| Myśli węgiełkiem spisane | |
|
mail in the maupmood mydziecisieci ofiara mikroblogów tomker londonflaneur jacek styczeń 2010 |
Korciło mnie dzisiaj, żeby umieścić na Blogusiu (pozwoliłem sobie z dużej bo ma 8,5 roku, jest starszy niż większość waszych dzieci) różne przezabawne, lecz niestety złośliwe wypowiedzi moich internetowych i realnych znajomych na temat programów kulinarnych o parze w kuchni i atelier smaku. Postanowiłem jednak, że w dupie mam tani poklask i nie chcę być takim złośliwym wujkiem Zdziśkiem, który siedzi przed telewizorem i pomstuje, że w środku w telewizorze są idioci i on jeden zna prawdę, któremu wyrastają z nosa coraz dłuższe włosy i z którym własne dzieci po ukończeniu 18 lat definitywnie zrywają kontakty. Jest tyle pozytywnych, ciekawych zjawisk na świecie, kto lubi czerwoną soczewicę nie myśli najwięcej o pianie, która robi się podczas gotowania i którą najlepiej zbierać łyżką i wylewać do zlewu, czemu więc na tej pianie miałbym się skupiać na Blogusiu? Nowy gatunek ptaka zaobserwowano na osiedlu, dwa razy mniejszy od gołębia, raczej czarny i nabzdyczony, może to być skrzyżowanie synogarlicy tureckiej z kawką albo sroką. Nie wiem, co to jest. Nie chciał niczego zjeść z pudełka, wyjątkowo nabzdyczony. środa, 27-01-2010 [22:22:41] | skomentuj komentarze:
jolsko
środa, 27-01-2010 [22:33:04]
może on by trufle chciał, alibo marcepan.
marcin [strona] środa, 27-01-2010 [22:48:28]
albo krupnik z masłem orzechowym z atelier smaku, a tu niestety do wyboru tylko mussli i śnieg
ju środa, 27-01-2010 [23:02:56]
nabzdyczony- super slowo przypomniales!
marcin [strona] środa, 27-01-2010 [23:11:48]
zabawny zbieg okolicznosci, ze skomentowalas mojego blogusia akurat w chwili gdy konczylem pisac nastepna notke (ktora przed chwila wlasnie dodalem) o festiwalu off
marta [strona] środa, 27-01-2010 [23:19:25]
słowo nabzdyczony to u nas w domu jest używane chyba pięć razy dziennie. a wen jest specjalistką od zbiegów okoliczności. dziś rano myślałam, ze muszę się do niej odezwać, a za chwilę ona się do mnie odzywa.
marta [strona] środa, 27-01-2010 [23:31:15]
poza tym na blogarcie to niezły lansik na pozytywnie zakręconego wojownika światła robisz, uprzednio zjebawszy trymbulaków jak psów bez litości na fejsbuczku :)
ju środa, 27-01-2010 [23:41:55]
wiecie co, czesto ostatnio mysle o tym, co ja najlepszego zrobilam odchodzac z blogarta ( choc decyzja kierowana byla pobudkami czysto technicznymi ...)
ju środa, 27-01-2010 [23:43:02]
wlasnie ide czytac tego wpisa o offie. nie nadarzam za TOba, Marcin. tu sie pracuje a nie tylko bloguje!
miasto-masa-maszyna [strona] czwartek, 28-01-2010 [16:48:54]
"Dwa razy mniejszy od gołębia, raczej czarny i nabzdyczony" - brzmi jak opis kosa.http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Kos_wisnia6522.jpg&filetimestamp=20080229141649 marta [strona] czwartek, 28-01-2010 [16:49:43]
no! to mógł być ten!
miasto-masa-maszyna [strona] czwartek, 28-01-2010 [16:49:49]
Jakbyś mu jagód wysypał, to by się skusił. Ziarnem raczej nie zagryza.
marta > miasto [strona] czwartek, 28-01-2010 [22:20:05]
kos? zimą? wiosną jest mniej nabzdyczony, a w konsekwencji dużo mniejszy i smuklejszy.
marta > ju [strona] czwartek, 28-01-2010 [22:20:48]
Poczułem się postawiony do pionu
marta > marta [strona] czwartek, 28-01-2010 [22:22:05]
I o to chodzi. Szlam swoich myśli zostawiam u Zuckenberga czy jak mu tam, a na naszym polskim blogarcie notuję strofy bardziej wzniosłe (w ramach moich możliwości wzniosłości oczywiście).
|
![]() |
|