middle
wcześniejsze wpisy /

13 tydzień (absolutnie się w tym pogubiłam)

Ojciec Mojego Dziecka poinformował mnie, że zachowuję się jak w najgroszym okresie czasu dojrzewania, w trakcie pmsu i w ciąży.
Matka stwierdziła, że jestem potworem.
Najbardziej cierpliwy z moich byłych powiedział, że udusiłby mnie po dwóch minutach.

Obawiam się, że zamiast mózgu posiadam kisiel. Jadowity.

Uprzejmie proszę o zwrot mojego życia.

środa, 07-11-2007 [17:07:22] | komentarze [0] | komentuj


Nie mogę skorzystać z opcji "kiedyś będzie lepiej".
Nie mogę już zacząć wszystkiego od nowa.

Bardzo się boję. Bardzo.

wtorek, 06-11-2007 [01:11:11] | komentarze [1] | komentuj


11/12 tydzień

Uspokoiło się trochę. Hormony mniej walą w głowę, robi mi się za to budyń z mózgu. Zapominam portfela, kluczy, zamiast musli wsypuję do mleka żarcie dla kota.

Matka przerażona - boi się że bedzie kochać wnuczkę mniej niż córkę.
Odpowiadam niezmiennie: "i dobrze, odwal się, to moje dziecko"
Zawsze uważałam, że potrafię pocieszyć.
Poza tym - zachowuje się najmądrzej na świecie.

Planuję zakupić koszulkę z nadrukiem: "dziękuję, czuję się dobrze, tylko ciągle z lekka mnie mdli".

Za oknem coraz bardziej żółto-czerwono. Jesienność.

poniedziałek, 29-10-2007 [17:55:20] | komentarze [0] | komentuj


11 tydzień.

Dwie ręce, dwie nogi, po pięć palców. Podskakuje jak piłka. Zdrowa. Serce uderza w tempie 140uderzeń na sekundę. Macha łapką.

Mniej abstrakcyjna wydaje się fizyka kwantowa.

Rozpłakalam się pod przychodnią. Pierwszy raz.

Oraz - będzie dziewczynka.
Zuzanna.
Odmawiam noszenia penisa w macicy.

piątek, 26-10-2007 [15:21:41] | komentarze [0] | komentuj


10 tydzień.

Tak. Ciążą to zdecydowanie najpiękniejszy okres w życiu kobiety.

Albo mi niedobrze, albo martwie się, że niedobrze mi nie jest.
Na hasło: "przestań się przejmować, to szkodzi" mam ochotę przegryzać tętnice.
Nie czuję "dzidziusia pod sercem", nie rozpływam się na widok niemowląt w wózkach,
nie biegam po sklepach z ubrankami "dla fasoleczek", generalnie poza ogromnym strachem o pomyślne zakończenie tych 9ciu miesięcy nie czuję absolutnie nic.

Z Ojcem Mojego Dziecka umilamy sobie życie awanturami połączonymi z trzaskaniem drzwiami i tygodniami spania w osobnych łóżkach.
Oczywiście, bywa milusio, on zapewnia mnie, że będzie dobrze, tylko po to, żeby po chwili zgodzić się ze mną, że gdyby nie ciąża dawno byśmy sie rozstali.

Codziennie śni mi się, że ronię.

wtorek, 23-10-2007 [17:16:38] | komentarze [1] | komentuj


Wszystko samo za mnie się robi. Fast forward.
Całą Warszawę odbija mi się w głowie pytanie Mani, czy szczęśliwa jestem. Kochana, im bardziej nie wiem co to znaczy, tym bardziej wydaje mi się, że tak, ależ oczywiście.

Więc proszę bierz, masz to czego chciałeś - tego szukałeś
Więc masz to...
Bierz takie jakie jest - na to czekałeś, tego szukałeś.

sobota, 09-06-2007 [10:38:22] | komentarze [0] | komentuj


Aaabsolutnie nie daję sobie prawa do złapania oddechu.

piątek, 08-06-2007 [13:48:24] | komentarze [1] | komentuj


Hasło do bloga odzyskałam, wracam.
Na Szmulkach żyję. Na Szmulkach windy śmierdzą przetrawionym winem za 3,99, autobusy piwem królewskim, przystanki mocnymi bez filtra. Jeśli przyjdzie Ci kiedyś wychodzić rano ze szmulkowskiego bloku, uważaj żeby nie potknąć się o staruszka, któremu poprzeniego wieczora nie udało się do celu dotrzeć.

Fotgraficznie.

I dobrze mi.

poniedziałek, 04-06-2007 [01:03:16] | komentarze [0] | komentuj


kraków w telegraficznym skrócie:

wbrew pesymistycznym podejrzeniom, plan skrajnego upodlenia i zniszczenia alkoholowego udało mi się zrealizować w 101%.

abstrakcja goni abstrakcję.

wyskoczyć na dwa piwa do pobliskiego pubu, wylądować w knajpie swojego niedoszłego ojca chrzestnego na koncercie jazzowym grupy składającej się z dwóch kolumbijczyków, ukrainki, czecha i polaka, a następnie porwać tychże kolumbijczyków (notabene, mieszkających na stałe w Żorach) do gejowskiej knajpy i o szóstej nad ranem tańczyć z nimi tango - ależ naturalnie, chętnie to powtórzę.

ponieważ wychodzę z założenia, że przechodzenie depresji na smutno jest mało oryginalne, nieciekawe i z lekka przygnębiajace postanowiłam podejść do całej sprawy z batutą i humorem (jak mawia pewien offowy poeta).
histeryczny hedonizm ma swoje uroki, jeśli spojrzeć na wszystko z odpowiedniej perspektywy.
perspektywę taką najłatwiej uzyskuje się gdzieś w okolicach czwartej pięćdziesiątki zagryzanej mandarynką.

trzymam się z daleka od rzeczywistości - jeśli w końcu z moim życiu coś wydarzy się naprawdę, proszę poinformować mnie o tym listownie. (poleconym. wiadomo, ze dzisiejszych czasach nie można liczyć nawet na pocztę polską.)

wtorek, 09-01-2007 [21:34:10] | komentarze [0] | komentuj


Za wikipedią:

"Fluoksetyna (ATC: N 06 AB 03) - lek stosowany głównie w leczeniu depresji. (...)
Ze względu na rozgłos w mediach mówiący o własnościach wyjątkowo poprawiających nastrój Prozac został przez niektórych okrzyknięty pigułką szczęścia.
U niektórych pacjentów stosujących fluoksetynę odnotowano skłonności samobójcze."

Zeznania, wrażenia, andegdotki z Krakowa niedługo.

poniedziałek, 08-01-2007 [20:48:18] | komentarze [0] | komentuj