| Myśli węgiełkiem spisane | |
| wcześniejsze wpisy / późniejsze wpisy | |
in the maupmood mydziecisieci ofiara mikroblogów tomker londonflaneur jacek styczeń 2010 |
Na dodatek Antek słucha jakiegoś rzewnego metalu z onirycznym żeńskim śpiewem, który śpiewa że cośtam "Mother Earth" a później wchodzą guitarowe ormanenty i nie rozumiem nic, ale ważne że norweski eko-metal ma się dobrze. poniedziałek, 10-03-2003 [14:28:45] | komentarze [0] | komentuj Piotrek Świerczewski pokazał znowu, że ma talent i udowodnił niedowiarkom że jest dobry, cóż, jestem taki dumny, że jestem Polakiem i nie będzie Robbie Savage i Stephen Clemence pluł nam w twarz ani Steve Bruce. poniedziałek, 10-03-2003 [14:26:27] | komentarze [0] | komentuj Przykładowo - z tym krajem, albo w ogóle z tym miastem - to jest tak, że ciąglę doznaję skrajnych uczuć, nie umiem jakoś złapać dystansu, albo mi odwala coś i czuję radość z łażenia po tych miejscach, czuję rozkosz, że łażę po swoim osiedlu i po śródmieściu (bo jestem z przedmieścia), ale kiedy indziej wszystko mnie mierzi i nie chce mi się w ogóle wychodzić i w ogóle mi się wydaje, że chujowo tu żyć, a nazajutrz nie wyobrażam sobie, żebym miał gdzieś indziej. Zawsze jarałem się tym co widziałem *zagranicą* ale spokojnie - wiem doskonale - to dlatego, że byłem tam turystą - wiadomo, zawsze wszystko piękne widziane przelotem, może dlatego nie bardzo jara mnie turystyka, mam w sobie coś topornego, jakiś amputowany polot w sobie, muszę twardo poczuć miejsce, muszę zobaczyć je kilka razy, żeby czuć, że w nim byłem, żeby coś zapamiętać, wiadomo, jako umysł ścisły. poniedziałek, 10-03-2003 [12:21:43] | komentarze [2] | komentuj Wszystko to co piszę jest zwykłym odwracaniem-kota-ogonem wobec faktu ze nie moge sie za nic wziac, bo za duzo samych sprzecznych rzeczy. poniedziałek, 10-03-2003 [10:17:23] | komentarze [2] | komentuj Masakra zaczęła się od tego że w ten weekend zamiast się nachlać i wypalić kupę szlugów kulturalnie wertowaliśmy prasę i popijaliśmy czekoladę w miejscach do których wpadał bym częściej gdybym nie był z Warszawy a na przykład bym był turystą z Płońska (myślę, że wtedy wpaść do Wedla było by sprawą honoru raz na pół roku a tak byłem tam właśnie piewrwszy raz w życiu). Byłoby wszystko dobrze, gdybym na ostatniej stronie menu nie znalazł zdania które szło mniej więcej "Fantazja kulinarna Włochów doprowadziła ich do wymyślenia tak ciekawych dań jak zupa czekoladowa i suflet wołowo-kakaowy z cynaderkami" lub coś w ten deseń - jednym słowem bzdura która była naprawdę, a brzmiała jak wymyślona by imponować jakims blondynom ze Szczecina, wiecie. Po raz kolejny nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że nonszalancko nie dopuszczamy do siebie całego wachlarza rzeczywistości i innych bzdur, kiedy nam się wydaje, że bujamy w obłokach. poniedziałek, 10-03-2003 [10:08:09] | komentarze [1] | komentuj Weekend upłynął na pogodnych bzdurach typu moja *sympatia* wypiła rumową czekoladę instant Mokate i chciało jej się rzygać i się wkurwiała gdy wypowiadałem nazwy potraw typu parówki drobiowe z majonezem albo grzuszki w occie albo rogalik starfoods z budyniem ajerkoniakowym w środku. poniedziałek, 10-03-2003 [10:00:41] | komentarze [0] | komentuj pierwszy raz odkąd się interesuję piłką, polska drużyna gra w pucharach wiosną i nie jest to legia. do tej pory dwa razy właśnie legia grała - dwanaście lat temu w półfinale pzp a siedem lat temu w ćwierćfinale ligi mistrzów. teraz dla odmiany puefa i żeby zachować tendencję, powinno skończyć się na 1/8 finału. nie zdziwię się, jeśli chiesa i lopez pierdolną po zgrabnej brameczce na lodowisku przy reymonta i skończy się na 2-0. w ogóle mnie nie zdziwi awans lazio. awans wisły też mnie zresztą nie zdzwi. w ogóle to jakaś chora akcja - niektórzy piszą, że wisła jest jedną nogą w ćwierćfinale, jakby ich jeszcze piłka nie zdążyła nauczyć pokory. żebyśmy się dobrze rozumieli - nie jestem za lazio, nie jestem fanem legii który źle życzy wiśle, naprawdę się ucieszę jak wygrają i tak dalej, za mało we mnie fanatyzmów i lokalnych patriotyzmów, ale wkurwiają mnie te wszystkie głosy fachowców tego typu którzy jak jest szara ligowa codzienność siedzą cicho a na okoliczność sukcesu zawsze się mizdrzą i wygłaszają tezy. piłka już wiele razy dala w kosc naszym gromkim husarskim przekrzykiwaniom i wrozbom, nie tak dawno pewna druzyna po zwycieskich eliminacjach i udanym losowaniu byla jeszcze przed rozpoczeciem mistrzostw jedna noga w drugiej rundzie, ale skonczylo sie tak, ze wszyscy siedzielismy przed telebimami w centrach handlowych (puscili nas z pracy na dwie godziny) a lzy i smarki kapaly nam na buty rok temu tez wisla miala wygrac lige bez watpliwosci, zastanawiano sie jedynie na ile kolejek przed koncem odsadzi legie i reszte stawki na bezpieczna odleglosc, jednak skonczylo sie tak ze to my sie cieszylismy i pilismy browary. mozna by wiele przykladow znalezc, mozna by przypomniec ze chociazby niedawno z schalke wisla zagrala na wyjezdzie lepiej niz u siebie i wynik wyciagnela znacznie lepszy, mozna przypomniec ze lazio nie przegrywa na wyjazdach i jest jedna z niewielu druzyn ktore lepiej graja na wyjezdzie niz u siebie. zrozumcie mnie, nie chce siac paniki ani atmosfery porazki, ale nie moge patrzec na to co dzieje sie w przegladzie sportowym i tak dalej: ok, rozumiem, wielkie wydarzenie, spontan i tak dalej, ale ten ich spontan jakis plastikowy, ten druk brudzacy palce, te chujowe fotomontaze, te tytuly typu "koniec wloskiego futbolu". mam nadzieje ze nie bede mial racji ale moze sie skonczyc znowu niezlym kacem i wtedy ktos spyta na chuj bylo sie odgrazac i kompromitowac tymi artykulami. środa, 05-03-2003 [13:54:38] | komentarze [60] | komentuj Dwudziesta ósma mila Wszystkie wasze problemy, sukcesy i porażki są miałkie w porównaniu z tym, co powiedział jeden pan ode mnie z pracy który powiedział po pierwsze, że taki Szwajcar jak jest u nas powinien się nauczyć polskiego a poza tym, że jakby dać mu na bilet i panienkę, byłby nawet jutro rano. * Szwajcar jest u nas = dzwoni przez telefon do nas. Dziękuję za uwagę. wtorek, 04-03-2003 [16:32:26] | komentarze [2] | komentuj Wisła Kraków Jestem kibicem Legii Daewoo Warszawy bo tak już jest, ale nie jestem zupełnym ślepym fanatykiem i w gruncie rzeczy cieszę się, że wczoraj inny polski klub awansował do czołowej dziewiątki drużyn walczących o tegoroczny Puchar UEFA. piątek, 28-02-2003 [10:15:54] | komentarze [8] | komentuj Pastylki Jeżeli czujecie się słabo i apatycznie (ja się tak czułem) i nie sądzicie by wynikało to z czegoś poważnego (rak, HIV, białaczka, cukrzyca, odejście ukochanej dziewczyny, namolna myśl że w tym roku mistrzem będzie Wisła) gorąco polecam wam tabletki o nazwie Supradyn. Biorę je od kilku dni i czuję się lepiej. Ostatnio łapały mnie skurcze w łydkach (na przykład przez sen jak źle ułożyłem nogę) - nie jest to oczywiście zacny powód, by pisać z tego powodu o cierpieniu i wyalienowaniu na blogusiu, ale chyba każdy woli, by go skurcze nie łapały. Poza tym miałem problemy ze snem, to znaczy zasypiałem a potem się budziłem i już nie mogłem spać. Nie miałem żadnych poważnych zmartwień - moje życie jest ogólnie szczęśliwe - mam dziewczynę, którą korzystając z okazji pozdrawiam, grono sympatycznych kolegów a moja praca ma przynajmniej taką zaletę, że nikomu kogo w niej widzę nie zazdroszczę. Okazało się w końcu, że te drobne, ale upierdliwe problemy nie biorą się wcale z tego, że się starzeję i już niedługo umrę, ani z niczego poważnego, po prostu zanim nadejdzie wiosna wielu ludzi ma osłabienie. Brakuje nam witamin i mikroelementów, których nie mamy skąd brać, a które jeszcze tracimy pijąc wódkę i biorąc heroinę. Dlatego też należy uzupełniać je biorąc witaminy a najlepiej zestawy witamin, najlepiej jedną tabletkę dziennie, która nam pomoże. Oczywiście są tacy, którzy nie muszą zmuszać się do czegoś takiego. Na przykład niektórzy mogą rano na kacu pić na przemian kawę i browara i czują się zupełnie dobrze. Ja nie. Supradyn podobno należy do tabletek tego typu, które są dobrze przyswajalne. Nadmiar witaminy B wydalamy i dlatego wasze siki staną się żółte jak trykoty katowickiego GKS. Ja biorę te tabletki ledwie od kilku dni i już czuję się lepiej. Jestem mniej śpiący rano i inne bzdury. Zapewne nie jest to wszystko szczególnie interesujące, ale może ktoś nie wiedział o tym do tej pory, a ma podobne problemy. Dlatego o tym napisałem. czwartek, 27-02-2003 [12:48:02] | komentarze [41] | komentuj |
| wcześniejsze wpisy / późniejsze wpisy | |