słodki zapach brudu
 

marzec 2005

strzezcie sie glodnych babek , co do pracy woza jogurt 0%.

wtorek, 01-03-2005 [12:15:21] | komentarze [2] | komentuj


czwartek
najpierw obudzilam sie i bylam chora. ale  nie wiedzialam gdzie jest przychodnia i myslalam, ze nie trzeba chorowac na okresie probnym, wiec poszlam do pracy. potem okazalo sie, ze mam opryszczke. potem bylam pierwsza w pracy i nie mialam klucza, wiec stalam pod drzwiami. potem okazalo sie ze mam klucz i weszlam do srodka.
a potem okazalo sie ze nie pamietam kodu do alarmu i alarm sie wlaczyl i w uszach czulam cos takiego, jak gdyby byc piec metrow pod woda.  spodziewalam sie brygady antyterrorystycznej, ale nic takiego sie nie wydarzylo. moglam zabrac wszystkie laptopy i caly magazyn tytanowych szpindli, ale nic takiego nie zrobilam.
a potem przypomnialam sobie kod do alarmu i wprowadzilam go, a potem siedzialam spokojnie popijajac herbate cytrynowa i coldrex.

czwartek, 03-03-2005 [09:35:46] | komentarze [5] | komentuj


piątek
rano do drzwi zadzwonili robotnicy w kombinezonach, to ci co maja fach, potrafia to i tamto, ale nigdy ponad to.  mowia, ze wymiana instalacji gazowej jest i ze caly dzien roboty bedzie i trzeba w domu siedziec, nie ma rady, co pani nie wiedziala, kartka wisi miesiac na dole,  albo pani zostaje, albo przez pania dwa bloki gazu nie beda mialy przez tydzien i wtedy zobaczymy, co sasiedzi powiedza. zadzwonilam do marcina, marcin zwolnil sie z pracy i siedzial z nimi caly dzien, a potem oni skonczyli i powiedzieli, teraz prosze pana nie bedzie gazu przez caly tydzien, dziekujemy dowidzenia.

 

sobota, 05-03-2005 [12:12:02] | komentarze [0] | komentuj


to byla udana zima, lepsza od poprzednich, zamiast meteoropatycznej chandry mam przytulne gniazdo nowozencow posrod snieznej zawieruchy i herbatki czar, jednak teraz mam dosyc naprawde, spedzilam weekend roztaczajac eteryczne wonie czosnku, wirusa i glutow, a w poniedzialek budzik brzeczal bezlistosnie jak zwykle i trzeba bylo podzwignac sie mimo lamania w kosciach i  zalegajacej flegmy, a potem brnac przez glebokie sniegi, a zawieja zacinala prosto w oczy i czulam sie jak amundsen z bronchitem podczas ostaniej wyprawy, ale nie bylo rady na to i mam juz dosyc naprawde i brak mi zapachu trawy i cieplych wieczorow, ale poki co, zostalo jeszcze jakies piec godzin charchania przy tabelkach.

poniedziałek, 07-03-2005 [11:23:12] | komentarze [8] | komentuj


wtorek
1. snia mi sie blogi i jego byle dziewczyny.

2. a propos, zaproponowano mi odbicie od dna w zamian za wlasny GABINET, odpowiedzialnosc i trzysta zlotych wiecej.

wtorek, 08-03-2005 [11:08:43] | komentarze [9] | komentuj


z tym swietem to jest tak, jak ktos nie dostal kwiatka, to mowi  ze swieto komunistyczne i sra na nie, a jak dostal to mowi, ze niby komunistyczne, a takie mile.

wtorek, 08-03-2005 [14:24:18] | komentarze [3] | komentuj


co moj szef mowi o karierze:
wlasne biurko, wlasne okno, wlasny gabinet, wlasny nagrobek.

wtorek, 15-03-2005 [18:42:20] | komentarze [1] | komentuj


nie mam czasu pisac bloga, dodatkowe piecset zlotych wyklucza mozliwosc beztroskiej zabawy w internecie w godzinach pracy w WOLNYCH CHWILACH, wolnych chwil juz nie ma, a w domu na ogol spie. wolne chwile sprzedalam, ale teraz zdarzylo sie tak, ze czekam na kuriera, az zabierze moje srubki i wywiezie w polske i wtenczas bedzie mozna isc do domu wprowadziwszy kod alarmowy, ale poki co mam OKIENKO i moge szkalowac drapiezny kapitalizm.  w jedenastej godzinie roboty wydaje mi sie ze odjelo mi po jednej dioptrii w kazdym oku.  koniec miesiaca jest czasem WYTEZONEJ PRACY, do konca miesiaca trzeba WYKONAC PLAN, a ja od jutra robie na dwoch stanowiskach, za siebie i za taka, co ja wyjebali, bo dzisiaj nikt sie nie patyczkuje. i wchuj poszedl pewno nasz urlop i łąki nasze polskie  za oknem pociagu, i zapach dworca i wilgotnej trawy i romantyczne spacery w sloncu i oddech.

wtorek, 29-03-2005 [18:52:10] | komentarze [2] | komentuj