młynki w trambambułach

tytułem wstępu

ten blog będzie zbiorem opowiadań, scenariuszy, moich prób literackich i - choć tematy będą zdecydowanie bardzo różne - głównie będzie się kształtował w tym właśnie kierunku. taka zapowiedź ;D

 

poniedziałek, 09-12-2002 [19:35:19] | komentarze [307] | komentuj | edycja wpisu


cytat na dziś

Wychodząc z baru mlecznego czuł się tak, jak powinien czuć się chłopiec w jego wieku po spożyciu dobrego śniadania. Wsadził ręce w kieszenie i zagwizdał piosenkę, od której nie mógł się odczepić: "Nicolo, Nicolo, Nicolino"... [Adam Bahdaj, Do przerwy 0:1]

wtorek, 19-11-2002 [18:15:08] | komentarze [11] | komentuj | edycja wpisu


dokładnie 6 lat temu, kiedy Polską reprezentację prowadził Antoni Piechniczek i owa reprezentacja zagrała kolejny słaby mecz w eliminacjach do Mistrzostw Świata, przegrywając na własnym boisku z Anglią 0:2, w chwili rozpaczy, kiedy miałem łzy w oczach patrząc na grę polskich piłkarzy, postanowiłem napisać list do ówczesnego trenera kadry. list ten w ciągu 6 lat krążył między innymi po korytarzach urzędu miasta, jednak nigdy nie dotarł do miejsca docelowego, czyli sportowej redakcji Telewizji Polskiej, i oczywiście do samego trenera Piechniczka. list ten [zawierający również pomysły (przeniesione rodem z NBA) dotyczące reformy polskiej ekstraklasy], który niedawno odnalazła moja siostra, w oryginale, zamieszczam poniżej:

Kraków, 1 czerwca 1997

Do redakcji sportowej TVP S.A. :

Proszę o przedstawienie n/w tekstu trenerowi naszej reprezentacji, panu Antoniemu Piechniczkowi. List zawiera także sposób zreformowania ligi, a więc możecie zajrzeć do tekstu i przedstawić ten program PZPN.

Drogi panie Piechniczku!

Piszę ten list z powodu złej postawy naszej narodowej reprezentacji. W ostatnim meczu przeciwko Anglii, naprawdę nasi piłkarze grali tzw. "bryndzę". Pierwszy raz zdarzyło mi się oglądać tak słaby w polskim wykonaniu mecz. W drugiej połowie piłkarzom chyba w ogóle przestało zależeć na wyniku! Ja sam jestem wielkim fanem piłki nożnej i należę do klubu "Armatura" z Krakowa. Gra reprezentacji rozczarowuje mnie, postawa piłkarzy jak C. Kucharskiego, A. Ledwonia i T. Wałdocha także.

Wiem, że reprezentacji potrzebne są reformy. Pierwsza z nich - trzeba zmienić funkcjonowanie naszej ligi. Legia i Widzew stanowią odrębną grupę, któa odchodzi od innych na całkiem porządną odległość. Jak to zmienić? Potrzebne są dobre szkółki piłkarskie i ich propagowanie. W przyszłości może wyrosnąć dobre pokolenie piłkarzy, jak w swoich czasach - Lato, Deyna, Lubański itd. Drugi powód - zmiany w ligach. Kiedyś przyszedł mi do głowy pewien pomysł, jak stworzyć "inną" ligę.

W pierwszej lidze jest 18 drużyn, w drugiej 36, a w trzeciej - jeszcze więcej. Można podzielić ligę na tzw. dywizje. W każdej znajdowało by się tyle samo drużyn. W pierwszej lidze - po 6, a więc trzy dywizje. Przypuśćmy, że w pierwszej dywizji znajdują się:

1. Legia 2. Odra 3. Wisła 4. Stomil 5. Raków 6. ŁKS

Każda drużyna ligowa grała by z każdą, ale w tabeli liczyła by się tylko z drużynami z dywizji. Zamiast Pucharu byłyby play-offy. Z każdej dywizji awansowały by dwie drużyny i 2 pary spotkałyby się w barażach o miejsce w półfinale. To by było tyle o reformach ligi.

Czas na reprezentację, którą Pan trenuje. Szamotulski powinien wrócić do młodzieżówki, Jakub Wierzchowski - obecny bramkarz młodzieżówki mógłby się od niego wiele nauczyć. Chcę Panu podyktować skład, z którego może Pan skorzystać:

Bramkarze - A. Woźniak, B. Wyparło, A. Onyszko

 Obrońcy - J.Zieliński, T. Kłos, M. Jóźwiak, M. Staniek, P. Mosór

Pomocnicy - S. Wojciechowski, M. Citko, P. Nowak, K. Bukalski, A. Bała, T. Kulawik

Napastnicy - A. Juskowiak, M. Trzeciak, A. Lesiak.

Wielu zawodników na mojej liście jest nowych, ale pownni się sprawdzić w reprezentacji, przynajmniej w meczu sparingowym. Musi Pan zadbać, by atmosfera w drużynie była znakomita, piłkarze dobrze się rozumieli na boisku i musi być Pan z nimi sercem i duszą. Jestem wielkim fanem Sławomira Wojciechowskiego, którego Pan w meczu z Anglią nie wprowadził, mógłby on z powodzeniem zastąpić Piotra Nowaka. Dlaczego Pan go nie wprowadził?

Czekam na odpowiedź. Jeśli znajdzie Pan chwilkę czasu proszę napisać co Pan myśli o przedstawionych propozycjach na temat ligi i reprezentacji.

[tu adres]

Mam 12 lat i marzę, by choć raz zagrać w reprezentacji narodowej.

Jeśli można chciałbym prosić o autograf.

P.S.: Proszę o uwzględnienie moich propozycji, jeśli można.

Życzę panu sukcesów z reprezentacją już do końca eliminacji!


I to koniec :) List był pisany tuż po meczu z Anglią i nie ma co ukrywać, że przemawiała przeze mnie wtedy gorycz nieopisana. Wiadomo niestety, że Polska nie awansowała do mistrzostw i mogę się tylko zastanawiać, co by było gdyby mój list dotarł w ręce pana Piechniczka i ten, po zastanowieniu, wniósł by "moje poprawki" w grę kadry, ale gdyby tak było to pewnie mielibyśmy teraz w kadrze Tomasza Kulawika, któremu w Ruchu życzę jak najlepiej:) A określenia "bryndza" używał mój trener w Armaturze, który tak właśnie momentami określał naszą grę w piłkę:)

sobota, 16-11-2002 [00:52:11] | komentarze [19] | komentuj | edycja wpisu


żadne usprawiedliwienie

dzisiaj wieczorem, kiedy wracałem do domu, zmęczony, stojąc w tramwaju w moim ulubionym miejscu, tuż przy drzwiach, mijając przystanek zauważyłem billboard, reklamujący jakiś specyfik na sen, który mówił (billboard:), że spokojny sen zapewnia spokojny dzień, lecz ja jednak nie uwierzyłem w to, bo tak naprawdę solidny sen zapewnia solidnie przepracowany dzień i z tą myślą, zasypiając w tramwaju, pojechałem do domu i jechałem już w półśnie i ten mój półsen był spokojny jak nigdy:)

a moje miejsce w tramwaju ma tylko jeden mankament, że ludzie czasami depczą po nogach, kiedy wysiadają:)

środa, 16-10-2002 [23:17:07] | komentarze [829] | komentuj | edycja wpisu


Zaległości

Przychodzę do domu, nie ma nikogo, włączony komputer. Wchodzę, tak, jakbym się w tej chwili budził. Za oknem słońce, otwarte żaluzje, ścielę łóżko, które zostawiłem, żeby już nie spóźnić się na lekcję (choć i tak się spóźniłem, kolejny dzień pod rząd), spałem dzisiaj 9 godzin, jestem wyspany, ale i tak nie czuję się do końca z tym dobrze. Już chyba wolałbym przespać te 2,3, może 4, z myślą, że robiłem wcześniej coś pożytecznego, cieszyć się z niewyspania, ze spóźnienia na lekcje. Choćby przynajmniej pooddawać wszystkie zaległe pożyczone rzeczy, zanieść Dorocie książki z trzeciej klasy, nagrać Dulbie płytę, iść do kina, oglądnąć z Mychą "Pociąg życia" na wideo i oddać Sławkowi bluzę, którą pożyczył mi jakiś tydzień temu. Nie wiem sam, czemu nie mogę tego zrobić i co mi przeszkadza. Przecież, tak na codzień, mam czas. Mnóstwo czasu, po prostu:) I chcę to wszystko zrobić.

Od jutra nadrabiam zaległości, obiecuję:)

czwartek, 03-10-2002 [15:39:11] | komentarze [6] | komentuj | edycja wpisu


Biegnij, Lola, biegnij

Kiedy szedłem niedawno do domu, wpadł mi do głowy, trochę pod wpływem Biegnij, Lola, biegnij Toma Tykwera, pomysł na film:

Ulica. Pasy, przejście dla pieszych. Ludzie zatrzymują się na światłach. Jako pierwszy stoi młody yuppie, w okularach, czarnym garniturze, pod krawatem, ze skórzanym neseserem w ręku. Stoi, patrzy na czerwone światło. Koło niego staje młody luzak, w kolorowej koszulce, w także luzackiej czapie na głowie. Zamyślony, zaspany. Yuppie patrzy na niego kątem oka. Luzak również patrzy się na młodego karierowicza. Obaj patrzą na czerwone swiatło. Yuppie dziwnie się uśmiecha, jeszcze raz mierzą się wzrokiem. I nagle zapala się zielone światło. Obaj zaczynają biec. Biegną, jak najszybciej, wymijają tłumy przechodniów, slalomem, skaczą. Biegną, nie zatrzymując się ani na chwilę, w szalonym pędzie, dopóki nie natrafiają na następne światła. Zatrzymują się zdyszani. Czerwone światło po chwili zmienia się na zielone. Znowu zaczynają się wyścigować. Biegną, jeszcze bardziej szaleńczo, wymijają, czasami z wielkim trudem, kolejne przeszkody - panią z preclami, matkę z dzieckiem. Biegną na kolejne światła, przebiegają na zielonym, bez zatrzymywania się. Biegną tak jeszcze kawałek, po chwili zatrzymują się. Yuppie spogląda na zegarek i spokojnym krokiem wchodzi do obok stojącego biurowca. "Pani Marysiu, proszę mi zrobić kawę, a ja później wynegocjuje odpowiednie ceny tutaj i tutaj..." - jak to yuppie :) Luzak idzie spokojnym już krokiem, ale zdyszany i staje na kolejnych światłach przy przejściu dla pieszych. Nagle, z jego lewej strony zatrzymuje się zdyszany ksiądz. Podpiera się rekami na kolanach. Luzak i ksiądz mierzą się wzrokiem i na zielonym biegną dalej...

i tak to mniej więcej wygląda i myślę, że taki pomysł byłby całkiem chwytliwy, powiedzmy na teledysk, w którym nie byłoby porsche, ani innych szybkich samochodów ale i tak byłoby dynamicznie. ot, tyle :)

czwartek, 26-09-2002 [16:27:49] | komentarze [460] | komentuj | edycja wpisu


I jeszcze wziąłem dzisiaj z Empiku Empik news z artykułem o Bartku Pogodzie i zaraz zabieram się do czytania :)

poniedziałek, 16-09-2002 [16:02:12] | komentarze [5] | komentuj | edycja wpisu


Wczoraj przyszedłem na piłkę i na drzwiach szkoły wisiał plakat reklamujący szkółkę piłkarską Mirosława Spiżaka (roczniki 94-96), o którym kiedyś pisałem, że grałem z nim w piłkę na SKSie, a do tego jeszcze o Slovycku będzie w najnowszym Komputer Świecie, więc wychodzi na to, że znam wiele sławnych osób, a do tego jeszcze dzisiaj zobaczyłem moją notatkę w październikowym dodatku do Muratora, więc jestem całkiem szczęśliwy :)

poniedziałek, 16-09-2002 [15:59:38] | komentarze [8] | komentuj | edycja wpisu


cool kids of death

wziąłem z półki płytę Cool kids of death i przez chwilę poczułem się jakbym kupował naprawdę superextrapopularną płytę superpopularnego wykonawcy (i tak chyba rzeczywiście jest). Tak podświadomie pewnie wolałbym tę płytę wyjąć gdzieś spod litery C, schowaną pod kilkoma innymi, a nie z nowości, ale zawsze to fajnie coś łatwo znaleźć, zwłaszcza fajną płytę (choć jeszcze dokładnie jej nie przesłuchałem => a właściwie to puściłem ją sobie, ale później zacząłem odkurzać).

A Kuba zapewniał, że co jak co, ale re-we-la-cja:]

środa, 07-08-2002 [22:19:42] | komentarze [10] | komentuj | edycja wpisu


makaron

kiedy przyszedłem do sklepu w celu kupienia makaronu moim oczom ukazała się wielka, lśniąca półka, na niej stos produktów i co prawda ojciec mówił mi, żebym kupił Malmę-gniazdka, albo co najmniej Goliard czy Rędziński, ale mój wzrok skierował się ku półce z napisem Makaron Lewiatan Luksusowy za 0,99 zł i postanowiłem, że skoro nie widać różnicy to po co przepłacać. Tylko później okazało się, że ten makaron nie jest jajeczny i - jak to mój tata określił - smakuje jak klej i pomyślałem, że jednak kupowanie znanych i sprawdzonych produktów to nie jest taka zła sprawa.

sobota, 03-08-2002 [16:08:46] | komentarze [12] | komentuj | edycja wpisu


starsze wpisy~

riders on the storm :)