słodki zapach brudu
 

maj 2005

dobrze bylo w gorach przez tydzien w dresie i bez tuszu do rzes, dobre bylo piwo jedzenie i dobry chlopak, dobre wchodzenie pod gore i schodzenie w dol, nawet jak zginelismy w lesie, to dalismy rade, dobrze bylo miec duzo mysli i zakwasy w lydkach, udach i ramionach, niedobrze spotkac rodakow z przemysla bo wstyd, niedobrze bylo wstac dzisiaj o siodmej, pani monika od eksportu znow powie ze moje wlosy nie widzialy grzebienia.

poniedziałek, 09-05-2005 [08:45:47] | komentarze [8] | komentuj


bylam w przychodni. pani na recepcji miala wisniowe wlosy i mowila glosno. pan łatka, o jak slicznie, taka mała łata, a w domu pewnie jeszcze mniejsze łatki, zapewne, zapewne, zapraszam pana tutaj, prosze siedziec, albo stac i tutaj nasiusiac, o tu. a pani? poprosze ksiazeczke. rodzinna czy pracownicza? o, dziewczynka pracuje, ho ho, szczesciara, malo kto dzis pracuje, wielkie bezrobocie. a pan jeszcze nie nasiusial, no jak to pan nie nasiusial. dzien dobry, nie tu nie mamy odwykow, moze pod innym numerem. ja rzucilam papierosy tylko dla pieniedzy, i dziesiec kilo przytylam, teraz sobie w brode pluje. jezu, jak ja mam dosyc tych wrzaskow.
po prawo wisi plakat. badac lewa piers prawa reka. zwrocic uwage na guzy, przebarwienia i owrzodzenia. scisnac sutek piersiowy miedzy kciukiem a palcem wskazujacym. zwrocic uwage na wydzieline; osocze kub krew.
z drzwi na koncu korytarza wychodzi mloda dziewczyna i widze jej goly bialy brzuch, wielki jak pilka lekarska kiedy naciaga sweterek i wcale mi sie to nie podoba, dziwaczne żyjątko pod twoja skora,  mysle o tych tropikalnych pajakach, ktore pod skora ssakow skladaja jaja, ponoc zdarzylo sie to czyjejs cioci na wakacjach, a potem w domu spod tej skory wylegaly jej sie pajecze dzieci.
chociaz nie musi to byc prawda.

środa, 11-05-2005 [21:09:05] | komentarze [11] | komentuj


A jesli ona nazywa sie Barbara Bara?

czwartek, 12-05-2005 [14:44:17] | komentarze [6] | komentuj


wydawalo mi sie ze jestem po wlasciwej stronie, ale okazuje sie,  ze jestem po stronie wroga, to mnie zalamalo calkowicie, skad moglam wiedziec. 

dopiero z lektury fragmentow ksiazki marty dzido dowiedzialam sie, w jaki gnoj zapadam sie kazdego dnia coraz glebiej, jak pochlonela mnie komercja i jak ten wspolczynnik komercji i plycizny duchowej rosnie odwrotnie proporcjonalnie do poziomu intelektualnej wrazliwosci i ogolnej mlodziezowosci, tylko kiedy to sie stalo, pytam?  czy mniej wiecej wtedy, kiedy pierwszy raz zamiast do szmateksu, poszlam do h&m? kiedy przeczytalam horoskop w twoim stylu? kiedy kupialam specjalny krem do stop z granulkami cynamonowymi? a potem musialo pojsc z gorki, obiady w galerii mokotow, popcorn w multikinie, tusz do rzes wydluzajacy i w glowie coraz bardziej jalowo. spelniam wiekszosc warunkow, zeby zaliczono mnie do gatunku szkalowanego w mlodziezowej literaturze, a przeciez kiedy dziesiec lat temu czytalam buszujacego w zbozu, czulam sie wciaz bezpieczna. oto jakie dziewiec cech wyszydzanych przez marte dzido zalicza mnie do skomercjalizowanych, pozbawionych prawdziwej glebi i refleksji, bezwolnych, bezpogladowych niewolnic mezczyzn, poddanych terrorowi pieknosci i korporacjom: 1. nie pyskuje klientom w mojej korporacyjnej pracy 2. uzywam antykoncepcji najnowszej generacji 3. mam koronkowy stanik 3 i stringi 4 cere jednakowej barwy 5 mam mezczyzne w czystej koszuli 6 mam mezczyzne z telefonem komorkowym 7 mam radio w pracy ustawione na dziewiecdziesiat cztery 8. mam krem pod oczy 9. i czasem problemy takie jak: -jak napisac cv oraz jak nie miec rozstepow, zmarszczek i walkow.

na szczescie nie bede tak calkiem po stronie tych zlych, bo zeby byc na dnie, trzeba byc pieknym i chudym. piekne i chude kobiety sa pozbawione mysli, o czym wie na pewno kazda mniej piekna kobieta, ale za to z aspiracjami. dzieki bogu nie jestem piekna ani chuda, wiec mam szanse na jakies zycie intelektualne. ratuje mnie jeszcze druga cecha wspolna z marta dzido; obcinam sobie wlosy sama w lazience. z rownie fatalnymi skutkami.

poniedziałek, 16-05-2005 [15:32:19] | komentarze [46] | komentuj


w niedziele wieczorem chodzilam po mokotowie w podkoszulku i w sloncu, powietrze bylo jakby zlote i wszedzie pelno drzew i lisci, wszystko takie wybujale, a warszawa byla leniwa i wydawala sie calkiem nowa, jakby wejsc w nieznane miasto w jakis wakacyjny dzien. na polach bylo tloczno od ludzi, rowerow i wrotek, jak pod tężniami w ciechocinku.  w alejkach staly stragany z goframi i sokami, sportowe chlopaki ze swoimi dziewczynami wylegiwaly sie nad stawem, a staw byl pelen butelek i plastikowych kubkow. potem bylam w innym parku i lezalam na lawce sluchajac jak chlopak w kraciastej koszuli i okularach opowiada dziewczynie o tybecie i chinach a ona slucha slucha slucha i nie mowi nic. a potem jak wracalam mijala mnie para na rowerach, chyba jezdzili w te i  z powrotem, bo mijali mnie ze dwa razy, wygladali ladnie, zgrabnie i zdrowo, jechali rowno i nikt nikogo nie wyprzedzal.  spotkalam ich trzeci raz prawie pod domem, przy kosciele, dziewczyna stala i trzymala oba rowery, a chlopak podnosil z chodnika jakiegos dziadka, mialam wyrzuty sumienia za to, ze czuje ulge, ze to ten chlopak go ratuje, i ja juz nic nie musze.

wtorek, 24-05-2005 [10:42:45] | komentarze [0] | komentuj


wczorajszy final ogladalam z duza emocja, podobal mi sie polski taniec i w ogole, na pewno odzywi to morale narodu, choc moze troche mniej niz smierc papieza.  wyobrazalismy sobie jak teraz dudek objezdza ojczysty kraj w papamobile i tak dalej, ale na serio, podobalo mi sie bardzo i nawet ta cala oprawa,  jak na jakies otwarcie igrzysk. przy okazji zaproszono do studia jedna felietonistke. wczesniej widzialo sie wlocha, co mowi po polsku, a teraz nawet kobiete zaprosili. oczywscie wloch, co mowi po naszemu, to wielka nobilitacja dla naszego ubogiego narodu. gdzie indziej trzeba byc  postacia, zeby wypowiadac sie w telewizorze, pomimo obcego akcentu, gdzie indziej jesli jest sie nikim i do tego z akcentem, to jest sie czarnuchem tylko, ale u nas inaczej, wlasnie przez obcy akcent mozna sie postacia stac i wystepowac w telewizji, i po tym znac nasza slynna w swiecie goscinnosc i tolerancje.
z kolei ta felietonistka w studio to mysle,  ze jest taki poklon w strone rownouprawnienia, no wiesz, nawet kobieta moze miec wstep do meskiego swata futbolu, nie musi znac sie na pilce rzecz jasna, byle bylaby ladna i costam rozkosznie gaworzyla o pilkarzykach. takze zwyciestwo jerzego pokrzepilo serca rodakow, tak samo mezczyzn jak i kobiet w naszym nadwislanskim kraju.

czwartek, 26-05-2005 [21:43:58] | komentarze [3] | komentuj