




|
nawroty bezsenności - rozpoczynające się po północy - nie jest to może zgrzytanie zębami we śnie w środku nocy ciemnej - i nie ma w tym nic męczącego poza porankami - gdy wstać jednak koniecznie trzeba delikatne pęknięcia - nacieki jeszcze niewidoczne ale już pod tynkiem coś się zbiera - tu drobne rozczarowanie tu bezsenności tutaj jakieś plany ważne które odłożone na jakąś dal na tyle odległą że żadne biuro podróży żaden agent żadna rzeczywistość - chyba że rzeczywistość w przeszłości - ale ta podobno jest niedostępna i jedynie cieszą te nawroty zimy mroźnej - wrogie zniechęcające - wydeptujemy z wyżłami ścieżki na łące za oknem - tym razem nie w śniegu - tym razem wśród suchych patyków traw - pękających z głośnym traask traask gdy idę a wyżły trzymają się - na odległość ogona [faust właśnie poszedł się napić wody zimnej - wrócił i za chwilę znów zaśnie] napisz a pojadę do ciebie - nawet za ocean czwartek, 11-03-2010 [03:17:15]ręce [0] | nogi | głowa | jan józef szczepański i polska jesień - napisana poprawnie - czuć wysiłek i patetyzm języka - wszystko pod pozorem codzienności i zwykłości - za co się chwali - ale pojawiają się też koszmarne błędy - jan józef nie był nigdy zmęczony - a porywa się na pisanie o zmęczeniu - zmęczony żołnierz jedzie furmanką oczy mu się kleją przysypia w pozycji niewygody - patrzy i opisuje niezwykłe okoliczności przyrody z detalami i odcieniami - panie jan józef - zmęczony nawet gdy ma otwarte oczy to widzi niewiele - w zasadzie nie ma oczu taki zmęczony z kolei stanisław dygat w pożegnianiach - podoba się ten styl kpiarski ale też melancholia w tym wszystkim - a w zasadzie melancholia od początku ale schowana za słowami - które jak maska - zasłaniają świat - którego nikt nie chce widzieć prawdziwego - prawdziwy świat bowiem wymusza działanie - która kończy się porażką zbyt często - które uzmysławia że niewiele możemy - a ludzie lubią wierzyć że mogą wiele - na przykład przysłonić świat słowami i jeszcze taka myśl - mieć stare zakurzone książki oznacza zestarzeć się - książki co pewien czas należy wyrzucać - taki potlacz - po wyrzuceniu znów kupować nowe - i mogą być stare ale w nowych okładkach - bez kurzu - jedynie zapach drukarni nowe okładki są ważne poniedziałek, 01-03-2010 [02:32:49]ręce [2] | nogi | głowa | pełnia chodzimy po zmarzniętym śniegu widzę przed sobą twój cień - zaraz się odwrócisz i zmienisz bieg ziemi sobota, 27-02-2010 [22:08:46]ręce [0] | nogi | głowa | i jeszcze poproszę o wojnę - prosta gra w śmierć i życie - żadna walka o kredyt na mieszkanie pod wynajem - żadne plany na przyszłość - dzieci śmieci konsumpcja - adrenalina i padlina - żebym czuł wstręt - żebym się unosił - żebym się unosił poniedziałek, 22-02-2010 [03:22:10]ręce [1] | nogi | głowa | 'spotyka nas tylko to co jesteśmy w stanie znieść' dziś odwróciłem się podczas spaceru z wyżłami - wszystkie te drzewa gałęzie - gołe kikuty - wszystko to jak korzenie - jakbyśmy my żyli gdzieś w podziemiach - jakby życie było gdzieś tam - pod tym wszystkim wyżły spośród wielu zalet mają jeszcze jedną - są duże - właściciele jorków pikusiów (nie dotyczy: pan pikuś!) i innych nowotworów przeraźliwie boją się dużych psów myśliwskich - wychodzę więc daleko - od nich wszystkich - gdzieś tam gdzie ścieki nie wydeptane - gdzie śnieg zmarznięta skorupa nie załamuje się pod ciężarem wyżła - załamuje się pode mną - gdzie brodzę ale sam - bez tych wszystkich żeberek pieczonych i piersi indyczych - bez półlitrowych margeritas - bez tego przeżuwania gryzienia mlaskania - bez popijania przełykania - bez tych brzuchów nadętych - bez tych balonów napompowanych gównem 'snem przerażającym snem jest życie' poniedziałek, 22-02-2010 [02:15:37]ręce [0] | nogi | głowa | lulu na moście - może ktoś to pamięta - przypadek typowy u austera albo raczej miłość tristana i izoldy - której nie przeżyliśmy - którą mogliśmy przeżyć - którą każdy chce przeżyć przynajmniej raz - pełna wzajemność i pożądanie - pełna rozpacz - załamanie - aż do oddania życia za kogoś [lepimy bałwany z wyżłami - śnieg jest mokry - odwilż - każdy spacer na łące to jeden bałwan - fresco szczekał wieczorem na jednego - dziś wieczorem już dwa - jutro kolejne i kolejne - cała ścieżka bałwanów - ten dzisiejszy wieczorny bałwan jest ciężarny - wyżły się go nie boją]
piątek, 19-02-2010 [00:23:10]ręce [0] | nogi | głowa | i pamiętaj - nie ufaj boczniakom niedziela, 14-02-2010 [15:03:55]ręce [0] | nogi | głowa | znów ta przyjemność ścinania włosów - maszynka przesuwająca się po karku - nożyczki i ciach ciach na czubku głowy - ręce fryzjerki które dotykają uszu - pomyślałem że eksperyment - masowanie głowy na cały dzień - ścinanie paznokci nie jest takie przyjemne podwójne espresso przed pięcioma godzinami zajęć - których wyjątkowo się nie chce - chciałoby się mieć miesiąc przed sobą - dla siebie - ew dla wyżłów spacerowych i biegowych wiślanych wyżłów - poniepokoić się w spokoju - teraz nawet tony głośne wewnątrz to tylko pogłosy - dudnienie daleka - wibracje - wsłuchać się gdzie nie ma zasięgu - sięgać gdzie nie ma zasięgu - jeszcze raz podwójne espresso bitte sobota, 13-02-2010 [15:27:03]ręce [0] | nogi | głowa | coraz bardziej podoba się śnieg - w jednym z ostatnich snów informacja - będzie padało do jesieni - później kilka ciepłych dni [taki daleki od rymów i rytmów - nawet się nie kleją skojarzenia - może to gdzieś jest ale schowane - uchowaj się proszę] [ciekawe czy tam gdzieś chociaż w jednym jej przecinku się mieszczę - to moje szczupłe ciało - wielu słów nie wymagałbym - i żeby czasem zapłakała z żalu - wtedy gdy ktoś ją skrzywdzi (a na pewno da się skrzywdzić) - i nocami żeby się jej kojarzyło chodzenie ulicą bartycką - rytm wystukiwany obcasami - ostatnie autobusy i uprzejmi kierowcy autobusów - i żeby jej pachniało w maju - w kwietniu niech nawet jej pachną i ziemia i powietrze i czarny bez - i jeszcze jak pomyśli beznadzieja to niech jej przyjdzie do głowy inna możliwość - że bywało dobrze nawet jak nic nie pasowało] sobota, 13-02-2010 [01:39:31]ręce [0] | nogi | głowa | mówią że spokój że trzeba go szukać - i mówią że można go znaleźć przed tv albo na działce - ale nie mówią po co ten spokój? w głowie kręci się przecież na skutek niepokoju czwartek, 11-02-2010 [01:53:23]ręce [0] | nogi | głowa | |
warszawa-chamowo tu kurortu nie będzie nawigacja 91 90 89 88 87 86 85 84 83 82 81 80 79 78 77 76 75 74 73 72 71 70 69 68 67 66 65 64 63 62 61 60 59 58 57 56 55 54 53 52 51 50 49 48 47 46 45 44 43 42 41 40 39 38 37 36 35 34 33 32 31 30 29 28 27 26 25 24 23 22 21 20 19 18 17 16 15 14 13 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 po co się chwalić? |
"Różnice okazują się eliksirem realności, a puste strefy nieokreśloności - obszarem łączącym i złożem energii".
pałered baj bleblog and rudy rysiek z chlopakami inkorporejted