| słodki zapach brudu | |
kwiecień 2005 |
|
|
2009 czerwiec 2008 grudzień 2007 grudzień 2006 grudzień 2005 grudzien
|
life goes on, wszystko jest po staremu, klienci wsciekaja sie przez telefon, bo w krakowie korki i kurier nie zdazyl dowiezc komponentow na czas, z tego powodu klient nie zdazy wyszlifowac akrylowego zęba na czas, a jego szef nie zdazy wstawic na czas tego zeba swojemu pacjentowi, a pacjent nie zdazy wyjechac. kierowcy wygrazaja sobie nawzajem, ludzie umawiaja sie przez komorki w biedronce, zeby zdazyc zrobic zakupy na jutro, w mokpolu tlok i popychanie bliznich tobolami, tylko znicz sie pali w spokoju pod billboardem auchan. czwartek, 07-04-2005 [22:13:34] | komentarze [0] | komentuj mialam opowiedziec cos o szwecji. w szwecji maja gorzej niz u nas, bo nie dostana jutro wolnego. tam papieza nie lubia za bardzo, bo papiez nie byl fanem aborcji, a przede wszystkim slubow pedalow, a przeciez sa pewne priorytety, co nie. gdybyl to byl dalaj lama, pewno chociaz alternatywna wegerianska mlodziez zrobila by jakis marsz zalobny. moja mama sprzedala mi przez gadu taka akcje, ze jak mieli podawac to w szwedzkich wiadomosciach, jakos za wczesnie weszli na wizje i nie zreflektowali sie tam w studiu, w tle leciala transmisja z watykanu, a prezenter zasmiewal sie do rozpuku. pewno po robocie poszedl posunac w pupe swojego producenta czy jakos tak. no i tyle. czwartek, 07-04-2005 [22:36:11] | komentarze [5] | komentuj po dniu sumiennej pracy saczylam piwo na urokliwym patio domu towarowego land, przy naszym stoliku toczyly sie zaciete dysputy, w ktorych czesto przewijaly sie zwiazki frazeologiczne typu: " burzuazyjne swinie", " komunistyczne swinie", "komuchy i goje" oraz " slugusy kremla". gapilam sie w niebo, ktore laczy warszawe paryz londym i rzym, ale nawet posrod tej beztroski czuwal nade mna szyld z napisem " implantologia i protetyka ortodontyczna" i czulam sie gdzies pomiedzy transferem wyciskowym a snem nocy letniej. przy okazji wygralismy konkurs tyskiego, to znaczy zajelismy drugie miejsce i zamiast rzeki darmowego browaru otrzymalismy srebrne medale-otwieracze. z tymi medalami obijajacymi sie o brzuchy, wracalismy do domu zwawo , skaczac lekko po dwa schodki i przebiegajac na czerwonym. liczylismy na to, ze swiat uzna nas za krzepkich sportowcow, a sasiedzi zamiast nastepnym razem walic w rure, pomysla " ot, mlodzi cwicza do eliminacji". środa, 13-04-2005 [21:57:44] | komentarze [0] | komentuj postanowilismy przysiasc faldow i poszlismy do roboty na godzine 7, zeby w ciszy poranka nadrobic zaleglosci. na dworzu pachnialo drzewami i wilgocia, swiat byl jakis lepszy i bardziej przejrzysty bez ludzi starajacych sie zdazyc na 8. robotnicy w bialych kombinezonach szli niespiesznie, a bialy kolor dodawal im szlachetnosci, ten po prawej mial pieciolitrowa wode w reku i fajka w zebach, mozna by pomyslec ze szli na piknik. czwartek, 14-04-2005 [07:32:34] | komentarze [11] | komentuj how flamboyant
sobota, 16-04-2005 [21:32:51] | komentarze [7] | komentuj rzucam fajki i zbieram kase na zabieg hydrokolonoterapii, ktory wyplukuje zlogi z kiszek, bo nie chce miec raka jelita, sztucznego odbytu ani plastikowej torebki, do ktorej sie sra brzuchem, przed czym przestrzega elno, a za nim tygodnik polityka. sobota, 16-04-2005 [21:37:11] | komentarze [4] | komentuj boli mnie zawias w szczece, dzieki mojej pracy wiem, ze to zaburzenia czynnosciowe narzadu żucia. poniedziałek, 18-04-2005 [11:01:20] | komentarze [0] | komentuj moj wujek wraz z malzonka uwazaja ze lepiej bylo za komuny, bo praca byla pewna i na ulicach bezpiecznie. im bardziej komuna jest odlegla w czasie, tym bardziej sa rozgoryczeni nowym, chociaz on nadal pracuje w hucie i jego syn tez pracuje w hucie, za cztery zlote na godzine, ale przy komputerze, wiec oni woleliby jednak tamta rzeczywistosc dla swoich dzieci, wnukow i prawnukow. sobota, 23-04-2005 [16:43:31] | komentarze [0] | komentuj sciezki zycia zawiodly mnie do zakladu pracy, w ktorym absolwentki awf-u z wycwiczonym i goscinnym tylkiem dorabiaja sie dyrektorskich pensji, zaklad pracy z kolei zawiodl mnie na kurs asysty dentystycznej, podczas ktorego wkrecilam implanta w sztuczna zuchwe, co mi sie podobalo, a procz tego stalam w kacie z przedstawicielami handlowymi, z ktorych jeden klepal ostrym testosteronowym potem, nosil kuca i sypal jak z rekawa tekstami, ktore wydawaly mu sie zabawne a jednoczesnie niezrozumiale dla reszty ospalego umyslowo spoleczenswa: on kiedy indziej: jade do lucerny na kongres usuwania siodemek. ja kiedy dostalam pizze w przerwie: nie jecie? oczywiscie zamiast szydzic powinnam sama napisac cos zabawnego, ale nieczesto mi sie udaje. sobota, 23-04-2005 [20:24:17] | komentarze [0] | komentuj jaram sie piątek, 29-04-2005 [10:40:27] | komentarze [8] | komentuj |
![]() |
|