![]() |
| wcześniejsze wpisy / | |
|
Odnośniki: |
Chat Noir. Ucieczka… ucieczka… ucieczka żałosna… od wspomnień, od marzeń, od cieni za rogiem. Rozrzucone w nieładzie po wszystkich stronach myśli. Zmieszanych z wykruszonym tytoniem z połamanych papierosów. Uciekaj, uciekaj przed czarnym kotem. Śmieszność. Godna zaprawdę tylko tych którzy wierzą, że ucieczka jest możliwa. Podobna próbom wstrzymywania powiek przed mrugnięciem. {dokładnie tyle czasu mu potrzeba by dobiec i jednym oddechem zatruć duszę} Chat noir. Najszybszy z tych, którzy pozostają w miejscu. poniedziałek, 22-11-2004 [11:37:13] | komentarze [18] | komentuj Chat Noir. Rozdwojone ich języki. Zatrute i pełne jadu. Pazury ostre, powoli wnikające w ciało. Tak wolno, jak spadające krople krwi z przerwanych żył. Jedwabiście lśniące futro. Pełne iskier elektrycznych. Skrzące się. Połyskujące. Zawsze gotowe porazić. Zawsze gotowe w tej jednej chwili, chwili przymkniętych powiek, zatrzymać bicie serca. Lub je przywrócić. Chat noir. Równie nonsensowne wytłumaczenie co życie bez żadnego innego. środa, 29-10-2003 [09:37:56] | komentarze [5] | komentuj Chat noir. On nieświadomość. On zwątpienie. On ciężkie jak łzy jak z żelaza. I brak dla nich ujścia. Parząca tęsknota i pragnienie nie okiełznane. On brak odpowiedzi na pytania nie wypowiedziane. On zmrok i deszczu zasieki. On chłód przenikliwy. On rozdarcie i krew. On słońca przyćmienie i chmur pogoń. On naiwność i niepoznanie. On chłopięce marzenia i wiara. On pragnienie. On życie. poniedziałek, 27-10-2003 [16:45:58] | komentarze [253] | komentuj Part Two. Dobrze jest patrzeć kiedy Czarne Koty przechadzają się i patrzą... Dobrze jest widzieć kiedy patrzą na szczekające psy. Na ich dziką agresję. Na ich ślepą furię. Może i na zazdrość. Tak, z pewnością. Co może czuć przedstawiciel rasy, która wybrała usłużność za ciepłą miskę, patrząc na prawdziwą wolność. Na dzikość i niepodległość. Na pogardliwie patrzącego z góry Czarnego Kota... Lubię patrzeć na nie, jak przechodzą mimo obok tych ujadających stworzeń. Muszę się od nich tego nauczyć. Przechodzić obok ujadających psów i patrzeć wytrwale w cel, którego one już nie będą w stanie zobaczyć.
poniedziałek, 06-10-2003 [17:25:15] | komentarze [5] | komentuj ~~o~~ . Chat Noir. Czasem nawet chciałbym nazwać go złym kotem. Albo nawet gorzej. Ale nie jestem w stanie. Nawet jeżeli sprowadza ból i gorycz – to nie potrafiłbym skrytykować go, nie znając celu. Ile niesie w sobie dobra a ile zła – nie potrafię zgadnąć. Być może byłoby to łatwiejsze, gdyby człowiek - w odruchu samoobrony – nie zaczynał stawać się z czasem niewidzialny. Być może starania Czarnego Kota stałyby się bardziej przewidywalne gdyby nie ta warstwa obronna... może. Tego się nie dowiemy. A skoro nie wiemy – czy mamy prawo nazywać je jakkolwiek? Tego nie wiem. Dlatego, dawno temu, nazwałem go Czarnym Kotem. Chat Noir. The End. ~~o~~ poniedziałek, 31-03-2003 [21:05:41] | komentarze [5] | komentuj ~~o~~ Chat Noir. Z przykrością trzeba jednak to sobie powiedzieć. Przecież zawsze, zawsze, zawsze wiadomym było, że teoria powinna być wyjątkowo zagmatwana. Powinna być tak dalece skomplikowana, by spełnienie jej graniczyło z cudem. Dla własnego, człowieczego bezpieczeństwa. Dla własnego dobra. Dla własnej... dla własnej własności. I przed tym właśnie trzeba się strzec. Trzeba uważać. Bo nikt nigdy nie wie i wiedzieć nie może, czy Czarny Kot nie zechce zakpić z tej ludzkiej przezorności naiwnej. Czy nie zechce mu się w kapryśnym kaprysie wyśmiać pozornych zapór i złamać niełamliwych zabezpieczeń. Może się tak zdarzyć. Może... Może się okazać, że włoży w dłonie innej istoty broń obosieczną. Miecz ze zimnej stali, najdroższej platyny i żółtego mosiądzu. Może tak być, że miecz ów całkiem niepostrzeżenie wbije się w ciało. Możliwe, że wejdzie przez tęczówki oczu. Możliwe, że wleje się razem z trucizną do uszu lub tak normalnie i zwyczajnie przeszyje komorę serca. Możliwe to jednak jest. Całkiem jeszcze zwyczajnie by było, gdyby dokonał tego czynu i odszedł. Ale to byłoby zbyt zwyczajne. Ot, popatrzyłby sobie jak toto się skaleczone powije, poszarpie, pomiota. Z litościwą satysfakcją lub usatysfakcjonowaną litością zerknąłby na skurczoną istotkę i poszedł. Ale nie. To byłoby zbyt zbliżone do zwykłej ludzkie zemsty, złości, zawiści. Zbytnio. Nie wiadomo czy to właśnie z obawy by nie zbliżyć się żadną z tych cech do swej ofiary, czy z powodów całkiem innych – Czarny Kot potrafi zrobić to całkiem inaczej. Perfidnie. Otóż posiada on umiejętność udoskonalania rzeczy doskonałych. Nieziszczalne marznie spełnić – to byłoby niezwykłe, lecz jednak zbyt proste. Graniczyłoby z ogólno przyjętym pojęciem czarów. Zbyt banalne. Ale zamienić istniejącą już teorię w teorię samoistnie doskonalącą, samoczynnie i z niewiadomych źródeł czerpiącą siłę do stawania się coraz silniejszą i pociągającą... no to już tylko On potrafi. Właściwie to nawet nie wiem czy takich to teorii należy się strzec. Co dać może zwykła ludzka bojaźń i zapobiegliwość wobec Jego potęgi? Pewnie nic. Można przed wiatrem chować się za załomami murów. Można się pod nim uginać lub zostać złamanym. Ale czy można nie oddychać powietrzem jaki wiatr niesie? ~~o~~ poniedziałek, 13-01-2003 [11:49:36] | komentarze [5] | komentuj ~~o~~ Chat Noir. Błogosławieństwem i przekleństwem jest bycie ofiara Czarnego Kota. Istotą jest świadomość, że to właśnie On jest dawcą i biorcą. On swoim ciężarem przyciska piersi zabierając oddech lub gęstym futrem zaciemnia widzenie. On zapachem otumania lub jedynie złudzeniem zapachu. Wszystko to ma znaczenie właśnie wtedy, kiedy posiada się świadomość Jego istnienia. Oczywiście wtedy, kiedy świadomość połączona jest z namacalnymi dowodami. Oczywiście kiedy dowody nie są namacalne – wcale namacalnymi być nie muszą. Oczywiście pragnienie wkładania palców w krwawiące rany i upewnianie się czy zadrapania istnieją tylko ośmieszają ofiarę przed samym sobą a nie pomagają w niczym. Nie świadomość jego istnienia nie jest niczym złym. Kiedy nie ma tej świadomości pozostaje świadomość istnienia czegokolwiek innego. Brak świadomości czegokolwiek a jedynie oddawanie się nurtowi życia – to początek śmierci. ~~o~~ sobota, 11-01-2003 [16:57:03] | komentarze [3] | komentuj Chat Noir. Coraz częściej myśle o strachu przed Czarnym Kotem. Z niepokojem dostrzegam jego brak. Jedyne strach jaki czuję w związku z nim, to obawa, że nie mam sie już czego bać... poniedziałek, 06-01-2003 [11:42:09] | komentarze [2] | komentuj ~~o~~ Chat Noir. Czarny Kot to zwykła trucizna. Trucizna sama w sobie. Trucizna wlewająca się wolno w umysł i w ciało. U jednych wlewa się uszami, u innych przenika przez skórę. Nie ma jednej trucizny jak nie ma jednej ofiary. Każda jest inna. Czarny Kot jak czarnoksiężnik miesza proporcje oglądając pod światło błyszczącą fiolkę. Komu? Komu przypadnie w udziale? Kto dzisiejszego wieczoru lub jutrzejszego brzasku poczuje zdradę? Kto pierwszy zdradzi sam siebie a kto zdradzi brata, żonę, matkę, Boga? Kto? Zdrada stanie się słowem bez znaczenia a trucizna narkotykiem bez którego życie wyjałowione zostanie z barw i zapachów. Trzęsące się dłonie będą poszukiwać wciąż więcej i więcej. Spragnione usta rozchylać się będą w poszukiwaniu kropli wilgoci a oczy nerwowo przebiegać po twarzach w poszukiwaniu odpowiedzi na nie zadane wieczorem pytania. Kto? I nie ma takiej ceny której nie można by zapłacić. Nie ma takich aniołów które nie unurzałyby się w szlamie. Nie ma szatana który nie oddałby ostatniego blasku ognia. Nie ma. Wszyscy skażeni tą trucizną staną się nagle jak wypatrzone koło w prastarej dwukółce ciągnionej po bruku. Przy nieskażonym kole wyglądać mogą zbyt pokracznie. Przy innym, wypatrzonym w inną stronę stanowić będą jedynie parodię ruchu. Wiec toczą się koła po kocich łbach trzeszcząc i stukając. A echo niesie po pustych uliczkach jedynie głuchy stukot metalowej obręczy po kamiennych dniach. A Czarny Kot? Lubię go. To uczciwy rzemieślnik. Starannie i niezłomnie wynajduje wciąż nowe ofiary nie bacząc na tych co go znają i nie znają. Miesza truciznę podając swoim ofiarom. O nikim nie zapomni. Nikomu nie poda niewłaściwych proporcjach. A jeśli zmieni nawet... to widocznie tylko po to, by nacieszyć się nieporadnością ruchów, głuchym stukiem. Bo przecież i tak nikt nie zrozumie po co robią to Czarne Koty. Bo przekleństwem może być tylko ich brak. ~~o~~ piątek, 03-01-2003 [21:42:50] | komentarze [2] | komentuj ~~o~~ Chat Noir. Czarny Kot chodzi śladami samotnych kochanków. Kiedy noc ich odprowadza do nieznanych im domów on skrada się by pozbierać resztki złudzeń strącanych z ciała kanciastymi gestami. Zbyt lubieżne i zbyt gwałtowne, pośpieszne i niestaranne, wszystkie te rozpaczliwe próby by nie pozostać nocą samemu zabierają im coś. I właśnie to zbiera nocami Czarny Kot. Kiedy nadejdzie odpowiednia chwila. Czas odpowiedni i miejsce – rzecz jasna odpowiednie według Czarnego Kota. Wtedy pył ten podziała w sposób iście magiczny. Pył ten, Bóg jeden wie z czym zmieszany, zaprószy oczy kochanków którzy, jeszcze nimi nie będąc, być może nie zauważą tego dziwnego ognia w oczach. Jeśli go nie zauważą – tym bardziej nie będą się zastanawiać skąd ten ogień pochodził. Gdyby wiedzieli, że sami sobie są winni... lub że sami sobie go zawdzięczają... a może nawet gdyby wiedzieli co by to zmieniło? Przecież i tak nie wiedzą z czym Czarny Kot zmieszał to co zagubili. ~~o~~ piątek, 27-12-2002 [23:05:49] | komentarze [1] | komentuj |
![]() |
|