rosnie odwrotnie proporcjonalnie do poziomu intelektualnej wrazliwosci i ogolnej mlodziezowosci, tylko kiedy to sie stalo, pytam? czy mniej wiecej wtedy, kiedy pierwszy raz zamiast do szmateksu, poszlam do h&m? kiedy przeczytalam horoskop w twoim stylu? kiedy kupialam specjalny krem do stop z granulkami cynamonowymi? a potem musialo pojsc z gorki, obiady w galerii mokotow, popcorn w multikinie, tusz do rzes wydluzajacy i w glowie coraz bardziej jalowo. spelniam wiekszosc warunkow, zeby zaliczono mnie do gatunku szkalowanego w mlodziezowej literaturze, a przeciez kiedy dziesiec lat temu czytalam buszujacego w zbozu, czulam sie wciaz bezpieczna. oto jakie dziewiec cech wyszydzanych przez marte dzido zalicza mnie do skomercjalizowanych, pozbawionych prawdziwej glebi i refleksji, bezwolnych, bezpogladowych niewolnic mezczyzn, poddanych terrorowi pieknosci i korporacjom: 1. nie pyskuje klientom w mojej korporacyjnej pracy 2. uzywam antykoncepcji najnowszej generacji 3. mam koronkowy stanik 3 i stringi 4 cere jednakowej barwy 5 mam mezczyzne w czystej koszuli 6 mam mezczyzne z telefonem komorkowym 7 mam radio w pracy ustawione na dziewiecdziesiat cztery 8. mam krem pod oczy 9. i czasem problemy takie jak: -jak napisac cv oraz jak nie miec rozstepow, zmarszczek i walkow. na szczescie nie bede tak calkiem po stronie tych zlych, bo zeby byc na dnie, trzeba byc pieknym i chudym. piekne i chude kobiety sa pozbawione mysli, o czym wie na pewno kazda mniej piekna kobieta, ale za to z aspiracjami. dzieki bogu nie jestem piekna ani chuda, wiec mam szanse na jakies zycie intelektualne. ratuje mnie jeszcze druga cecha wspolna z marta dzido; obcinam sobie wlosy sama w lazience. z rownie fatalnymi skutkami. poniedziałek, 16-05-2005 [15:32:19] | komentarze [46] | komentuj w niedziele wieczorem chodzilam po mokotowie w podkoszulku i w sloncu, powietrze bylo jakby zlote i wszedzie pelno drzew i lisci, wszystko takie wybujale, a warszawa byla leniwa i wydawala sie calkiem nowa, jakby wejsc w nieznane miasto w jakis wakacyjny dzien. na polach bylo tloczno od ludzi, rowerow i wrotek, jak pod tężniami w ciechocinku. w alejkach staly stragany z goframi i sokami, sportowe chlopaki ze swoimi dziewczynami wylegiwaly sie nad stawem, a staw byl pelen butelek i plastikowych kubkow. potem bylam w innym parku i lezalam na lawce sluchajac jak chlopak w kraciastej koszuli i okularach opowiada dziewczynie o tybecie i chinach a ona slucha slucha slucha i nie mowi nic. a potem jak wracalam mijala mnie para na rowerach, chyba jezdzili w te i z powrotem, bo mijali mnie ze dwa razy, wygladali ladnie, zgrabnie i zdrowo, jechali rowno i nikt nikogo nie wyprzedzal. spotkalam ich trzeci raz prawie pod domem, przy kosciele, dziewczyna stala i trzymala oba rowery, a chlopak podnosil z chodnika jakiegos dziadka, mialam wyrzuty sumienia za to, ze czuje ulge, ze to ten chlopak go ratuje, i ja juz nic nie musze. wtorek, 24-05-2005 [10:42:45] | komentarze [0] | komentuj wczorajszy final ogladalam z duza emocja, podobal mi sie polski taniec i w ogole, na pewno odzywi to morale narodu, choc moze troche mniej niz smierc papieza. wyobrazalismy sobie jak teraz dudek objezdza ojczysty kraj w papamobile i tak dalej, ale na serio, podobalo mi sie bardzo i nawet ta cala oprawa, jak na jakies otwarcie igrzysk. przy okazji zaproszono do studia jedna felietonistke. wczesniej widzialo sie wlocha, co mowi po polsku, a teraz nawet kobiete zaprosili. oczywscie wloch, co mowi po naszemu, to wielka nobilitacja dla naszego ubogiego narodu. gdzie indziej trzeba byc postacia, zeby wypowiadac sie w telewizorze, pomimo obcego akcentu, gdzie indziej jesli jest sie nikim i do tego z akcentem, to jest sie czarnuchem tylko, ale u nas inaczej, wlasnie przez obcy akcent mozna sie postacia stac i wystepowac w telewizji, i po tym znac nasza slynna w swiecie goscinnosc i tolerancje. czwartek, 26-05-2005 [21:43:58] | komentarze [3] | komentuj |
![]() |
|